Niepokojące wieści z Brukseli. RMF FM: Porozumienie z KE idzie pod wodę. „Może trzeba było sprawę zamknąć w kwietniu?”

Timermans.jpg
inf. prasowe

To nie są dobre informacje dla Polski. Porozumienie z Komisją Europejską w sprawie praworządności jest coraz trudniejsze do osiągnięcia

—pisze reporterka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.

Porozumienie idzie pod wodę

—przyznaje jeden z rozmówców Szymańskiej-Borginon.

Wiceszef KE na początku tygodnia, mocno pokłócił się o stanowisko wobec Polski ze środowiskiem Jean Claude Jucnkera, o czym informowały media. Szef Komisji Europejskiej podczas kłótni z Timmermansem miał według reporterki RMF FM powiedzieć, że „liczy na dalsze ustępstwa ze strony Polski” i na to, że „Frans poprowadzi sprawę we właściwym kierunku”.

Porozumienia na horyzoncie nie widać, bo podjęto decyzję o formalnym przesłuchaniu naszego kraju w związku z reformą sądownictwa. W środę zaś w PE a odbyć się debata w sprawie Polski. Nieoficjalnie mówi się także Timmermansowi „skrzydeł” dodały apele opozycji i europejskich chadeków, którzy wzywają TS UE do zajęcia się ustawą o Sądzie Najwyższym.

Jeden z moich rozmówców w KE uważa, że wciąż kwestią jest „cena Timmermansa”, czyli „co Juncker może mu dać, żeby odpuścił”. Inni uważają natomiast „że Juncker już niewiele może dać Timmermansowi, bo on już gra o stanowisko w przyszłej komisji”. Zresztą od tego momentu, gdy otrzymał wstępną obietnicę Hagi, że może być kandydatem na komisarza (premier Rutte miałby w ten sposób załatwić sprawę sporów o to stanowisko między koalicjantami), bardzo zaostrzył swój ton. Ponadto, gdyby zamknął sprawę z Polską na obecnych zasadach, to PE by go krytykował za „brudny kompromis” z Warszawą. „W tym sensie nie chodzi mu tylko o ideały europejskie, ale także o karierę osobistą” – przyznaje mój rozmówca w KE

—pisze dziennikarka.

Czy nie zaprzepaszczono terminu porozumienia? To ma być coraz powszechniejsza opinia na brukselskich korytarzach.

Może trzeba było sprawę zamknąć w kwietniu?” – zastanawia się jeden z moich rozmówców. Przekroczenie tego terminu oznacza, że weszliśmy już w logikę kampanii wyborczej PE i sporów o unijne pieniądze. Dodatkowo, w całej sprawie, do głosu będą dochodzić interesy partyjne, osobiste i narodowe

—kończy Katarzyna Szymańska-Borginon.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ