Gersdorf z furią atakuje Szczerskiego za słowa o bezprawiu w SN: „Kłamliwe insynuacje wymierzone w Sąd Najwyższy”

Uderz w stół, a nożyce się odezwą! Małgorzata Gersdorf I Prezes Sądu Najwyższego zawsze reaguje histerycznie, gdy politycy oceniają sytuację w skrajnie upolitycznionym Sądzie Najwyższym tak jest i tym razem. Wszystko z powodu jednej z wypowiedzi szefa kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy, który wprost stwierdził, że w Sądzie Najwyższym skończy się bezkarność, gdy w życie wejdzie ustawa o SN.

Czym tak oburzyła się Małgorzata Gersdorf, ze aż musiała wydać oświadczenie?

System sądownictwa był tak skonstruowany, że ten Sąd Najwyższy, w ostateczności do którego może trafić kasacja, był gwarancją, w tym układzie personalnym, pewnej bezkarności niektórych środowisk.(…) Po prostu była ścieżka, że zawsze będzie się można w końcu odwołać do grupy, która zapewni bezkarność tym czy innym środowiskom. I to się skończy w lipcu. Przed tym drżą wszyscy ci, którzy wiedzą, że ta bezkarność dla nich była gwarancją ich także pozycji ekonomicznej, politycznej czy społecznej w Polsce.

– mówił 10 czerwca na antenie TVP Info Krzysztof Szczerski.

Małgorzata Gersdorf uważa, że szef kancelarii prezydenta używa insynuacji, a samemu Szczerskiemu zarzuciła „cynizm”.

(…) zmuszona jestem, po raz kolejny, zdecydowanie przeciwstawić się kłamliwym, a na pewno nie popartym żadnymi faktami insynuacjom wymierzonym w Sąd Najwyższy, które w ostatnim czasie ponownie pojawiły się w sferze publicznej. (…) Nie wiadomo, czy przedmiotowe twierdzenie jest wyrazem braku wiedzy, złej woli, cynizmu, czy też tylko wynika z konieczności narzucenia określonego przekazu w dyskusji nad zmianami, jakie w Sądzie Najwyższym nastąpią po 3 lipca 2018 r.

– pisze w swoim oświadczeniu I Prezes SN.

Przyjmuję, że Pan dr hab. Krzysztof Szczerski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest człowiekiem bardzo dobrze wykształconym, który pamięta jeszcze słowa złożonej przysięgi doktorskiej, że będzie dążył do „odkrywania i upowszechniania prawdy – największego skarbu ludzkości”, tym bardziej że dotyczy ona nie tylko rozwijania prowadzonych badań naukowych, ale również szeroko rozumianej działalności publicznej, zwłaszcza, że mowa w niej jest także o postępowaniu w sposób godny.

– dodaje.

Małgorzata Gersdorf, która jak zawsze, przekonana jest o swojej nieomylności i uważająca, że Sąd Najwyższy ma zawsze rację, w sposób wyjątkowo ordynarny uderza też w Trybunał Konstytucyjny i jego obecne władze.

Kiedy na dzisiejszym etapie sporu o konstytucyjność ustaw zmieniających Sąd Najwyższy wskazuje się, że ani Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, ani żaden inny organ nie może kwestionować naruszenia konstytucji, a jeżeli tak uważa, to powinien wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego, to jest to zwyczajna drwina z ludzkiego rozsądku, ponieważ nikt nie ma wątpliwości, że aktualnie Trybunał Konstytucyjny nie realizuje swoich ustrojowych funkcji. Być może za chwilę z podobną skutecznością i efektywnością pracował będzie, ku dobru „nowej” Rzeczpospolitej Sąd Najwyższy, a przynajmniej jego dwie nowe izby (w istocie „nadsądy”), które z należytą starannością, tak jak TK, zadbają o „sprawiedliwość” wyroków sądowych oraz o nienaganną postawę orzekających sędziów.

– stwierdza Gersdorf, która zaatakowała też premiera Mateusza Morawieckiego.

W ten nurt narracji o wymiarze sprawiedliwości wpisuje się idealnie wypowiedź Pana dr hab. Krzysztofa Szczerskiego, który nie wyjaśnia, na czym ta „pewna bezkarność” miała polegać oraz o jakie „niektóre środowiska” chodzi. Widać, że istnieje tu intelektualna więź z wypowiedziami Pana Premiera Morawieckiego, który kilka dni wcześniej, w podobny sposób i bez żadnego uzasadnienia, stwierdził, że w sądzie w Krakowie jak „wszystko wskazuje (…) na to „działała zorganizowana grupa przestępcza” (wypowiedź z dnia 13 czerwca 2018 r.). Zresztą Pan Premier Morawiecki wielokrotnie wypowiadał sądy nie mające żadnego oparcia w rzeczywistości, które były później prostowane przez SN (…). Zarówno z prawnego, jak i zwyczajnie ludzkiego punktu widzenia jest to czysta hipokryzja, którą również dobrze można byłoby dosadniej nazwać obrazą polskiego społeczeństwa.

– pisze I Prezes SN.

Guru kasty sędziowskiej straszy też ministra Szczerskiego i innych członków obozu władzy.

Niemniej jednak łaska i wola Narodu nie jest wieczna, bywa kapryśna i nieprzewidywalna. Nawet jeśli nie niebawem, to doświadczenia historyczne uczą, że jest kwestią czasu, kiedy osoby sprawujące władzę, ją utracą. Oby wówczas Naród nie chciał oceniać ich działań według niedemokratycznej oraz niekonstytucyjnej miary, jaka sami oni dziś tworzą w formie kreowanej narracji oraz przyjmowanych instrumentów prawnych.

– twierdzi Gersdorf.

Rozdrażnienie i emocjonalny ton oświadczenia nie może dziwić. Prezes Małgorzata Gersdorf wie już, że przegrała bitwę o reformę polskiego sądownictwa. Sama się do tego walnie przyczyniła przez swoje nieprzemyślane wypowiedzi, niezrozumiałe nawet dla jej medialnych i politycznych opiekunów wolty i zwykłą pogardę dla władzy wykonawczej. Dziś warto zapytać panią Grersdorf, czy warto było w lipcu ubiegłego roku stać z zapaloną świecą i bronić rzekomo zagrożonej niezawisłości sędziowskiej? Opuszczona przez sojuszników i coraz bardziej radykalizująca się prezes SN jest symbolem skrajnego upolitycznienia kasty sędziowskiej. Z tym już na zawsze będzie się kojarzyła Polakom.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ