-1.1 C
Wrocław
Wojtunik bezpardonowo atakuje komisję Amber Gold. Bo nie spodobał mu się protokół...

Wojtunik bezpardonowo atakuje komisję Amber Gold. Bo nie spodobał mu się protokół z przesłuchania

fot. youtube.com
„Przez całe przesłuchanie byłem atakowany, bezczelnie i bezzasadnie zarzucano mi bezczynność, a nawet próbę wprowadzania opinii publicznej w błąd. Przesłuchanie i sposób jego prowadzenia to kolejny element nękania i prześladowania mojej osoby” – napisał w piśmie skierowanym do komisji były szef CBA, Paweł Wojtunik. – Jeżeli świadek nie chce podpisać protokołu, to się odnotuje w załączniku, że odmawia i tyle. Nie rodzi to żadnych formalnych konsekwencji – tłumaczy przewodnicząca Małgorzata Wassermann.

Do pisma, które Wojtunik przesłał komisji, dotarł Onet. Zdaniem byłego szefa CBA „przesłuchanie cechował ewidentny brak obiektywizmu i bezstronności”.

 W większości pytania były stawiane pod z góry założoną tezę, wielokrotnie przerywano mi i nie pozwalano dokończyć zdania. Z uwagi, iż notorycznie mi przerywano i nie pozwalano dokończyć odpowiedzi, część moich wypowiedzi jest niekompletna i nieczytelna, podobnie jak niekompletne bądź nieczytelne są nakładające się równolegle wypowiedzi członków Komisji – dodaje Wojtunik.

W jego ocenie „protokół nie oddaje rzeczywistego sposobu prowadzenia przesłuchania, gdyż nie zawiera opisu zachowania członków komisji, wyśmiewania, sposobu zadawania pytań, złośliwości, przytyków i przerywania odpowiedzi”.

To nie było rzetelne i celowe przesłuchanie, a agresywny, zaplanowany i skoordynowany atak polityczno-medialny. Przesłuchanie pod z góry ustaloną tezę, polegające na dyskredytowaniu, przerywaniu, atakach personalnych, komentowaniu zeznań i szydzeniu, wywieraniu presji, przeszkadzaniu w zapoznawaniu się z dokumentami, a nawet ich wyrywaniu z rąk świadka – pisze do komisji.

Onet o komentarz poprosił Małgorzatę Wassermann, przewodniczącą komisji ds. Amber Gold.

Traktowany był tak samo, jak każdy inny świadek. Pretensje może mieć co najwyżej do samego siebie, bo zaprzeczał właśnie sam sobie, mówiąc, że była koordynacja działań, a jednocześnie, że nikt go nie zapraszał na rozmowę o Amber Gold – powiedziała poseł PiS.

Wassermann podkreśla, że „pytania, bardzo merytoryczne, nie były atakiem na niego, tylko dociekaniem prawdy w tej sprawie, którą bada komisja”.

Powiem szczerze, że zawiodłam się na nim, bo miałam go za sprawnego i dobrze koordynującego swój zespół funkcjonariusza, ale z jego zeznań wynikało, że akurat w sprawie Amber Gold niekoniecznie tak było – dodała.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: onet.pl, niezalezna.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ