Małgorzata Gersdorf obrażona na władzę i społeczeństwo „Wszyscy wymagają ode mnie gestów! Ziobro i Kaczyński jak Gomułka”

Czy 4 lipca była prezes Sądu Najwyższego stawi się w „pracy”?a może będzie chciała eskalować awanturę z wejściem w życie nowej ustawy po SN> Wiele wskazuje, że tak się nie stanie i oprócz kilku ustawek medialnych, lipiec nie przyniesie politycznego trzęsienia ziemi z I Prezes SN w tle. W wywiadzie dla GW, prof. Małgorzata Gersdorf rzuca kilka bezpodstawnych oskarżeń, narzeka na naród, który nie chce jej bronić, ale widać, że nie jest przygotowana na ostre starcie z władzą.

Widzi pan, wszyscy oglądają się na mnie, wymagając ode mnie jakichś gestów i czynów, które powstrzymają partię rządzącą przed niszczeniem praworządności.Ale prawda jest brutalna: prawo nie powstrzyma polityków, którzy prawa nie chcą przestrzegać i nie traktują go jako wartości. Przecież słynne cytaty z pana Morawieckiego seniora, że prawo ma służyć narodowi, oraz z pana Morawieckiego juniora, że prawo nie jest najważniejsze, nie są przypadkowe. Tak się w Polsce myśli.

– stwierdza Gersdorf i szybko znajduje „winnych” tej sytuacji. Znów okazało się więc, że naród nie „dorósł” do wielkiej postaci jaką jest Małgorzata Gersdorf.

Do tego dochodzi fatalna bierność, bo w polityce uczestniczy promil obywateli, większość uważa, że coś innego ma do roboty. Żyjemy w społeczeństwie, które bez względu na afiliacje polityczne nie traktuje prawa i wolności jako wartości nadrzędnych. I co ja mogę z tym zrobić? Przecież nie jestem politykiem.

– żałuje była prezes SN.

A jak pani Gersdorf ocenia polityków? Oczywiściśe tych z obozu rządzącego jak najgorzej.

On, Ziobro, Kaczyński – po prostu nie chcą trójpodziału władzy. Tylko żeby była jednolita władza państwowa. Jak za Gomułki.(…). Wszystko ma się obracać wokół jednego ośrodka rzeczywistej władzy, cała reszta zaś to będą urzędnicy, którzy temu ośrodkowi podlegają i są od niego mniej lub bardziej ściśle uzależnieni.

– ocenia „apolityczna” sędzia Gersdorf.

W rozmowie z GW pojawiają się także humorystyczne elementy. Okazuje się, że zdaniem Gersdorf, to obecna władza wymyśliła określenie „kasta”. To o tyle zabawne, że za tym hasłem stoi była szefowa sędziowskiego stowarzyszenia „Themis”.

Oni mówią, że „kasta sędziowska nie może się sama sądzić”. Pomijam użycie poniżającego określenia „kasta”, bo przecież sędziowie to też są ludzie. Chciałabym jednak, aby społeczeństwo zrozumiało – bo w przypadku pana Kaczyńskiego to sprawa beznadziejna – że niezależne sądownictwo, bez politycznych czerezwyczajek, które tańczą tak, jak muzyka z centrali partyjnej zagra, to jedyna gwarancja nieopresyjnego państwa. Czyli takiego, którego nie będziemy się bać i które będziemy uważali za nasze.

– twierdzi była prezes SN.

Oczywiście Małgorzata Gersdorf nie byłaby sobą, gdyby nie przypisywało sobie szczególnej, a nawet dziejowej rolu!

Uważam, że to jest zdarzenie dziejowe – pierwsza prezes Sądu Najwyższego w Polsce wyrzucona przed upływem kadencji. Przecież to będzie bardzo niepopularne zarówno w Ameryce, jak w Europie. Ustalenie konstytucyjnej kadencji daje gwarancje niezależności pierwszemu prezesowi.

– przekonuje na łamach GW.

Pani Gersdorf nie podoba się także obecny skład Trybunału Konstytucyjnego.

Nie muszę chyba tłumaczyć, że ten Trybunał, oględnie mówiąc, nie spełnia swojej ustrojowej roli. Można wręcz stawiać pytanie, na ile to w ogóle jeszcze jest Trybunał Konstytucyjny.(…). Z pewnością nie jest należycie obsadzony i nie działa niezależnie. I nie mówię tylko o problemie tak zwanych dublerów, o wstrzymywaniu publikacji orzeczeń, o przysłowiowym przepychaniu kolanem niezgodnych z konstytucją ustaw tylko po to, aby postawić na swoim i rozmontować system kontroli hierarchicznej zgodności prawa – na temat Trybunału Konstytucyjnego ukazało się wiele opinii SN i wiadomo, że nie są pozytywne.**

– ocenia.

Już widzimy: Trybunał całkowicie utracił autorytet. Stał się instytucją fasadową. Niby orzeka, ale trochę na zasadzie, na jakiej porusza się samochód, w którym skończyło się paliwo – jeszcze przez jakiś czas toczy się do przodu. Nie jest przypadkiem, że dramatycznie spadła liczba nowych spraw wpływających do TK.

– dodaje.

Odchodząca prezes Sądu Najwyższego jest rozżalona. Nie ma się co dziwić! W obronie SN staje ledwie garstka z tłumów, które w ubiegłym roku protestowały w Warszawie. Władza nie przejmuje się już histeriami i buntem sędziów. Komisja Europejska podejmuje już tylko pozorowane działania, a samej pani prezes, mają dość już nawet duża część środowiska sędziowskiego. Jej pozostaje odejść. Pytanie, czy zrobi to z godnością? Odpowiedź pojawi się w najbliższych dniach.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ