Ekspert ds. wizerunku przestrzega protestujących w Sejmie: Proszenie o wsparcie „kolejnych Wałęsów” nie jest drogą w dobrym kierunku

niepełnosprawni4556.jpg

Tam potrzebny jest ktoś mądry, kto by tym Państwu pewne rzeczy podpowiedział, żeby nie popełniali błędów. Również, a to wiem z doświadczenia przy wielu negocjacjach, najlepsze negocjacje odbywają się poza kamerą. Z ich punktu widzenia prawdopodobnie bardziej byłoby skuteczne, gdyby negocjacje odbywały się poza kamerami. To jest oczywiste

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Zbigniew Lazar, ekspert do spraw wizerunku politycznego.

wPolityce.pl: Protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie wciąż trwa. Coraz częściej pojawiają się zarzuty o to, że nie jest on apolityczny. Przykładem tego ma być przyjęcie przez protestujących Lecha Wałęsy, który podczas tego spotkania otwarcie wypowiadał się przeciwko PiS. Czy według pana to jest problem wizerunkowy dla protestujących?

Zbigniew Lazar: To jest błąd ze strony uczestników tego protestu. Chyba chcąc znaleźć aliantów w tej skądinąd słusznej walce o prawa osób niepełnosprawnych, z braku doświadczenia, „wchodzą” czy to w Wałęsę, który jak wiadomo nikomu nic nie pomógł, czy to jedna z jego uczestniczek apeluje, aby nie głosować nikogo z PiS-u, a z drugiej strony cały czas jest powtarzane, że to jest protest apolityczny. To jest dość niefortunne, że uczestnicy tego protestu na to pozwalają, nie wiem z jakiego powodu. Jeżeli się bierze kogoś takiego jak Wałęsa, który wiadomo, kim jest…

Podczas spotkania z protestującymi zachęcał on ich m.in., aby porozumieli się z górnikami i protestowali przeciwko PiS. Brzmiało to tak, jak zachęta do obalenia obecnej władzy, a nie walka o spełnienie postulatów protestujących w Sejmie.

Dokładnie. Dla sprawy to jest niefortunne. Nie wiem z jakiego powodu tak się dzieje, jakiegoś braku obycia politycznego, naiwności, a może desperacja prowadzi do tego, że chwytają się wszelkich metod. Być może ktoś im źle doradza. Takie gesty jak ten apel, aby nie głosować na PiS, dodają politycznego kolorytu. Myślę, że to niepotrzebne, bo tutaj nie o to chodzi. Sztuka kompromisu polega na tym, że obydwie strony idą trochę do przodu, a tu trochę się cofają.

Rząd część postulatów protestujących spełnił. Ich stanowisko jest jednak twarde – albo 100 proc., albo protest będzie trwał.

Mogę zrozumieć, że tak długo, przez niemal 30 lat tej tzw. Wolnej Polski, niepełnosprawni byli zwodzeni, że w sposób zupełnie niepotrzebny nie ufają temu, co się dzieje teraz. Z własnymi doświadczeniami, oszukani przez rząd Tuska cztery lata temu, nie ma co się dziwić, że przykładają te same miary do obecnych władz. Myślę, że za mało ze strony Państwa protestujących jest docenienia tego, co już zostało tak szybko zrobione przez ten rząd.

Cały protest już jest nagłaśniany też poza granicami Polski. Europoseł PO Marek Plura w Parlamencie Europejskim zaapelował o presję na marszałka Sejmu w związku z tym protestem, a niebawem w Sejmie mają się znaleźć przedstawiciele NATO. Protest będzie trwał także wtedy.

Mnie trochę zaskoczył jeden z wywieszonych w Sejmie plakatów po angielsku, że dzieci niepełnosprawne żyją za 174 euro miesięcznie itp. To też pokazuje, że ktoś za tym stoi. Ktoś tym Państwu coś podpowiada. Oni się na to godzą być może z desperacji.

Czyli uważa pan, że środowiska opozycyjne chcą cynicznie wykorzystać ten protest?

To jest dla mnie oczywiste. Przecież kto wprowadził tych Państwa do Sejmu? O ile mnie pamięć nie myli, pani poseł Scheuring-Wielgus.

To w takim razie jak teraz pana zdaniem powinni się zachować protestujący, co pan by im radził?

Tam potrzebny jest ktoś mądry, kto by tym Państwu pewne rzeczy podpowiedział, żeby nie popełniali błędów. Również, a to wiem z doświadczenia przy wielu negocjacjach, najlepsze negocjacje odbywają się poza kamerą. Z ich punktu widzenia prawdopodobnie bardziej byłoby skuteczne, gdyby negocjacje odbywały się poza kamerami. To jest oczywiste. Gdy kamery „patrzą”, obie strony się usztywniają i jest klincz. Jeśli chcą rozmawiać, to niech rozmawiają ze specjalistami od negocjacji, być może jakimiś ekonomistami, ale nie z politykami. Proszenie o wsparcie „kolejnych Wałęsów” i jakichś antypisowskich działaczy nie jest drogą w dobrym kierunku.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ