-0.8 C
Wrocław
Atak tabloidu na posła. Orlen dementuje spekulacje „Faktu”

Atak tabloidu na posła. Orlen dementuje spekulacje „Faktu”

 

„Osoba opisywana w artykule nigdy nie pracowała w PKN ORLEN i również nigdy nie rozważano jej zatrudnienia” – stwierdzono w komunikacie spółki. To reakcja na „rewelacje” tabloidu, który twierdził, że poseł Stanisław Pięta „załatwiał” pracę dla swojej znajomej. Ona jednak nie chciała pracować poza stolicą, a wolałaby… posadę w Sejmie. Tych oczekiwań nikt jednak nie miał zamiaru spełnić. I pożaliła się dziennikarzom. Tymczasem – jak nieoficjalnie ustaliła „Codzienna” – nie było żadnych prób ulokowania kobiety w Orlenie.

Dzisiaj „Fakt” – w artykule z sensacyjnym tytułem – zarzucił posłowi PiS Stanisławowi Pięcie, że się starał umieścić bezrobotną znajomą w spółkach Skarbu Państwa. W tym kontekście wymieniono chociażby PKN Orlen. Rzekomo praca w tej spółce – jak twierdzi gazeta – była załatwiana. Tabloid jednak przekonywał, iż kobieta nie chciała funkcjonować poza Warszawą i odmówiła.

„Czy zabiegała o pracę w spółce Skarbu Państwa? – Nie! Chciałam pracować jako zwykły urzędnik, gdzieś w Sejmie czy rządzie” – relacjonowała gazeta.
W tym przypadku nikt nie twierdzi – także „Fakt”, że poseł próbował załatwić jakąkolwiek posadę w parlamencie lub jakimś ministerstwie. Bo tego po prostu nie zrobił.

Postanowiliśmy więc sprawdzić wątek PKN Orlen. I pytaliśmy w spółce o kobietę, która pojawiła się jako bohaterka artykułu.

Jeszcze wczoraj wydany został oficjalny komunikat spółki.

„Nawiązując do publikacji dziennika Fakt z dn. 1.06.2018 r., pt. „Załatwiał kochance pracę w ORLENIE” informujemy, że osoba opisywana w artykule nigdy nie pracowała w PKN ORLEN i również nigdy nie rozważano jej zatrudnienia” – przekazało nam biuro prasowe.

Czyli jedno jest jasne – nie pracowała, ani nie składała dokumentów. My jednak dociekaliśmy, czy w ogóle były podjęte jakiekolwiek próby załatwienia pracy. Także nieformalne. Z polecenia kogokolwiek lub czy ona pojawiła się w siedzibie spółki powołując się na znajomość z politykiem. Usłyszeliśmy kategoryczne zaprzeczenie.

– Do tej publikacji nie wiedzieliśmy o istnieniu tej kobiety – usłyszeliśmy.

Nagonka mediów, którą rozpętał „Fakt”, zaczęła się w połowie tego tygodnia. Wykorzystano do tego opowieść kobiety, którą przedstawiono jako „Joanna”, ale to imię fikcyjne. Prawdziwa tożsamość „bohaterki” nie jest już jednak żadną tajemnicą. Z relacji Izabeli P. jednoznacznie wynika, że jest rozgoryczona zakończeniem znajomości ze Stanisławem Piętą. I to wykorzystały niektóre media.

źródło: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ