Gadowski o programie BBC: Lewica chce zablokować wizyty polskich autorów w Wielkiej Brytanii

Orwell byłby zdziwiony, że „postępy postępu” w jego ojczyźnie są aż tak wielkie. Jeżeli chcemy zachować naszą wolność musimy z tym walczyć osobistą, bo to zakrawa na jakąś lewacką dyktaturę

— mówi dziennikarz śledczy Witold Gadowski w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: BBC wyemitowało program, w którym informuje, że ambasada Polski w Londynie częściowo sfinansowała spotkanie „skrajnie prawicowych ekstremistów”. Media, m.in. portale onet.pl. wp.pl piszą, że gośćmi spotkania byli m.in. Witold Gadowski i Wojciech Sumliński. Co sądzisz o programie wyemitowanym przez BBC?

Witold Gadowski: Wygląda na to, że jakieś środowisko lewicowe, a nawet lewackie zrobiło donos do BBC wyolbrzymiając pewne fakty. Usiłuje na tym wypłynąć i zablokować wizyty polskich autorów w Wielkiej Brytanii. Lewica zauważyła, że polscy autorzy mają duży wpływ na kształtowanie poglądów Polonii. Zarzucanie autorom, którzy pojawiają się na Wyspach, że są ksenofobami i nacjonalistami jest brednią ocierającą się o przestępstwo. Byłem na targach książki w Slough. Nie wiem jednak jakim cudem można mnie nazwać nacjonalistą czy ksenofobem, a tym bardziej rasistą, biorąc pod uwagę to co piszę i mówię. Oprócz mnie było tam wielu innych autorów, którzy absolutnie nie mają nic wspólnego z tym typem myślenia czy tym typem wrażliwości politycznej. To jest pomówienie i obraza oparta na kłamstwach i doniesieniach. Może na doniesieniu „Gazety Wyborczej”?

We wtorek w „Gazecie Wyborczej” pojawił się na okładce tekst pt. „Polska opłaca rasistów”.

Artykuł jest agresywny, kłamliwy i ideologiczny. Nie czuje się rasistą ani ksenofobem. Nawet nie czuję się związany z myśleniem narodowym w sensie idei narodowej. Zawsze uważałem się za chadeka. Zarzucanie mi tego typu rzeczy jest bzdurne. Jest to element większej gry, która odbywa się w Europie i ma na celu zamknięcie ust wszelkim środowiskom konserwatywnym.

Totalna cenzura innego myślenia niż lewicowe i lewackie?

Tak. Tym bardziej, że jestem wiceprezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Za film „Mitzvah” o handlu organami ludzkimi otrzymałem nagrodę Organization for Migration na festiwalu w Kiszyniowie. Organizacja wspiera swobodną migrację. Od HumanDOC za ten film otrzymałem nagrodę główną. Byłem zaproszony na festiwal Al Jazeera Film w Doha w Katarze oraz na festiwal w Iranie. Otrzymałem nagrodę miesięcznika „Press” – Grand Pressa w kategorii dziennikarstwa śledczego. I naraz mówi się o mnie, że jestem ksenofobem czy faszystą. Jakieś kretyństwo. Wystarczy spojrzeć na „Łowcę smoków”, który robiłem dla TVP. Proszę zobaczyć czy tam w ogóle są jakieś pierwiastki rasistowskie.

Program dla BBC robiła Maya Rostowska, córka ministra Jacka Rostowskiego w czasie rządów Po-PSL.

Widać, że wykonywała zadanie. Zrobiła to wyjątkowo fatalnie, bo nawet nie sprawdziła kto naprawdę był gościem na targach w Slough. To element agresywnej walki politycznej, której celem jest zamykanie ust konserwatystom.

W Polsce, także w środowiskach konserwatywnych i prawicowych BBC jest postrzegana jako przykład rzetelnych mediów publicznych.

Jak widać tego typu produkcje nie mają nic wspólnego z rzetelnością. To już chyba mit.

 

Z przypadkiem Tommy’ego Robinsona zapoznałem się dosyć gruntownie. Nadal jestem zdania, że nie należy tłumić przejawów udostępniania ważnych informacji i faktów, niezależnie od tego kto to robi. Abstrahuję zupełnie od przeszłości Tommy’ego Robinsona. Pochodzi ze środowisk robotniczych. Do swojej świadomości doszedł drogą chuligańsko-kibicowską. Uwięzienie go jest przejawem cenzury, która w Wielkiej Brytanii jest coraz większa. Orwell byłby zdziwiony, że „postępy postępu” w jego ojczyźnie są aż tak wielkie. Jeżeli chcemy zachować naszą wolność musimy z tym walczyć osobistą, bo to zakrawa na jakąś lewacką dyktaturę.

źródło:wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ