Reforma wymiaru sprawiedliwości? Prof. Gersdorf i tak widzi swoje: Sędziowie zostali wciągnięci w niemoralną grę

Od przeszło dwóch i pół roku z przykrością obserwuję dramatyczne obniżenie poziomu debaty prawniczej, i to na każdym poziomie. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z wypowiedziami władzy, dziennikarzy, czy prawników, dominujące stało się zjawisko przejmowania w dyskusji nad prawem narracji narzucanej przez obóz władzy oraz wypowiadających się niespecjalistów (najczęściej dziennikarzy)

– pisze prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes SN.

Symptomatyczne jest również to, że ta osoba, której wypowiedź (artykuł, tytuł) pojawi się w środkach masowego przekazu najwcześniej, narzuca temat dyskusji oraz jej perspektywę, a inni w zasadzie bezrefleksyjnie powtarzają tylko wypowiadane sądy

– twierdzi Gersdorf.

Oczywiście nie mogło się odbyć bez ataku na rządzących.

Od początku tzw. dobrej zmiany wiodącym celem działań podejmowanych przez władzę jest wymiana kadrowa, a nie dobro społeczeństwa i wymiaru sprawiedliwości. Po dwóch i pół roku widać również, że niezwłocznie po „przejęciu” określonej instytucji zmienia się automatycznie jej ocena przez władzę, mimo że obiektywnie rzecz biorąc, po zmianie jest gorzej niż źle

– podkreśla I prezes SN.

Gersdorf wskazuje na przykład Trybunału Konstytucyjnego.

Jako przykład wskazać można w pierwszej kolejności Trybunał Konstytucyjny. Zarówno pod względem statystycznym, jak i merytorycznym ocena jest niezadowalająca. Osoba pełniąca funkcję wiceprezesa TK w oficjalnych dokumentach przyznaje, że w TK dochodzi do manipulacji składami (K 9/16), sama sporządza zdanie odrębne do postanowienia o umorzeniu postępowania, mimo że nie kwestionuje w nim zasadności takiego umorzenia (K 9/16). Podobnie ta sama osoba sporządza zdanie odrębne do zdania odrębnego innego sędziego (U 1/16), mimo że ustawa tego nie przewiduje. Nie ma żadnych wątpliwości, że takie działanie jest jednoznacznie bezprawne

– mówi sędzia.

I prezes SN odnosi się do wypowiedzi sędziego Wiesława Johanna.

Zaskakuje wypowiedź sędziego TK w stanie spoczynku Wiesława Johanna („Rzeczpospolita” z 18 maja 2018 r.), który jako prawnik przyznaje, że będąc sędzią TK, „o KRS wiedział tylko tyle, że jest to organ konstytucyjny”. Oceniając natomiast dotychczasową KRS w zakresie opiniowania kandydatur na sędziów, stwierdził, że „pracowała w miarę uczciwie i rzetelnie”, a on „nie miał zastrzeżeń”. (…) Wypowiedź zaskakuje, bo wcześniej na posiedzeniu nowej KRS pan sędzia zdyskredytował dotychczasową Radę i jej rzecznika Waldemara Żurka

– czytamy.

Powstaje zatem pytanie, czy dotychczasowa KRS naprawdę była taka zła, jak ją przedstawiała władza. Jaka ma być w takim razie nowa? Wydaje się, że zapędy „dobrej zmiany” nieco ostudził nowy rzecznik KRS dr Maciej Mitera

Jako przykład prof. Gersdorf wskazuje wypowiedź sędziego Macieja Mitery dla wPolityce.pl z 13 maja 2018 r.

Oczekiwanie cudów, wiary, że nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się zmieni, jest nierealne. To niemożliwe. Cuda zdarzają się tylko w sferze religijnej. Zmiany możemy osiągnąć jedynie dzięki ciężkiej pracy rozłożonej na lata. Sądownictwo jest systemem naczyń połączonych. Wszystkie zmiany muszą się wkomponować w system. Jeżeli coś na jednym polu będzie szwankowało, zmiany się nie powiodą

– mówił sędzia.

Oczywiście sama zainteresowana nie ma sobie nic do zarzucenia, a nawet chwali się dobrymi wynikami.

W tym przypadku obóz rządzący nie będzie już mógł zrzucić odpowiedzialności za tę sytuację na dotychczasowy Sąd Najwyższy, w tym również na pełnienie przeze mnie funkcji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, gdyż wyniki działalności, zarówno statystyczne, jak i merytoryczne, w skali europejskiej były zawsze bardzo dobre. (…) Tymczasem zmiany, jakie zaszły w SN, mimo dobrej woli ze strony sędziów pozostania na swoich stanowiskach dowodzą, że widać już spowolnienie w rozpoznawaniu spraw

– twierdzi Gersdorf.

Sędziowie, włącznie z pierwszym prezesem SN zostali wciągnięci w niemoralną grę, której nie można wygrać. Jej wynik jest ustalony z góry przez cel, który realizują rządzący. Z tego punktu widzenia ocena, kto postąpił „zgodnie z konstytucją” (czyli rzekomo dobrze), a kto „usłuchał ustawowego bezprawia” (czyli rzekomo sam naruszył prawo), jest obrażaniem tych, którzy są ofiarami owej rozgrywki i na taką ocenę bynajmniej nie zasługują

– mówi I prezes SN.

Szkoda, że prof. Gersdorf widzi tylko jedną stronę medalu. Czyżby korzystne skutki reformy wymiaru sprawiedliwości były dla niej niedostrzegalne?

wpolityce.pl/rp.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ