wPolityce.pl ujawnia : Część protestujących w Sejmie chciała protestować dalej, nawet gdyby rząd uległ i dał „żywą gotówkę”

Jak udało nam się ustalić w źródłach związanych z protestem niepełnosprawnych i ich rodzin, który do niedawna trwał w Sejmie, nawet kapitulacja rządu i przyznanie „żywej gotówki”, nie zakończyłyby akcji.

Plan był taki, by po ewentualnej zgodzie rządu na comiesięczny dodatek w postaci 500 zł miesięcznie, wysunąć kolejne postulaty pomocy gotówkowej i materialnej, dalsze żądania. Protest w Sejmie trwałby dalej bez względu na ustępstwa rządu, nawet po przyznaniu tej słynnej „żywej gotówki”

— twierdzą nasi informatorzy.

Wedle naszych źródeł właściwie wszystkie decyzje o przebiegu protestu zapadały w kręgach politycznych, a nie wśród rodzin niepełnosprawnych.

W przypadku ustąpienia rządu do akcji miała wejść cała opozycja (dotychczas Platforma trzymała się na pewien dystans), kolejne „autorytety III RP”, a na korytarzu w Sejmie miały się z czasem skumulować żądania socjalne nie tylko osób niepełnosprawnych, ale także innych grup społecznych, w tym medycznych. Miałby to być, oczywiście z zachowaniem proporcji, taki nowy „pucz” sejmowy, rosnący z każdym dniem, uskrzydlony powodzeniem i świadomością „złamania PiS”.

Czy rząd miał tego świadomość?

Wedle naszych źródeł w rządzie – tak. Te informacje już dwa tygodnie po rozpoczęciu akcji dotarły do obozu dobrej zmiany. Choć nie jest tajemnicą, że niektórzy politycy do ostatnich godzin namawiali do kapitulacji.

Świadomość bezwzględnej polityczności, by nie powiedzieć partyjności, protestu miał marszałek Sejmu Marek Kuchciński i jego postawie, łączącej wrażliwość z niezgodą na eskalację akcji, zawdzięczamy pozytywny koniec. Ale ostateczną odpowiedzialność za odrzucenie tego szantażu wziął na siebie premier Mateusz Morawiecki. I to on wytrzymał największą presję

— twierdzi nasz rozmówca ze sfer rządowych.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ