Dworczyk: Dzięki wspólnej deklaracji premierów Polski i Izraela jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Potępiono antypolonizm

To nie jest żadna kapitulacja. Osoby o skrajnych poglądach próbują wykorzystywać tę sytuację dla swoich celów i podgrzewają atmosferę— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

wPolityce.pl: Za nami zmiana ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Możemy mówić, że Polska w tym momencie liże rany czy jednak odnieśliśmy zwycięstwo? A może prawda jest gdzieś po środku?

Michał Dworczyk (szef KPRM): Przeszliśmy trudny, ale chyba nieunikniony etap walki z chorobą, którą są manipulacje historią i kłamstwa na temat roli Polski i Polaków w czasie II Wojnie Światowej. Dziś dzięki wspólnej deklaracji premierów Polski i Izraela jesteśmy w zupełnie innym miejscu. W dokumencie wyraźnie potępiono antypolonizm, podkreślono rolę Polskiego Państwa Podziemnego w ratowaniu Żydów, wskazano nazistowskich Niemców jako sprawców Holocaustu. Daje nam to bardzo dobrą pozycję wyjściową do  dalszych działań na rzecz zabiegów o dobre imię Polski poza granicami kraju.

Pojawiają się jednak głosy, że ta decyzja oznacza kapitulację przed stroną izraelską.

To nie jest żadna kapitulacja. Osoby o skrajnych poglądach próbują wykorzystywać tę sytuację dla swoich celów i podgrzewają atmosferę. Myślę, że najlepszym podsumowaniem tej sytuacji jest tekst w „Haaretz”, jednej z największych izraelskich gazet, o której trudno mówić, że sympatyzuje z większością parlamentarną w Polsce. Artykuł ten mówi jasno, że to Polska wygrała walkę o narrację historyczną, de facto o prawdę historyczną. Niezależnie od tego, co mówią przeciwnicy polityczni Prawa i Sprawiedliwości, mamy o  wiele lepszą niż kilkanaście tygodni temu sytuację i perspektywy aby o dobre imię Polski. Oczywiście, tak jak powiedział premier Morawiecki, wychodzimy z tego etapu walki poobijani. Ale wychodzimy z tarczą.

Zmieniając temat, zakończył się szczyt Unii Europejskiej dot. migracji. Polski rząd osiągnął sukces w Brukseli?

Ostatni szczyt w Brukseli to podwójne zwycięstwo Mateusza Morawieckiego. Po pierwsze przekonał naszych partnerów z Unii Europejskiej do tego, że nie ma zgody na przymusowe relokacje imigrantów. Unia zrozumiała, że problemy należy rozwiązywać tam gdzie one powstają. Nasi partnerzy przekonali się również, że należy wzmocnić granice zewnętrzne UE, a pomoc jest o wiele skuteczniejsza w regionach, której są dotknięte różnego rodzaju problemami. Drugim sukcesem premiera Morawieckiego jest odbudowa solidarności w ramach Grupy Wyszehradzkiej. To co zniszczyła Ewa Kopacz, wyłamując się z ustaleń w ramach V4 i godząc się, pod presją Brukseli, na przyjęcie przez Polskę imigrantów, Mateusz Morawiecki odbudował. Odzyskaliśmy wiarygodność i zaufanie wśród naszych partnerów w Grupie Wyszehradzkiej.

Przymusowych relokacji nie będzie. Czy w związku z tym polski rząd zwiększy środki finansowe na pomoc uchodźcom na Bliskim Wschodzie?

Polska co roku zwiększa środki na pomoc rozwojową, a w ramach tej pomocy pomagamy uchodźcom; tym, którzy naprawdę ucierpieli w wyniku działań wojennych. Ponadto jesteśmy zaangażowani we wszystkie najważniejsze międzynarodowe przedsięwzięcia zorientowane na pomoc poszkodowanym w konfliktach. I tak będzie dalej, będziemy w realizacji tych projektów konsekwentni, bo pomoc na miejscu, tam gdzie powstają problemy, jest najbardziej efektywna.

Rozmawiał Tomasz Karpowicz

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ