Prof. Ryba w 3. rocznicę zwycięstwa Andrzeja Dudy: „To on wytworzył przestrzeń dla zwycięstwa dobrej zmiany”

materiały prasowe

Trudno wskazać inną osobę, która byłaby w stanie zgromadzić tak duży elektorat jak dzisiaj Andrzej Duda. Ten kapitał jest bezcenny dla obozu rządzącego

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl w trzecią rocznicę zwycięstwa w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy prof. KUL Mieczysław Ryba.

wPolityce.pl: Jakie znaczenie dla obecnej sytuacji w Polsce miało zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich trzy lata temu?

prof. Mieczysław Ryba: Bez zwycięstwa Andrzeja Dudy nie byłoby zwycięstwa Zjednoczonej Prawicy w wyborach parlamentarnych. To on wytworzył przestrzeń dla zwycięstwa dobrej zmiany. Po drugie, prezydent stanowi pewny element poszerzający elektorat Prawa i Sprawiedliwości i dający partii rządzącej możliwość realnego sprawowania władzy. Oczywiście, w pewnych elementach się z obozem władzy różni, ale w przytłaczającej ilości spraw działa wspólnie, co daje wymierne efekty.

Czy Pańskim zdaniem Prawo i Sprawiedliwość więcej zawdzięcza Andrzejowi Dudzie, a może jest odwrotnie?

Te dwie strony się wzajemnie uzupełniają. Nie byłoby Andrzeja Dudy, gdyby nie PiS, bo ta partia go wystawiła w wyborach prezydenckich. On z kolei tworzy pewną przestrzeń polityczną dla PiS-u. To oczywiste i każdy, kto realnie ocenia rzeczywistość polityczną to rozumie i widzi tę zależność. Nie tylko PiS ma być za co wdzięczny Andrzejowi Dudzie, ale i odwrotnie.

Wiele sondaży wskazuje prezydenta jako polityka cieszącego się największym zaufaniem wśród Polaków. Skąd tak dobry wynik?

Została spełniona sztandarowa obietnica Andrzeja Dudy. Został obniżony wiek emerytalny. To rzecz, która absolutnie nie mieściła się w głowie poprzedniej ekipie rządzącej, a jednak została dokonana. Poza tym, wszystkie projekty społeczne takie jak 500 Plus były wspierane. Pamiętajmy też, że kluczową sprawą dla prezydenta jest polityka zagraniczna. Andrzej Duda stawał ramię w ramię z rządem w konfrontacji z Brukselą, która nie chciała widzieć Polski jako podmiotu na arenie międzynarodowej. To, że Polska jest coraz bardziej widziana jako czynnik niezależny, jest po części zasługą Andrzeja Dudy. Podobnie jest w ramach współpracy z NATO, zwłaszcza chodzi tu o wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu. Ktoś mógłby powiedzieć, że Polska jest źródłem konfliktów w Unii Europejskiej. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chce być podmiotem, wówczas jest atakowany. Nasi zagraniczni partnerzy przyzwyczaili się, że tym podmiotem nie jesteśmy.

Z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć rozdźwięku w niektórych kwestiach pomiędzy prezydentem i partią rządzącą. Chodzi przede wszystkim o zawetowanie ustaw reformujących sądownictwo, a także niedawne veto wobec ustawy degradacyjnej. Czy to podkopało wzajemne relacje Andrzeja Dudy z obozem politycznym, z którego się wywodzi?

Oczywiście, są to elementy konfliktowe, natomiast nie na tyle, żeby to był poważny rozdźwięk. Pamiętajmy, że aby Andrzej Duda wygrał następne wybory, musi mieć ponad 50 procent poparcia. Musi zatem adresować swój przekaz nie tylko do twardego elektoratu PiS-u. Stąd wynikają pewne spory. Prezydent nigdy nie chciał zablokowania czegoś ważnego. Korekty, które czynił, miały mu dać polityczną siłę. Dobro w postaci reelekcji Andrzeja Dudy jest fundamentalne dla spokojnych rządów Prawa i Sprawiedliwości w następnej kadencji. Nie byłyby one możliwe, gdyby prezydentem był np. Donald Tusk. Miałby miejsce nieustanny konflikt. Spory, które pojawiają się w tym momencie, nie mają kluczowego charakteru w porównaniu do alternatywy, jaką mógłby być prezydent z Platformy.

Czyli Pańskim zdaniem pozycja Andrzeja Dudy jako kandydata PiS-u w następnych wyborach jest niepodważalna?

Pamiętajmy, że twardy elektorat i tak zagłosuje na Andrzeja Dudę, jeśli nie w pierwszej, to w drugiej turze, Gdyby jego konkurentem był człowiek z obozu liberalnego, to o czym my w ogóle mówimy. Prezydent miał za zadanie zdobyć zaufanie ponad połowy wyborców i to okazało się sukcesem. Trudno wskazać inną osobę, która byłaby w stanie zgromadzić tak duży elektorat jak dzisiaj Andrzej Duda. Ten kapitał jest bezcenny dla obozu rządzącego.

Osoby niechętne zarówno prezydentowi jak i Prawu i Sprawiedliwości często postrzegają Andrzeja Dudę jako osobę całkowicie uzależnioną od decyzji partii rządzącej. Na marszach KOD-u wielokrotnie wznoszono hasła o „marionetce”. Jak Pan ocenia te zarzuty z perspektywy trzech lat?

To już nie działa. Momenty sporne, o których mówiliśmy, są na tyle wyraziste, że te hasła propagandowe nie sprawdziły się w praktyce działań prezydenta. Moim zdaniem, nawet jeśli w niektórych środowiskach nadal tak się mówi, to nie ma to tak społecznego echa jak np. jeszcze dwa lata temu.

Jak ocenia Pan reprezentowanie polskich interesów na arenie międzynarodowej przez prezydenta? Jest skutecznym dyplomatą, a może powinien działać bardziej stanowczo?

Można dyskutować, czy w ogóle rząd lub minister spraw zagranicznych nie powinien być bardziej ostry. Są różne opinie w tej materii. Nie widzę takiej sytuacji, żeby obóz rządzący był bardziej konsekwentny w tym zakresie niż prezydent. Tego nie widać. Należy zapytać szerzej, czy polska polityka powinna być bardziej ostra w tej sprawie. To jest kwestia do dyskusji. Nie podjęto natomiast inicjatyw, które były by realnym krokiem w tył.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ