Tomasz Małek: Władysław Bartoszewski miał ładną laudację ale ile w niej było prawdy?

rada-wroclaw_1.jpg
sesja RM

Człowiek, który w niemieckich mediach mówił o Polakach, że w czasie okupacji bał się ich bardziej niż Niemców, był przeciwny przyznaniu Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu Orderu Orła Białego, wczoraj został uhonorowany przez większość radnych miejskich.

W północno-zachodniej części miasta, nieopodal Stadionu Miejskiego nowe rondo będzie nosiło imię Władysława Bartoszewskiego. Pierwszy wniosek o upamiętnienie Bartoszewskiego złożony był jeszcze w 2015 roku przez radnego Sebastiana Lorenca z Klubu Bezpartyjnych Samorządowców. Wówczas radny odwołał się do zwyczajowych odstępstw i niezachowania pięcioletniego okresu, jaki powinien minąć od śmierci wnioskowanej osoby.

Przypomnijmy, tak już wydarzyło się w przypadku upamiętnianiu niekwestionowanych postaci, jak Piotr Bednarz i  Vaclaw Havel – mają ronda, Jan Paweł II – plac, Anna Walentynowicz – skwer i para prezydencka Maria i Lech Kaczyńscy – bulwar.

Radni PIS w sprawie wniosku nie zajęli stanowiska. Jedynie Tomasz Małek z Klubu Prawa i Sprawiedliwości o wygłoszonej laudacji powiedział, że „była ładna ale ile w niej było prawdy?” – po czym odniósł się do ukrywanej przez media ale też samego Władysława Bartoszewskiego tożsamości i  „wstydliwych spraw”.

Zapytaliśmy radnego czy podtrzymuje wczorajszą wypowiedź i czy jest antysemitą, bo tak nazwany został przez Dominka Kłosowskiego radnego SLD.

Cóż, nie odnosiłem się do Żydów, tylko do znaczenia Władysława Bartoszewskiego w Radzie Pomocy Żydom „Żegota” i przypisywaniu sobie,  zasług Zofii Kossak-Szczuckiej. Teraz każdy, kto spróbuje odnieść się do historycznych źródeł ale wypowiedź nie będzie zgodna z jedynie słuszną linią, nazywany będzie antysemitą. Za mówienie prawdy ponosi się konsekwencje, w tej materii nic się nie zmieniło.

A co do mojego wystąpienia na wczorajszej sesji, podtrzymuję, nawet dodam. Jedyny tytuł pana Władysława Bartoszewskiego, poparty dokumentem, to świadectwo maturalne z 1939 roku. Wiadomo, że w 1958 roku został studentem Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego w trybie eksternistycznym. Nawet na ręce prof. Juliana Bartoszewskiego złożył pracę magisterską, tylko nigdy jej nie obronił a jesienią 1962 roku został skreślony z listy studentów. Zatem nieuprawnione były jego tytuły. Nie ma śladu na jakiej uczelni zdobył tytuł magistra, gdzie i pod czyim kierunkiem otworzył przewód doktorski. Nie jest znany dorobek naukowy i dydaktyczny, który trzeba posiadać aby zostać profesorem.

A profesorem nazwał go bawarski rząd landowy w latach 80, tyle, że był to tytuł grzecznościowy, jak u nas tytuł honorowy. Lech Wałęsa posiada 36 tytułów doktora honoris causa, co nie znaczy, że posiada wykształcenie.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ