Czarnecki: Trump jest jak chłopczyk, który krzyknął, że król jest nagi. Niemcy nigdy nie straciły tyle wizerunkowo

fot: youtube

Donald Trump pokazał, że jest politykiem, który nie rzuca słów na wiatr

– powiedział Ryszard Czarnecki w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Prezydent Trump zażądał od sojuszników w NATO szybkiego zwiększenia wydatków na obronność do 2 proc. PKB. Jakie znaczenie mają dzisiaj te słowa?

Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości: Donald Trump jest jak fotograf, który zrobił zdjęcie rzeczywistości. Jest jak ten chłopczyk z baśni Andersena, który wbrew politycznej poprawności krzyknął, że król jest nagi. Najbogatsze państwo członkowskie, czyli Niemcy, są de facto pasażerami na gapę. Berlin cynicznie żąda od Amerykanów, by byli obecni w Europie i bronili także Niemiec, a płacą 60 proc. PKB tego, co Polska. Teraz, pod ostrzałem amerykańskim, pani kanclerz Merkel łaskawie powiedziała, że za osiem lat dojdą do poziomu 1,5 proc. PKB. Polska w tym samym czasie zwiększyła liczebność armii do 110 tysięcy żołnierzy. Czym zajmują się Niemcy? Tworzą żłobki w koszarach Bundeswehry. Nie dziwmy się irytacji Donalda Trumpa, który jako człowiek biznesu wie jak to wygląda z punktu widzenia handlowego. Ta transakcja jest niekorzystna dla Waszyngtonu.

Co te słowa zmienią? To zwykłe ostrzeżenie ze strony Trumpa, czy mogą za tym iść jakieś poważniejsze kroki?

Donald Trump pokazał, że jest politykiem, który nie rzuca słów na wiatr. Za jego słowami idą czyny. Przez dwa lata swojej prezydentury pokazał, że u niego zaczyna się od słów i zawsze kończy się na faktach politycznych. Pani kanclerz Merkel powinna się tego obawiać. Trump faktycznie podkopuje jej pozycję. Warto zadać sobie pytanie, czy kanclerz Merkel jest tą osobą, która jest zdolna do odtworzenia relacji niemiecko-amerykańskim na odpowiednim szczeblu. Prezydent Francji przybywa do Waszyngtonu i witany jest na czerwonym dywanie. A przybyłą dwa dni później Merkel przyjmuje się zupełnie inaczej. To pewien sygnał wysłany do Berlina. Trump w umiejętny sposób dzieli Francję i Niemcy. Merkel broni się i atakuje USA, spuszczając czasem ze smyczy Donalda Tuska, który powie coś absurdalnego. A Macron sprytnie, w cwany sposób stara się utrzymać dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Trump odwrócił filozofię polityki amerykańskiej z czasów Obamy. Teraz Trump traktuje Niemcy jako jedno z wielu państw Europy. Głównym partnerem USA, po wyjściu z Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii, stała się Polska.

Donald Trump wspomniał też o Nord Stream 2, krytykując przy tym Niemcy robiące biznes z Federacją Rosyjską.

Wcześniej wypominał to publicznie w USA mówiąc, że jest dobry europejski policjant – Polska i zły europejski policjant – Niemcy. Niemcy nigdy nie straciły tak mocno wizerunkowo.

Prezydent Bułgarii Rumen Rabiew powiedział, że Donald Trump stwierdził, iż państwa członkowskie powinny zwiększyć wydatki na obronność aż do 4 proc. PKB. To nie jest przesada ze strony Trumpa?

Trump chciał wistując w ten sposób pokazać, że 2 proc. to nie jest żadna łaska. Pokazał, że te 4 proc. to prawdziwe wyzwanie. A pozyskanie prezydenta Bułgarii, który wywodzi się z obozu postkomunistycznego jest dowodem na dużą ustawność Waszyngtonu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ