DR M. SZOŁUCHA: GŁÓWNYM POWODEM CIĘĆ W POLITYCE SPÓJNOŚCI JEST CHĘĆ UTARCIA POLSCE NOSA

fot. pl.freeimages.com

Pierwszym powodem, dla którego wydatki na politykę spójności dla Polski mają być niższe, jest to, że administracja centralna Unii Europejskiej chce Polsce utrzeć nosa – ocenił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu VISTULA.

Nowa metodologia podziału unijnych pieniędzy na politykę spójności ma spowodować, że do Polski trafi ponad 23 proc. mniej funduszy niż obecnie. Jak wynika z przedstawionej dziś przez Komisję Europejską propozycji, nasz kraj miałby otrzymać 64 mld euro. To o 19,5 mld euro mniej.

Dr Marian Szołucha, pytany, czy cięcia w polityce spójności mogą być próbą karania Polski za jej politykę wewnętrzną, powiedział, że właśnie to może być ich głównym powodem.

– Rzeczywiście, Komisja Europejska, czy szerzej – administracja centralna Unii Europejskiej, chce Polsce utrzeć nosa przy okazji prac nad nową perspektywą budżetową wspólnoty. To jest pierwszy powód, dla którego te wydatki i przepływy, ergo, do Polski mają być niższe – mówił.

Za drugi powód wspomnianych cięć ekonomista uznał nowe problemy, z jakimi zmaga się aktualnie Unia Europejska.

– W mijającej już powoli perspektywie budżetowej pojawiły się rzeczywiście nowe problemy: na południu UE z imigrantami, bezpieczeństwem, z finansami publicznymi – które wymagają pewnych wydatków, pewnych transferów, pewnych przesunięć w budżecie centralnym UE – powiedział gość „Aktualności dnia”.

Dopiero trzecim powodem ograniczenia wydatków na politykę spójności jest – według ekonomisty – Brexit.

– Unię Europejską wkrótce opuści Wielka Brytanii (…) – drugi po Niemczech płatnik do centralnego budżetu – przypomniał.

Dr Marian Szołucha zaznaczył, że do omawianego problemu ma – z kilku względów – „podejście bardzo spokojne”.

– Po pierwsze, dlatego że jest to dopiero pierwszy etap (…) prac nad budżetem. Po drugie, dlatego że o wzroście gospodarczym w Polsce i jakości życia – w ogóle o rzeczywistości – nie stanowią wcale pieniądze z Unii Europejskiej, a to, jak my tu na miejscu się rządzimy, jak pracujemy, kogo wybieramy w wyborach parlamentarnych, jakie ci nasi wybrańcy stanowią prawo itd. To jest najważniejszy czynnik, który stanowi o tym, jak nam się w Polsce żyje. Wreszcie, jestem spokojny, bo eurokraci brukselscy nie mogą pójść w cięciach dla Polski ani innych krajów zbyt daleko, bo w przyszłym roku wiosną są już wybory do PE. Jeśli ten budżet zostanie obcięty nadmiernie, to mogą się wzmóc nastroje  eurosceptyczne w takich niesfornych krajach, jak Polska, w takim niesfornym regionie jak Europa Środkowa – przekonywał ekonomista, zapewniając, że dla Polski nie jest to „sprawa życia i śmierci”.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ