Oburzające! Sierakowski w „Project Syndicate”: Polacy i Węgrzy wybrali populistów. „Dlaczego nie powinni być za swój wybór karani?”

sierakowski_1.jpg

Od 2014 roku, gdy Unia Europejska uchwaliła ostatni siedmioletni budżet, rządy Polski i Węgier zostały przejęte przez populistów, którzy nie mają szacunku dla wartości i instytucji UE. I choć to zrozumiałe, że UE rozważa w konsekwencji zawieszenie finansowania obu rządów, nie jest do końca jasne, czy powinna to robić – pisze założyciel „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski na łamach „Project Syndicate”.

Propozycja dołączenia nowych warunków do funduszy UE skierowana jest do populistycznych rządów Polski i Węgier. Ale podczas gdy rządy te z pewnością okazały pogardę dla instytucji UE, ignorując choćby zalecenia Komisji Weneckiej, są one zbyt sprytne, aby całkowicie przeciwstawić się unijnym przepisom. Jednak najbardziej irytujące jest to, że Polska i Węgry są, w pierwszym przypadku największym, a w drugim czwartym największym beneficjentem funduszy UE

—dodaje Sierakowski. Według założyciela „Krytyki Politycznej” wśród tych apelujących o to by UE zaprzestała finansowania „illiberalizmu” są tak prominentne postacie jak Guy Verhofstadt, szef europejskich liberałów (ALDE), oraz prezydent Francji Emmanuel Macron.

Ale wśród tych sprzeciwiających się ustanowieniu surowszych warunków (dla wypłaty środków UE-red.) są nie tylko partie rządzące w Polsce i na Węgrzech ale także partie opozycyjne. Zarówno w Polsce jak i na Węgrzech partie rządzące przywołały opozycję do porządku za pomocą nacjonalistycznego szantażu. Jakakolwiek krytyka rządu polskiego lub węgierskiego jest postrzegana jako krytyka samej Polski lub Węgier. A w Polsce strach przed byciem uznanym za antypatriotów zmusił polityków opozycji do uznania, że kraj należy do rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) i jej przewodniczącego Jarosława Kaczyńskiego

-skarży się Sierakowski. Jak zaznacza politycy opozycji argumentują, że zawieszenie funduszy unijnych skrzywdziłoby zwykłych Polaków i Węgrów, którzy nie powinni być karani za działania ich rządów. Według Sierakowskiego to jednak „nielogiczne” myślenie.

To miałoby sens gdyby UE mierzyła się z rządami, jak w Korei Północnej czy na Kubie, które nie zostały wybrane demokratycznie. A przecież PiS i węgierski Fidesz Viktora Orbana zostały demokratycznie wybrane. Pojawia się więc pytanie dlaczego Węgrzy i Polacy nie powinni być karani za swój wybór

—przekonuje założyciel „KriPo” i dodaje, że wówczas zawieszenie funduszy unijnych nie wydaje się tak niesprawiedliwe jak twierdzą polscy i węgierscy politycy. Pozostaje ostatni argument: obawa przed wzmocnieniem populistów.

Węgierscy i polscy liderzy opozycji ostrzegają, że wstrzymanie funduszy unijnych może obrócić się przeciwko Unii i wzmocnić poparcie społeczne dla antyunijnych populistów, którzy zapewne chętnie odegrają rolę ofiary

—twierdzi. Ponadto, przekonuje, Verhofstadtowi i Macronowi chodzi także o ich samych.

Krytyka tych krajów (Polski i Węgier) stanowi część większego obrazu. Oczekuje się, że zarówno ALDE, jak i frakcja Europejskiej Partii Ludowej poniesie poważne straty (w eurowyborach-red.) z powodu Brexitu i upadku głównego nurtu politycznego we Francji, Niemczech i we Włoszech. Na tym tle Macron i Verhofstadt starają się podkreślić swoją obecność, przyjmując zasadnicze stanowisko wobec populistów z Europy Wschodniej. […] Celem Macrona i Verhofstadta przywołując widmo wschodnioeuropejskich populistów, jest podkopanie pozycji populistów w ich własnym kraju

—zaznacza założyciel „Krytyki Politycznej”. Według niego cenę za ustanowienie zasady „fundusze w zamian za praworządność” mogą zapłacić nie Orban czy Kaczyński, ale ich następcy.

Jest to szczególnie prawdziwe w Polsce: chociaż PiS wciąż prowadzi w sondażach, koalicja partii opozycyjnych mogłaby go wyprzedzić. Im bardziej Komisja Europejska jest źle nastawiona do niegdyś wzorowego ucznia demokracji w Europie Wschodniej, tym staje się bardziej jasne, że Bruksela nie będzie już tak przychylnie nastawiona do Polski jak kiedyś, bez względu na to, kto jest u władzy

—przekonuje Sierakowski.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ