Andruszkiewicz o nowelizacji ustawy o IPN: „Do głosowania przekonał mnie premier Morawiecki”

fot. youtube.com

Do głosowania przekonał mnie premier Mateusz Morawiecki, który bardzo sprawnie poprowadził kwestię nowelizacji. Szef rządu przyczynił się do tego, że ustawa została uznana na całym świecie

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz.

wPolityce.pl: Co skłoniło pana do głosowania za nowelizacją ustawy o IPN?

Poseł Adam Andruszkiewicz: Do głosowania przekonał mnie premier Mateusz Morawiecki, który bardzo sprawnie poprowadził kwestię nowelizacji. Szef rządu przyczynił się do tego, że ustawa została uznana na całym świecie. Uważam, że międzynarodowe uznanie ustawy jest kluczowe. Mamy również deklarację premiera Izraela, który powiedział publicznie, że podczas II wojny światowej Polska i Polacy jako naród nie byli współsprawcami Holokaustu a obozy Zagłady były niemieckie. Bardzo istotne stwierdzenie. Przed sądami międzynarodowymi opinia władz Izraela jest o wiele silniejsza niż naszych historyków. Opinia Izraela bardzo nam pomoże na arenie międzynarodowej.

Polska i Polacy jako naród nie byli współsprawcami Holokaustu a obozy Zagłady były niemieckie – to „oczywiste oczywistości”. Co to nowego wnosi w obronę dobrego imienia Polski na świecie? Co to zmienia?

Dla nas są to „oczywiste oczywistości”. Na świecie nie jest to jednak powszechnie znana prawda, chociaż bardzo chciałbym, żeby tak było. Premier Morawiecki uzyskał to, że władze Izraela potwierdziły to, co jest oczywiste dla nas, ale nie jest oczywiste dla świata. Jeżeli teraz jakieś środowiska czy redakcje będą pomawiały Polskę, że jest współsprawcą Holokaustu czy to, że były polskie obozy Zagłady będziemy mogli przed sądami również używać argumentów Izraela, które proszę mi wierzyć jest o wiele silniejsza przed sądami w USA niż nasza argumentacja.

Ale prasa zagraniczna nawet dzisiaj pisze, że Polacy mordowali Żydów. Proszę zerknąć na opiniotwórczy żydowski portal z USA algemeiner.com. Nic się nie zmieniło.

Nie zgadzam się z opinią, że wypowiedź władz Izraela nic nie zmienia. Zmienia bardzo dużo. Wbrew pozorom bardzo nam pomoże. Z kolei „Haaretz” przyznał rację Polsce w tym sporze.

Koledzy narodowcy krytykują pana za to głosowanie. Co pan odpowie na ich zarzuty?

Polityka jest sztuką realizmu, a nie życzeniowości. Od czasów zaborów nie jesteśmy w stanie zbudować podmiotowego państwa. Ciągle wychodzimy ze stanu postkolonialnego. III RP zarządzana przez PO była utrzymywana w stanie postkolonialnym. W sporze międzynarodowym z największym mocarstwem świata, czyli ze Stanami Zjednoczonymi nie mamy szans na zwycięstwo. Dlatego lepiej zawrzeć konsensus, iść wspólnie do przodu i dalej pracować nad rozwojem bezpieczeństwa i polskiej gospodarki. Alternatywą jest ogrodzenie się murem i bycie samotną wyspą. Jest to jednak niemożliwe, bo żyjemy w XXI wieku. Narodowcy twierdzą, że poprowadziliby to lepiej. Jednak ruch narodowy nie mają żadnych kadr, żeby zarządzać państwem polskim. Mogą tylko pisać posty na Twitterze. Też mogę stwierdzić na Twitterze, że gdybym był selekcjonerem reprezentacji Polski to bym wszedł do finału Mundialu. Co to zmieni? To nie będzie miało nic wspólnego z rzeczywistością.

Tylko, że realizm polityczny polega na przewidywaniu skutków decyzji. Przy styczniowej nowelizacji ustawy o IPN tego zabrakło. Czołowi politycy PiS zarzekali się, że nie będzie zmian w nowelizacji. Rzeczywistość okazała się inna.

W obozie PiS w tej kwestii był podział wewnętrzny. Najważniejsze, że ustawa została zachowana. Nie wycofaliśmy się z niej.

Jaki podział? Przecież z wyjątkiem jednego posła PiS, prof. Jana Szyszki wszyscy wsparli środową nowelizację.

Podział dotyczył kwestii jak mamy tę sprawę zakończyć. Podział został jednak zasypany, premier Morawiecki zyskał poparcie całej większości parlamentarnej. Doszło do wewnętrznego konsensusu. To sukces Premiera Morawieckiego.

Czy pańska sprawa z „kilometrówkami” wyjaśniła się? Temat jest już definitywnie zakończony?

Sprawa jest wyjaśniona od dwóch lat. Moje rozliczania są poprawne. Mając umowę użyczenia samochodu, mam prawo pobierać środki na jeżdżenie po województwie podlaskim i po kraju. Media mnie oczerniają. Muszą mieć jakiegoś haka, żeby mnie oczerniać, więc znaleźli. Za zdefraudowanie środków publicznych miałbym sprawę w prokuraturze a przecież jestem czysty. W dodatku organ, który kontroluje moje wydatki czyli Kancelaria Sejmu potwierdza, że wszystkie moje wydatki są poprawne.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ