Iwulski zastępcą Gersdorf? Sędzia Johann: „Prezydent unika konfliktu. I słusznie robi. To jest w jakimś sensie kompromis”

Każda ustawa przed orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego korzysta z waloru domniemania konstytucyjności. To, że ktoś twierdzi inaczej, to za mało, by czuć się niezwiązanym prawem. To zaledwie prawniczy pogląd. Pan mnie pyta o postawę sędziów. Nieco mnie zaskakuje. Byłem przekonany, że nie zechcą się włączyć w spór politycznych. To mi się nie podoba

—mówi w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” sędzia Wiesław Johann, odnosząc się do zarzutów o niekonstytucyjności ustawy o Sądzie Najwyższym.

Prowadzący rozmowę red. Piotr Zaremba pyta swojego rozmówce m.in. o sędziego Józefa Iwulskiego, którego prof. Gersdorf wskazała jako swoje zastępce na czas nieobecności w Sądzie Najwyższym. Iwulski złożył oświadczenie o chęci dalszego orzekania, ale odwołał się w nim do konstytucji, a nie nowej ustawy.

Padają sugestie, że to niezgodne z nowym prawem, ale moim zdaniem wszystko jest w porządku. Można dyskutować nad oświadczeniem samego sędziego… On ma więcej niż 65 lat, jednak przedstawił prezydentowi jednozdaniowy tekst o woli pozostania w SN. (…) Sędzia Iwulski nie dołączył zaświadczeń o stanie zdrowia, ale to jest do uzupełnienia

—wyjaśnia b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

Rozumiem, że wyraża wolę pozostania w SN. I to wystarczy

—dodaje.

Pytany, czy zgoda prezydenta Dudy na to, aby Iwulski zastępował Gersdorf jest próbą zawarcia kompromisu, odpowiada:

Prezydent unika konfliktu. I słusznie robi. To jest w jakimś sensie kompromis, ale przede wszystkim prezydent wyciąga rękę w kierunku drugiej strony.

Johann wspomina również swoją trzygodzinną rozmowę z wiceszefem KE Fransem Timmermansem.

Odniosłem wrażenie, że wiceszef Komisji Europejskiej nie ma szerokiej wiedzy o sytuacji w Polsce, o naszych prawnych uwarunkowań

—wspomina.

Sędzia pytany o ocenę ustawy o Sądzie Najwyższym nie ukrywa, że ma on wobec niej wątpliwości.

Poznamy ją po owocach. Jej przepisy, także instytucja skargi nadzwyczajnej czy instytucja ławników, dopiero się sprawdzą. Zakładam dobrą wolę ustawodawcy. Ale ma pan rację byłem wobec pakietu sądowniczego wstrzemięźliwy. Jestem konserwatystą, człowiekiem przywiązanym do stabilności instytucji. Nowe rozwiązania zawsze budzą we mnie rezerwę

—podkreśla.

Czy Johann podziela czarną ocenę stanu sądownictwa w Polsce?

Nie do końca, moje doświadczenia z młodymi sędziami bywają pozytywne. Acz widzę wady, choćby przewlekłości postępowań

—przyznaje.

W rozmowie poruszony jest również wątek zapisu o przejściu sędziów w stan spoczynku w chwili osiągnięcia 65 roku życia. Zdaniem Johanna ta poprzeczka została zawieszona za nisko.

Nie chcę zakładać, że chodziło o czystkę. Może chodziło o usprawnienie pracy sądu. Ale bariera wieku 65 lat budzi moje wątpliwości. Kończyłem swoją karierę w Trybunale Konstytucyjnym mając lat 70. Dziś dobiegam osiemdziesiątki i nie czuję się intelektualnie wyprany

—mówi.

Zakładam, że każdą zmianę ocenia się prawidłowo dopiero z czasowego dystansu. Prywatnie uważam barierę 65 lat za zbyt niską. To dla prawnika wiek pełnej intelektualnej sprawności. (…) Mogę mieć tylko nadzieję, że nie chodzi o wygonienie starszych sędziów. I pokładać nadzieję we wnioskach do prezydenta o pozostawienie

—dodaje.

Johann odnosi się do postawy b. I prezes Sądu Najwyższego.

Uważam, że Małgorzata Gersdorf przekroczyła, i to już dawno temu, granicę zaangażowania sędziego w politykę. (…) Sędzia powinien być od polityki jak najdalej. (…) Tymczasem dziś sędziowie łamią wszelkie zasady, angażują się w polityczne gry, szermują poglądami na portalach społecznościowych. Nie podoba mi się to, nie na tym polega niezawisłość

—podkreśla sędzia.

Czy ostatnie protesty przed Sądem Najwyższym robią wrażenie na Johannie?

Tłumy przed SN mnie nie poruszają, bo tam przychodzą ludzie, którzy protestują przeciw tej władzy w każdej sprawie. Ja w tym nie widzę siły społecznej. To trochę jak z sądowym wyrokiem. Ktoś przegrał sprawę i do razu uważa, że sędzia został przekupiony

—przyznaje.

Ja w „niepokój Europy” specjalnie nie wierzę, oni nie interesują się szczegółami. Wypominają nam rozwiązania, które stosowane są w innych krajach, choćby w Hiszpanii. (…) Mamy budować nasz system prawny, oglądając się na ich widzimisię?

—dodaje.

wpolityce.pl/”Dziennik Gazeta Prawna”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ