Zaskakujące słowa Leszka Millera o publikacji „Faktu”: „Jak dochodzą do mnie sygnały, to ta okładka się bardzo spodobała w ich zespole”

To pierwszy tak poruszający wywiad, którego udzielił Leszek Miller po śmierci syna. Były premier był gościem Roberta Mazurka w RMF FM. W rozmowie z nim odniósł się do swoich przeżyć po śmierci syna, oraz do skandalicznej publikacji „Faktu”.

Najbardziej mnie zdumiewa to, że tak, jak dochodzą do mnie sygnały, to ta okładka się bardzo spodobała w zespole „Faktu”— mówił były lider SLD.

Tam nie było żadnej refleksji, że coś się złego stało. Nie – to się po prostu spodobało. Czyli wnoszę, że to zostało zrobione z premedytacją. Żeby sprawić ból— dodał.

Miller stwierdził także, że pytanie o śmierć syna będzie mu towarzyszyło do końca życia.

Kolejność powinna być odwrotna – to dzieci powinny grzebać swoich rodziców. Jeżeli jest odwrotnie, to oprócz poczucia niesprawiedliwości, jest takie poczucie krzywdy. W moim przypadku, kiedy śmierć nastąpiła w dramatycznych okolicznościach, jest też takie dręczące pytanie: dlaczego to się stało? Ja i moja żona mamy świadomość, że to pytanie będzie nam towarzyszyć do końca życia.— powiedział Leszek Miller.

Mazurek zapytał swojego gościa także o to, czy śmierć syna była dla niego impulsem do nawrócenia. Były premier jest zadeklarowanym ateistą. Na to pytanie odpowiedział:

Przychodzą moi znajomi i mówią, że syn do nich przyszedł w nocy. Mówią mi, co im powiedział. To robi zawsze duże wrażenie. Ale czy skłania do jakichś refleksji, o które pan pyta? Jeszcze nie.

Odniósł się także do skandalicznego artykułu „Faktu”. Dzisiaj wysyła list do  przewodniczącego zarządu Axela Springera w Berlinie w którym poinformuje go o tym co dzieje się w polskim oddziale gazety.

Dzisiaj wysyłam list – mój i mojej żony – do pana Matthiasa Döpfnera, przewodniczącego zarządu Axela Springera w Berlinie. Opisuję tę sytuację, mówię mu, że według mnie powinien zwrócić uwagę na to, co się dzieje w polskim „Fakcie”. Staram się oddać moje uczucia w tej sprawie. Ale przede wszystkim zachęcam pana Döpfnera, żeby podjął działania, które doprowadzą do tego, że tego rodzaju sytuacja się już nigdy nie powtórzy— informuje Leszek Miller.

Były premier pytany o ewentualne oddanie sprawy do sądu stwierdził, że sama dymisja redaktora naczelnego „Faktu” Roberta Felusia nie załatwia sprawy.

Dzisiaj moi prawnicy złożą stosowny wniosek do redakcji „Faktu” i będziemy czekać na reakcję. Wszystkie wcześniejsze moje zapowiedzi są spełniane. Ja uważam, że nie wolno tego pominąć milczeniem. Że dymisja – jak rozumiem, wymuszona reakcją opinii publicznej i środowisk dziennikarskich – redaktora naczelnego „Faktu” nie kończy tego procesu.— powiedział Miller. Jak dodał nie tylko jego interesuje, to jak „Fakt” mógł dopuścić do opublikowania artykułu.

 

RMF FM/ wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ