Czy we Wrocławiu jest miejsce, które pomieści 245 Dębów Pamięci?

MP

Miasto kurtuazyjnie odmówiło upamiętnienia 245 ofiar zbrodni katyńskiej. Sześć lat temu w Urzędzie Miasta powstał projekt pn. Lwowski Zagajnik Katyński. Miał być usytuowany na niezagospodarowanej części Parku Grabiszyńskiego, naprzeciw głównej bramy cmentarza.

O Dębach Pamięci mówiła św. Aleksandra Natalli-Świat. Z powodu katastofy pod Smoleńskiem nie zdążyła swojej misji doprowadzić do końca. Później w Radzie Miasta co prawda pomysł wracał ale nigdy nie było dobrej woli aby uczcić zamordowanych żołnierzy w obozach Ostaszkowa, Katynia i Miednoje.

Projekt spotkał się z wysoką oceną, gdyż udanie łączył walory historyczne i estetyczne. Niestety idea ta została zarzucona, mówi Michał Piechel radny miejski z Klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Napisałem interpelację z której wynika, że miasto w 2012 roku opracowało projekt pn. „Zagospodarowanie części Parku Grabiszyńskiego – Katyńskie Dęby Pamięci”. Zgodnie z tym projektem wartość zadania została określona na 4 mln zł.  Wówczas nie było możliwości realizacji zadania, bo projekt nie był ujęty w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym.

I trzy lata później Miasto również nie zabezpieczyło środków  na budowę Lwowskiego Zagajnika Katyńskiego. Zatem stracono możliwość budowy w latach 2015- 2019.

Uważam, że odpowiedź dyrektor departamentu Katarzyny Szymczak-Pomianowskiej jest kuriozalna. Nie odpowiedziała na pytanie, dlaczego w latach 2015-2019 nie zabezpieczono środków na zrealizowanie projektu ale szczegółowo opisała potrzeby mieszkańców, wynikające z wniosków Obywatelskiego Budżetu Obywatelskiego z roku 2016, krótko mówiąc, ponoć wrocławianie nie chcieli w tym parku Katyńskich Dębów Pamięci a miał to pokazać tzw. Masterplan, który, jak pisze dyrektor Szymczak-Pomianowska został poddany konsultacjom społecznym. Tymczasem pamiętamy, że było zupełnie odwrotnie. Masterplan powstał dopiero jesienią rok później.

Już wiadomo, że miasto nie chce dębów pamięci w Parku Grabiszyńskim. W interpelacji wskazał pan kolejne miejsce.

Tak, zapytałem czy możliwe jest posadzenie 245 dębów pamięci w Parku Tysiąclecia albo nawet w innym miejscu ale dyrektor Szymczak-Pomianowska odpisała, że nie ma takiej możliwości, ponieważ nie przewiduje tego opracowana dokumentacja projektowa.

Dyrektor Departamentu Szymczak-Pomianowska wyraziła jednak jakąś nadzieję, bo w interpelacji na pańskie pytanie odpowiedziała, że „należałoby wskazać inny teren zieleni miejskiej, na którym można zrealizować ideę powstania „Lwowskiego Zagajnika Katyńskiego”

Jeśli „należałoby wskazać” to dlaczego nie wskazała? W końcu ta pani jest wysoko postawionym urzędnikiem. Jeśli propozycje wskazane przeze mnie nie odpowiadają polityce miasta, dlaczego sami nie wskażą miejsca.

Dęby Pamięci, to szczególny pomnik o ofiarach strzałów katyńskich i uczczenia ich w postaci żywej. Jak pamiętamy była to inicjatywa św. Aleksandry Natalli-Świat. Ziemia z lasów katyńskich miała być dosypana pod każdy z 245 dębów dla upamiętnienia oficerów pochodzących z Dolnego Śląska. Zatem ciągle mamy mamy niezrealizowany testament naszej koleżanki. Ten projekt miałby dodatkowy walor – wartość historyczną, edukacyjną i ekologiczną, bowiem każde drzewo miało mieć stosowną tabliczkę informacyjną.

Wrocławski Ratusz robi wszystko co może aby odwlec realizację projektu o upamiętnieniu żołnierzy zamordowanych w sowieckich obozach. Obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości i widać, że ofiary NKWD w naszym mieście muszą jeszcze poczekać, bo jak zauważa dyrektor Szymczak-Pomianowska w bieżącym roku, nie jest możliwe wznowienie prac nad tym projektem, ponieważ  nie był ujęty w planie budżetu na 2018 rok.

 

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ