Czarnecki o sporze w KE ws. Polski: „Dla Timmermansa Polska jest elementem pewnej gry, osobistych animozji i zawiści wobec Junckera”

fot: youtube

olska się na pewno nie cofnie, co więcej zmęczenie gierkami KE i w KE jest coraz większe. Działania KE doprowadzą tylko do zwycięstwa eurosceptyków i eurorealistów w wyborach europejskich w 2019 roku. Niech więc Bruksela zastanowi się nad tym, co robi. Myśmy okazali dobrą wolę, to oni nagle zmieniają front

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Ryszard Czarnecki, europoseł PiS.

 

wPolityce.pl: PAP donosi, że w przyszłym tygodniu Frans Timmermans ma być w Polsce. Wie Pan coś więcej na ten temat?

Ryszard Czarnecki: Nie chcę tego potwierdzać, ani temu zaprzeczać. Na pewno nie przyjedzie we środę, bo wtedy będzie na debacie w Strasburgu.

Pojawia się kolejna debata na temat praworządności w Polsce, a przecież KE twierdziła wcześniej, że nie jest to brane pod uwagę. Tymczasem poprosiła również o to, by odbyło się „wysłuchanie” Polski podczas Rady ds. Ogólnych. O czym świadczy ta nagła zmiana frontu?

Na szczytach UE toczy się walka o wpływy i władze. Charakterystyczne jest to, że Timmermans wykorzystał nieobecność przewodniczącego Junckera, który na tydzień wyjechał poza Brukselę, a konkretnie do Kanady, aby ratować świat przed wojną handlową między Ameryką i Europą. I jak to bywało w państwach afrykańskich, gdy władca wyjeżdża, to najczęściej dokonywane są pucze i zamachy stanu. Timmermans wykorzystał okazję, przy czym zwracam uwagę na to, że tutaj Polska jest raczej pretekstem. Bo z jednej strony chodzi o pewne osobiste animozje między Junckerem a Timmermansem, a z drugiej o walkę bardziej merytoryczną, ale z Polską nie związaną.

Co to za animozje między szefem i wiceszefem KE?

Gdy jesienią 2016 roku Martin Schulz ogłosił, że rezygnuje z funkcji szefa PE, aby wracać jako kandydat na kanclerza Niemiec, stanęła kwestia wakatu po nim. Wtedy socjaliści powiedzieli tak: „OK, zachowujemy szefa RE Tuska, szefem PE zostaje członek EPP, jakiego wskażecie, ale my bierzemy szefa KE”. I tutaj kandydatem socjalistów był Timmermans. EPP uznała jednak, że tego stanowiska nie dadzą socjalistom i Timmermans objadł się smakiem. Cały czas to przeżywa i Polska jest dla niego elementem pewnej gry, osobistych animozji i zawiści wobec Junckera. Według mojej wiedzy Timmermans dostał obietnice od premiera Holandii Marka Rutte – mimo, że Rutte to liberał, a Timmermans socjalista.

Jakie?

Że jeżeli utrzyma przez swoją walkę w KE tak wysoki, jak obecnie, rabat Holandii, czyli największą w UE ulgę w składce członkowskiej do Brukseli, to po raz kolejny będzie komisarzem. Więc ten walczy jak może. Polska jest tu pretekstem. Żeby, gdy KE będzie chciała zawrzeć porozumienie z Polską, odbyło się ono na zasadzie pewnego kompromisu z Holandią, która je blokuje, by zgodziła się na ten rabat. Wczoraj wyznaczono więc na środę termin debaty po to, żeby storpedować to porozumienie. Żeby znowu było mówione, jak Polska jest okropna.

Czym to się może skończyć?

Tak naprawdę to jest problem UE, a nie Polski. Polska, tak jak każdy inny kraj, ma prawo weta do budżetu i jeżeli UE chce w tym zakresie wojny dyplomatycznej, to ją będzie miała. Polska się na pewno nie cofnie, co więcej zmęczenie gierkami KE i w KE jest coraz większe. Działania KE doprowadzą tylko do zwycięstwa eurosceptyków i eurorealistów w wyborach europejskich w 2019 roku. Niech więc Bruksela zastanowi się nad tym, co robi. Myśmy okazali dobrą wolę, to oni nagle zmieniają front.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ