Joanna Schmidt o utworzeniu koła Liberalno-Społeczni: „Weszłam do polityki w opozycji do PO. Chcemy dać wyborcom realną alternatywę”

fot: youtube

Weszłam do polityki w opozycji do Platformy Obywatelskiej i taki był wydźwięk w trakcie konferencji założycielskiej Nowoczesnej na Torwarze. Joanna Scheuring-Wielgus, Ryszard Petru i ja mówiliśmy wówczas o ciepłej wodzie w kranie i przedstawialiśmy alternatywę, aby Polacy nie musieli głosować na mniejsze zło. Teraz mamy powtórkę z rozrywki

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl posłanka nowo powstałego koła Liberalno-Społeczni Joanna Schmidt.

wPolityce.pl: Skąd pomysł na utworzenie nowego koła poselskiego?

Joanna Schmidt: To był dla nas oczywisty ruch, tym bardziej, że po pierwszym posiedzeniu, kiedy pracowaliśmy jako posłowie niezależni, mogliśmy odczuć, że ta strona organizacyjno-formalna jest istotna w pracy posła. 6 minut na wypowiadanie się w trakcie całego posiedzenia, bo tyle czasu ma poseł niezależny, to za mało. Jesteśmy posłami aktywnymi i potrzebujemy możliwości wypowiadania się we wszystkich ważnych sprawach poruszanych w trakcie posiedzenia. Poza tym, pozostaje kwestia wizerunku i zaplecza technicznego. Są to więc pragmatyczne przesłanki. Nie ukrywamy też, że koło jest zalążkiem nowej inicjatywy politycznej.

Nazwa nowego koła poselskiego składa się z dwóch członów: Liberalno-Społeczni. Czy obie te wartości są w ogóle do pogodzenia?

Taki obserwujemy trend w Europie i na świecie, bo tak powstało ugrupowanie Macrona we Francji czy Trudeau w Kanadzie. Między wartościami które maja w programie absolutnie można postawić spójnik „i”. Te wartości się nie wykluczają. Osoby, które są za obniżeniem podatków i tym, żeby państwo jak najmniej ingerowało w gospodarkę, również są wrażliwe społecznie i wiedzą, że skoro lepiej im się powodzi i są być może bardziej przedsiębiorcze, to mogą tym słabszym pomagać. Musi to być jednak pomoc dedykowana, a nie rozdawnictwo. To tak, jak nie ma sprzeczności w ludziach wierzących, którzy chcą rozdziału Kościoła od państwa, czy w osobach nastawionych patriotycznie, które chcą wprowadzenia euro w Polsce. Wierzymy, że te wartości można połączyć i na tym będzie polegało to progresywne ugrupowanie. Polacy muszą wiedzieć, że poglądy liberalne gospodarczo i światopoglądowo, mają odzwierciedlenie w Sejmie i chcemy je reprezentować.

Czy Pani zdaniem polskim wyborcom też są one bliskie? Prawo i Sprawiedliwość wyraźnie prowadzi w sondażach, reprezentując zupełnie inne podejście zarówno do gospodarki, jak i spraw światopoglądowych.

Jeżeli chodzi o kwestie światopoglądowe, to co chwilę mamy możliwość zapoznawania się z nowymi sondażami i widzimy, że te poglądy są coraz bardziej liberalne, czy to w kwestii rozdziału Kościoła od państwa, czy aborcji. Podobnie jest w obszarze tolerancji i stosunku do środowiska LGBT. Tych trendów nie można pomijać, bo społeczeństwo polskie dojrzewa, rozwija się i staje się coraz bardziej otwarte. Jeśli zaś chodzi o gospodarkę, Prawo i Sprawiedliwość akurat wybrało drogę socjalizmu, czyli maksymalnej ingerencji w gospodarkę i życie społeczne, a także centralizacji i braku wiary w prywatną własność. Wierzymy, że liberalne poglądy na gospodarkę są Polakom bliskie, ale trzeba to dobrze wytłumaczyć, że nie stoi to w sprzeczności z państwem, które nie zapomina o najsłabszych.

Na czym ma polegać nowa jakość Liberalno-Społecznych? Czym to ugrupowanie będzie różnić się od Nowoczesnej?

Weszłam do polityki w opozycji do Platformy Obywatelskiej i taki był wydźwięk w trakcie konferencji założycielskiej Nowoczesnej na Torwarze. Joanna Scheuring-Wielgus, Ryszard Petru i ja mówiliśmy wówczas o ciepłej wodzie w kranie i przedstawiliśmy alternatywę, aby Polacy nie musieli po raz kolejny głosować na mniejsze zło. Teraz mamy powtórkę z rozrywki, znowu robi się duopol na scenie politycznej. Chcemy dać wyborcom realną alternatywę.

Czy nie obawia się Pani, że nowe ugrupowanie spotka podobny los do Nowoczesnej i nastąpią kolejne podziały?

Każde ugrupowanie ma swoje kwestie personalne. Pytanie, jak jest ono zarządzane. W przypadku Nowoczesnej wyglądało to tak, że w listopadzie pojawiła się chęć zmiany lidera. Tak zadecydowali delegaci, wiedząc, że pozwoli to odbić się Nowoczesnej w sondażach. Stało się kompletnie inaczej. Na pewno jesteśmy bogatsi o te doświadczenia. Proszę zwrócić uwagę, że zarówno Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński, zaczęli odnosić sukcesy dopiero w swoich drugich partiach.

Czy liderem powstającej partii będzie Ryszard Petru?

Jeżeli chodzi o partię, chcemy, żeby jednoczyła wiele wartościowych osób, które będą popierać idee, o których mówiłam. Czas na personalia i nazwiska jeszcze będzie. Mamy czas do wyborów samorządowych, aby zorganizować się programowo i formalnie, ale też finansowo. Przewodniczącym koła jest Ryszard Petru, ale w pracach sejmowych nie ma to wielkiego znaczenia, ponieważ koło niestety nie ma tak mocnego głosu jak klub. Przewodniczący koła nie uczestniczy w obradach prezydium Sejmu i nie ma wpływu na tworzenie harmonogramu posiedzenia Sejmu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ