Grzegorz Fałda: Najważniejsza jest prawda a my jako chrześcijanie mamy wybaczać

Grzegorz Fałda wnuk prof. Stanisława Kulczyńskiego przyjechał do Wrocławia na uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej na Bulwarze im. Rektora Stanisława Kulczyńskiego. Tablica i bulwar znajduje się przy przystani żeglarskiej AZS Politechniki przy ul. Wybrzeże Wyspiańskiego.

Przed odsłonięciem tablicy środowiska akademickie, politycy, samorządowcy i wrocławianie mieli usłyszeć, że  jest to – swego rodzaju zwieńczenie wszystkich działań w obronie dobrego imienia prof. Kulczyńskiego, a decyzja o zmianie nazwy na Bulwar im. Rektora Stanisława Kulczyńskiego została przez senat uczelni przyjęta jednogłośnie przez aklamację – powiedział prof. Cezary Madryas, rektor Politechniki Wrocławskiej.

Rozmawialiśmy z Grzegorzem Fałdą o życiu jego dziadka, o postawie i wyborach ale także o uczuciach. Wnuk podkreślił, że najważniejsza jest prawda a my jako chrześcijanie mamy wybaczać.

To zdarzenie w którym dowiedziałem się, że zabierają dziadkowi Skwer, było również dlatego bardzo trudne, bo wydarzyło się 11 listopada. I ja miałem pełną świadomość tego, że to nie jest przypadek. I tak naprawdę, to mnie najbardziej zabolało.

Dzisiaj jest zupełnie inaczej, to co się teraz dzieje we Wrocławiu, dla nas-dla rodziny, jest czymś niezwykłym i nieoczekiwanym. Bardzo dziękuję inicjatorom – profesorom i również całemu Wrocławiowi, w którym nie mieszkam ale w którym studiowałem, w którym poznałem moją żonę. Rozmiar tej inicjatywy dla nas jest niesamowity i porażający. Z Wrocławiem mam dobre wspomnienia.

Kim był dla pana dziadek?

Pamiętam dziadka dobrze. Wychowałem się w jego domu, gdy zmarł, miałem lat 14. Niewątpliwie był najważniejszym człowiekiem w domu, to się czuło… ale też był i trochę nieobecnym. Dlatego, bo dużo czasu spędzał w swoim pokoju do którego nie miałem dostępu. Zaglądałem przez dziurkę od klucza i tak się zastanawiałem co dziadek robi, i w końcu wymyśliłem. Wymyśliłem, że dziadek myśli i tak zacząłem mówić. Podejrzewałem również, że stawia pasjanse i dzisiaj wiem, że bardzo dużo czytał. Czytał dzieła matematyczne i filozoficzne a przede wszystkim Bertranda Russela.

Kim był Stanisław Kulczyński?

Był osobą, dla której najważniejszą rzeczą w życiu była nauka. Żył dla nauki i jej się poświęcał. Przytoczę ważne zdarzenie z jego życia, z roku 1938. Chciałbym je przypomnieć z kilku powodów: w jego życiorysie jest to zdarzenie bardzo ważne, drugi powód jest taki, że o tym zdarzeniu wielokrotnie mówił  z dużymi emocjami i nawet po wielu latach. A trzeci powód jest taki, że pewna ważna instytucja państwowa pisząc życiorys mojego dziadka o tym wydarzeniu nie napisała nic. Otóż dziadek był w latach 1930-1938 rektorem Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie i ta instytucja ani nie napisała, że został wybrany przez kolegium profesorskie na to stanowisko  a przede wszystkim nie napisała, jak doszło do tego, że przestał być rektorem. Otóż, przestał być rektorem z własnej woli, dlatego, bo zrezygnował. A zrezygnował, bo nie chciał złożyć swojego podpisu pod pewnym dokumentem, który nazywał wymuszonym wekslem. Był to dokument o getcie ławkowym w świetle którego studenci nie mieli siadać na salach wykładowych tam gdzie chcieli, tylko tam gdzie im pozwolono. Dziadek się z tym żądaniem dogłębnie nie zgadzał i przeciwstawił się w taki sposób, że kiedy praktycznie już musiał to podpisać – to i tak nie podpisał, bo zrezygnował ze swojej funkcji. I tak jak dzisiaj politycy rezygnują z funkcji, no to dlatego, że czeka na nich jakaś następna. Na dziadka nie czekała żadna funkcja. On zrezygnował dla idei.

Często się mówi, że była to decyzja polityczna – trudno z tym polemizować, dlatego, bo wchodzimy w sferę polityki ale z drugiej strony, jeżeli się mówi, że była to decyzja tylko polityczna, to całkowicie nie trafiamy w sedno. Otóż chodziło o niezależność wyższych uczelni od polityki właśnie a nie o politykę. Dziadek uważał, że jeżeli profesorowie zdecydują, że nie mają ochoty dzielić swoich studentów według narodowości, to tak być musi i tak będzie. I nie zmieni to, ani jakaś mniejszość studencka, ani nie zmieni jakaś organizacja polityczna.

Dziadek był bardzo zatroskany tym atakiem na niezależność wyższych uczelni, jaki nastąpił przez te żądania polityczne. Wyjaśnił dokładnie swoją rezygnację w liście otwartym a potem napisał również do ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego, dzisiaj powiedzielibyśmy raczej do ministra oświaty. Napisał tam takie słowa: jeśli zniszczmy elektrownię, ciemności nastąpią natychmiast, jeśli zniszczymy wyższe uczelnie to ciemności nastąpią po 50-ciu latach.

MP Grzegorz Fałda wnuk prof. Kulczyńskiego

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ