Pięta tłumaczy się w „Fakcie” z romansu: Być może przesadziłem z troską i dobrocią. To jest kwestia nadinterpretacji

fot: youtube

Poseł Stanisław Pięta, pomówiony przez dziennik „Fakt” o romans i porzucenie kochanki, udzielił przed publikacją artykułu wywiadu – własnie „Faktowi”, w  którym odnosi się do stawianych mu zarzutów.

W wywiadzie poseł potwierdził, że zna panią Joannę i rozmawiał z nią. Pytany jednak o to, czy pomagała mu w pracach przy komisji Amber Gold, nie chciał udzielić informacji. Zapewnił jednak, że ich znajomość dotyczyła kwestii służbowo-organizacyjno-politycznych.

Pięta powiedział, że „bujdą” jest to, że obiecywał kiedykolwiek kobiecie, że zostawi dla niej żonę.

Pytany o to, czy nocował z kobietą w Domu Poselskim, poseł, po dłuższym zastanowieniu powiedział, że mogła być kiedyś do niego zaproszona, ale tylko w charakterze wspólniczki.

Mieliśmy do omówienia pewne rzeczy. To było chyba przy okazji jakiejś manifestacji. (…) Być może było tak, że jej autobus przyjechał późno na dworzec. Dokładnie nie pamiętam. (…) Jak człowiek prosi drugiego człowieka o pomoc, to przecież nie zostawię jej w nocy na dworcu

— wyjaśnił.

Poseł dodał, że bywały sytuacje, w których rzekoma kochanka prosiła go o pomoc, żeby pozwolił zaczekać jej do rana, albo znalazł tani nocleg, a on nie widział w tym nic szczególnego.

Pięta zapewnił też, że nie pomagał jej w załatwieniu pracy w spółkach Skarbu Państwa, poza możliwością przejścia procedury, którą musi przejść każdy pracownik ubiegający się o pracę.

Nie wykraczało to poza normalną procedurę, którą musi przejść każdy człowiek szukający pracy

— ocenił.

Pytany o to, czy mogło dojść do włamania na jego konta w mediach społecznościowych, wykluczył taką możliwość.

To jest kwestia nadinterpretacji. W żaden sposób tych relacji, które mieliśmy, nie można w ten sposób określać. To była znajomość o charakterze przyjacielskim – jak sądziłem. (…) Ale próba uszycia jakiejś historii na podstawie tych kontaktów to jest po prostu dla mnie szokujące

— wyjaśnił Pięta.

Na pytanie, czy nie ma sobie nic do zarzucenia , odpowiedział:

Być może przesadziłem z troską i dobrocią

— powiedział Stanisław Pięta.

wpolityce.pl.”Fakt”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ