Prof. Wróblewski: Trump przypomina Europejczykom, że Nord Stream czyni Europę zakładnikiem władzy autorytarnej na Kremlu

fot. youtube.com

Być może Polska w czasie swojego przewodnictwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ powinna pełnić rolę pośrednika między krajami Europy Zachodniej, które chcą robić duże interesy z Iranem, a Stanami Zjednoczonymi

— powiedział Prof. Artur W. Wróblewski w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Minister Jacek Czaputowicz odwiedził Stany Zjednoczone. Jak pan ocenia wizytę szefa polskiej dyplomacji?

Prof. Artur W. Wróblewski: Oceniam tę wizytę pozytywnie, a właściwie bardzo pozytywnie. Pojawia się komunikat, że minister Czaputowicz potwierdził, że strona amerykańska jest gotowa na znalezienie czasu w kalendarzu prezydenta Trumpa i doprowadzenie do spotkania między prezydentem Polski a prezydentem USA. Jest to tylko kwestia znalezienia wolnego terminu. Nastąpi to prawdopodobnie pod koniec roku. Chociaż jest to rok wyborczy w USA. W październiku odbędą się wybory połówkowe do Kongresu. Jeżeli ta informacja jest prawdziwa, a prof. Czaputowicz przecież tak powiedział, że prawdopodobnie będzie to spotkanie, oznaczałoby to, że informacje z portalu Onet.pl związane z tajemniczą notatką o spotkaniu z 20 lutego, która mówiła o tym, że polscy dyplomaci byli ostrzeżeni przez trójkę wysokich dyplomatów amerykańskich Thomas K. Yazdgerdi, Wess Mitchell oraz pani Molly Montgomery o zamrożeniu kontaktów wysokiego szczebla nie do końca jest prawdziwa.

Minister Czaputowicz uczestniczył w spotkaniu w Heritage Foundation, w konserwatywnym think-tanku finansowanym przez rodzinę Mercerów.

Organizacja ta ma wielki wpływ na  kreowanie pomysłów na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych i to ona na przykład inspirowała różne posunięcia jeszcze za czasów Ronalda Reagana. Byli tam obecni kongresmeni amerykańscy i jak podkreślił minister Czaputowicz istnieje poparcie wielu członków kongresu dla idei zniesienia wiz dla Polaków. Możemy więc mówić o lobbowaniu na rzecz zniesienia wiz dla Polaków. Jest wola Kongresu, by włączyć Polskę do 38 krajów objętych ruchem bezwizowym. Pamiętajmy jednak, że by doszło do takiej zmiany, musi spaść odsetek odmów przyznawania wiz do poziomu poniżej 3 proc. W 2016 roku było to 5,4, a w zeszłym roku wzrósł do 5,9 proc. Jednak cały czas trwa kampania różnych organizacji, w tym PLL LOT-u, zachęcająca jak największą liczbę osób do składania wniosków wizowych w amerykańskich konsulatach w Polsce, żeby obniżyć współczynnik odmów poniżej 3 proc.

Mike Pompeo poruszył problem Nord Stream 2 i niechęci Amerykanów wobec tego projektu. Jak możemy odczytywać jego słowa?

Potwierdził w ten sposób list 39 amerykańskich kongresmenów do Sekretarza Skarbu z marca br., w którym wzywają do tego, by Stany Zjednoczone naciskały na zachodnioeuropejskie koncerny, by porzuciły ten projekt. Wzmacnia on przecież monopolistyczną pozycję Gazpromu, niweczy politykę dywersyfikacji dostaw gazu w Europie, niszczy solidarność energetyczną Europejczyków, uzależnia UE od rosyjskiego gazu, która już teraz przecież pokrywa około 40 proc. zapotrzebowania na ten surowiec z kierunku rosyjskiego. Warto pamiętać o tym, że powstaje w tej chwili Turkish Stream, który jest odpowiednikiem Nord Stream 2 na południu Europy oraz Blue Stream, który powstał już wcześniej, jako przedsięwzięcie holendersko-włosko-rosyjsko-tureckie. Amerykanie mają stanowisko zbieżne z naszym, ale inne niż pięć europejskich koncernów, które budują Nord Stream 2 razem z Kremlem i które przedkładają żądzę zysku nad długofalowe myślenie o przyszłości. W pewnym sensie administracja Trumpa przejawia więcej zdrowego rozsądku niż Europejczycy, przypominając im, że Nord Stream to rosyjski projekt geopolityczny, a nie gospodarczy, który czyni Europę zakładnikiem władzy autorytarnej na Kremlu, zdolnej do wszystkiego, co pokazała sprawa Skripala i agresja na Ukrainę. Pamiętajmy, że administracja Trumpa ma już narzędzie, które może wykorzystać do dyscyplinowania europejskich firm naruszających solidarność energetyczną, w postaci sekcji 232 ustawy CAATSA (Countering Americas Adversaries through Sanctions Act) podpisanej przez prezydenta w sierpniu 2017 r., upoważniającej prezydenta USA do sankcjonowania firm wzmacniających interesy rosyjskie w Europie. Warto przypomnieć również o lekkomyślnej decyzji Komisji Europejskiej 2 lata temu o wyłączeniu gazociągu OPAL (przedłużenie gazociągu Nord Stream wzdłuż granicy zachodniej Polski) z tzw. trzeciego pakietu energetycznego, który zabrania monopolizowania pozycji poprzez łączenie produkcji surowców z dostawami, co Gazprom czyni.

Poruszono też kwestię nuklearnego porozumienia z Iranem.

Być może Polska w czasie swojego przewodnictwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ powinna pełnić rolę pośrednika między krajami Europy Zachodniej, które chcą robić duże interesy z Iranem, a Stanami Zjednoczonymi. Wiemy, że Federica Mogherini i Donald Tusk chcą trwać przy tym porozumieniu z Iranem, a USA nie chcą. Jesteśmy przez to w pewnym pacie. Ironią losu jest fakt, że to właśnie Donald Trump, który często postrzegany jest jako barbarzyńca, przejawia intuicję dyscyplinując rządy i firmy z Zachodniej Europy, by nie przedkładały chęci zysku nad wartości zapisane przecież w artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej (takie jak prawa człowieka, równość kobiet, demokracja i praworządność) i nad długofalowe cele bezpieczeństwa regionalnego i globalnego. Tak jak w przypadku flirtu z Rosją w sprawie Nord Stream II, tak i w przypadku wiedeńskiego porozumienia nuklearnego z Iranem z lipca 2015 r. Unia jest zaślepiona miliardami euro zysków (np. Total, Simmens, Volkswagen, Airbus, Peugeot już tam są). Pamiętajmy jednak, że administracja amerykańska twierdzi, że Iran nie przestrzega ducha porozumienia wzbogacając uran powyżej dozwolonego progu 3,67 proc. koncentracji izotopu U 235, przetwarzając pluton, sponsorując milicje szyickie w Syrii, mieszając w polityce Libanu i Jemenu i wreszcie finansując terrorystyczny Hezbollah, który zarabia ponad miliard dolarów rocznie na handlu bronią i narkotykami przez Wenezuelę, o czym był informowany w 2015 r. prezydent Obama przez służby specjalne – a co zataił w imię polityki uśmierzania wobec Iranu i żeby budować złudne poczucie bezpieczeństwa. Pamiętajmy również, że tak jak niegdyś Hitler zapowiadał anihilację Żydów – i nikt go nie brał poważnie, tak teraz rząd w Iranie wypisuje na pociskach balistycznych, że zniszczy Izrael.

Polska, która przewodzi projektowi Trójmorza, który integruje państwa Europy Środkowej i Południowej, powinna być może wykorzystać swoje relacje z USA i pozycję w Europie, żeby mediować pomiędzy nieustepliwym stanowiskiem Waszyngtonu i Brukseli wobec Iranu. To może być tez dobra okazja PR-owa dla polskich dyplomatów, żeby zaistnieć.

Tym bardziej, że to właśnie Amerykanie teraz pokazują zdrowy rozsądek, intuicję i pragmatyzm wobec pobożnych życzeń, które słyszymy z Europy Zachodniej. Trump nie chce wyrzucenia umowy irańskiej do kosza tylko chce renegocjacji tej umowy w kierunku bardziej efektywnego systemu kontroli.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ