Ukraina nie chce pamiętać o bp Grzegorzu Chomyszynie

Ciągle trwa spór o liczbę ofiar Rzezi Wołyńskiej. Oficjalne dane publikują rozbieżne liczby – od 60 tysięcy do 100 tysięcy i więcej. Tymczasem naszej ludności zamieszkałej na Kresach było ponad 5 milionów, znaczną część wysiedlano w latach 1944-1959.

Tylko jeden raz prezydent Łeonid Krawczuk, zaraz po uznaniu niepodległości Ukrainy przez Polskę przyznał, że na terenach dawanej II Rzeczypospolitej zamordowano ponad 500 tysięcy Polaków. Informacja już nigdy więcej nie była powtórzona ani przez polskie media, ani zagraniczne. Blokada trwa do dzisiaj a kolejne wizyty premierów i prezydentów obydwu państw nie dążą do ustalenia prawdy. Ukraina musiałaby przyznać się do ludobójstwa na narodzie polskim a swoich bohaterów narodowych uznać za morderców. Mija 75 lat od zbrodni na Kresach. Zbrodni, która w historii świata jest pomijana i jak mówią dr Andrzej Drogoń z wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, oraz Przemysław Cieślik prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu we Wrocławiu – po tamtej stronie nie ma woli do przekazania dokumentów, ani odpowiedzi na pytania.

Kult banderyzmu będzie narastał, dopóki naród ukraiński nie dowie się prawdy o sobie samym. A nie dowie się, bo państwo polskie – niezależnie od opcji politycznej – nie potrafi skutecznie przeciwstawić się retoryce ukraińskiej. W czasie komunizmu temat przemilczano, po 1989 roku nie wiadomo dlaczego nikomu nie zależało i  nadal nie zależy, na mówieniu prawdy o Zbrodni Wołyńskiej. Zawiodły nasze służby dyplomatyczne, rządy i prezydenci RP, wybrzmiało podczas spotkania we wtorkowy wieczór w Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego, gdzie w ramach uroczystych obchodów i uczczenia ofiar ludobójstwa na Kresach, odbyło się spotkanie naukowców, badaczy i świadków tragedii, znanej dzisiaj jako „Krwawa Niedziela”. Publiczność wysłuchała osobistych historii dwóch świadków – Prof. Stanisława Srokowskiego i Feliksa Trusiewicza.

Nastąpiła katastrofa cywilizacyjna, powiedział prof. Stanisław Srokowski, wymordowano naszą inteligencję, metodycznie zgodnie z Katechizmem Ukraińca.

Zniszczono i palono nasze kościoły i świątynie, całe wsie. Mordowano kapłanów, zakonników i  ludność cywilną, i nie robiło tego wojsko, tylko chłopi, najczęściej sąsiedzi Polaków.

Wspomniano o grekokatolickim biskupie Stanisławowa – dzisiaj błogosławionym i męczenniku – ks. Grzegorzu Chomyszynie. I to jest jedny bohater Ukrainy na którym może oprzeć się naród ukraiński aby stanąć w prawdzie

Biskup wielokrotnie wyrażał pogląd, że w interesie Ukrainy jest trwanie przy II Rzeczypospolitej w jej granicach, inaczej Ukraina Naddnieprzańska dostanie się pod władzę państwa ateistycznego, kierowaną z Kremla. Bp Chomyszyn swoje myśli zawarł również w rękopisie Dwa Królestwa, w którym zderzają się dwie wizje Kościoła i dwa systemy logiczne, a także etyczne, różniące się w traktowaniu unii i misji Kościoła greckokatolickiego. Mówił, że w interesie ludności ukraińskiej jest pozostawać w granicach Polski, gdyż niepodległa Ziemia Halicka nie byłaby zdolna do samodzielnego życia, a przyłączenie się do Ukrainy Naddnieprzażskiej oznaczałoby dostanie się pod władzę państwa ateistycznego.

Za publiczne głoszenie innych poglądów, niż głosili banderowcy bp Chomyszyn był wieloktotnie aresztowany przez NKWD. Ostatni raz w kwietniu 1945, osadzony w więzieniu łubiankowskim w Kijowie. Zamordowany 28 grudnia 1945 roku, papież Jan Paweł II beatyfikował go w czerwcu 2001 roku.

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ