Gen. Bąk o ośmiornicy imigracyjnej: „Przy przerzucie tych ludzi przez polską granicę współpracują obywatele różnych państw, m.in. Ukrainy, Polski i Słowacji”

ukraina.jpeg

Trudno jednak mówić o możliwościach całkowitego zatrzymania tego procesu. Być może utrudnieniem jest to, że ci, którzy trafiają do naszego kraju tranzytowo, szybko z niego znikają, bo są przerzucani na Zachód do Francji, Belgii, czasami do Szwecji. Więc być może tutaj skuteczność naszych służb specjalnych jest taka, jaka jest, ponieważ te osoby nie zostają na terenie naszego kraju

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl gen. bryg. rez. dr inż. Tomasz Bąk, dyrektor Instytutu Studiów nad Terroryzmem i dyrektor ds. Bezpieczeństwa Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

 

wPolityce.pl: Jak to jest Panie Generale, że pod okiem naszych służb coraz bardziej rozwija się w Polsce mafia imigracyjna?

Gen. Tomasz Bąk: Jak świat światem nielegalni imigranci zawsze trafiali do naszego kraju w większej, lub mniejszej ilości. Głównie przez granicę wschodnią, która jest jednocześnie zewnętrzną granicą UE. Mam tutaj na myśli kierunek od strony Ukrainy. Gdybyśmy porozmawiali z przedstawicielami Straży Granicznej, to dowiedzielibyśmy się, że w oficjalnych statystykach podawane były kwestie dotyczące zatrzymywania nielegalnych migrantów, głównie w okolicach Ustrzyk w Bieszczadach. I to pochodzących z różnych krajów, jak Afganistan, Czeczenia, czy z dalekiej Azji. Takie rzeczy miały więc miejsce i nie od dziś było wiadome, że przy przerzucie tych ludzi przez polską granicę współpracują obywatele różnych państw, m.in. Ukrainy, Polski i Słowacji. Oczywiście prowadząc nielegalną działalność, prawdopodobnie w ramach zorganizowanej, międzynarodowej przestępczości.

Jaka jest tego skala?

Trudno powiedzieć, trzeba byłoby zajrzeć głębiej w statystyki służb specjalnych. Myślę, że  główna rola należy tutaj do Straży Granicznej, która naprawdę dokłada bardzo dużych wysiłków, aby ta fala nielegalnych migrantów była jak najmniejsza.

Ale Straż Graniczna nawet jeśli dostrzega problem, to nie ma ani wystarczającej liczby ludzi ani przepisów, które pozwoliłyby ukrócić ten proceder. Nie należy więc wprowadzić jakichś systemowych rozwiązań?

Być może. Chociaż moim zdaniem nie można mówić o braku systemowych rozwiązań, skoro ta migracja trafia głównie przez granicę wschodnią, a więc jak wspomniałem zewnętrzną granicę UE. Jak wiemy siedziba Frontexu, czyli agencji unijnych zajmujących się ochroną zewnętrznych granic UE, znajduje się w Warszawie. I tutaj dosyć duże środki z Frontexu dodatkowo trafiają dla polskiej Straży Granicznej i służb celnych, aby tego typu proceder zahamować. Trudno jednak mówić o możliwościach całkowitego zatrzymania tego procesu. Być może utrudnieniem jest to, że ci, którzy trafiają do naszego kraju tranzytowo, szybko z niego znikają, bo są przerzucani na Zachód do Francji, Belgii, czasami do Szwecji. Więc być może tutaj skuteczność naszych służb specjalnych jest taka, jaka jest, ponieważ te osoby nie zostają na terenie naszego kraju.

Ale istnieje ryzyko, że jakaś część jednak zostanie w Polsce?

Oczywiście, ryzyko zawsze istnieje i z tym się trzeba liczyć. Dlatego tutaj trzeba przykładać bardzo dużą rolę do działalności służb specjalnych. Myślę jednak, że z racji tego, że  prowadzą one działania niejawne, a większość z nich to działania śledczo- operacyjne, więc ujawnianie ich też nie ma sensu. Oczywiście jeśli coś złego się wydarzy, to wtedy te informacje niestety trafiają do opinii publicznej. Myślę jednak, że póki na szczęście do tej pory nie doszło do jakiejś zorganizowanej działalności o charakterze terrorystycznym lub przestępczym grup migrantów, to znaczy, że służby w miarę są skuteczne.

Czyli to w jakimś sensie jest to przeciek kontrolowany?

Może tak, trudno określić. Nie mamy pełnej wiedzy, która pozwoliłaby nam na zbadanie tego. Jedynie na tyle, na ile służby specjalne ujawnią informacje, bądź nastąpi jakiś wyciek do mediów.

Wiemy jednak, że mafia imigracyjna, w porównaniu z wcześniejszymi latami, działa coraz szerzej i skuteczniej. Jak poważny jest to problem?

Trzeba powtórzyć tutaj za pierwszym szefem Centralnego Biura Śledczego, który powiedział, że przestępczość zorganizowana – a w tym można zawrzeć kwestię dotyczącą przerzutu ludzi w ogóle przez granicę i handlu nimi- jest jak hydra. Odcinamy jedną głowę, a w innym miejscu wyrastają dwie kolejne. Całą sztuką służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, jeśli chodzi o zorganizowaną przestępczość transgraniczną, jest hamowanie, by ona się nie rozwijała. Na pewno jest trudno powstrzymać i całkowicie zlikwidować tego typu działalność.

Twierdzi więc Pan, że to jest szersza, międzynarodowa mafia?

Raczej należy się tego spodziewać dlatego, że to nie są ludzie, którzy migrują tutaj wewnątrz Europy. Są to ludzie, którzy migrują z państw afrykańskich, z Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Jestem więc wręcz przekonany, że jest to działalność zorganizowana, przestępcza, transgraniczna.

Jak bardzo jest to zjawisko niepokojące?

Na pewno jest to zjawisko niepokojące, ale też nie należy z tego robić jakiejś wielkiej sprawy. Dlatego, że z nielegalnymi migrantami i próbami ich przerzutu na teren naszego kraju czy tranzytowo do Europy Zachodniej, mieliśmy już do czynienia od jakiegoś czasu. Pół biedy, jeśli to są tylko ludzie, którzy migrują za chlebem, bądź za życiem w spokoju. Gorzej jeśli w tej grupie migrantów znajdą się osoby, które powiązane są ze światem przestępczym, a jeszcze gorzej, jeżeli mają kontakty z organizacjami terrorystycznymi, jak np. tzw. Państwo Islamskie.

Ta mafia jest mocno zorganizowana i trudno ją rozpracować?

To jest zadanie służb. Natomiast jeśli będzie to zorganizowana, transgraniczna grupa przestępcza, to na pewno wymaga ona operacyjnej współpracy międzynarodowej pomiędzy służbami, takimi jak policja, ABW, ale też Straż Graniczna, służby celne, czy siły zbrojne. One muszą współpracować z odpowiednikami w innych krajach graniczących z nami i nie tylko, aby można było skutecznie walczyć z tego typu przestępczością.

źródło: wpolityce..pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ