HILDEGARDOWA SZKOŁA ODŻYWIANIA – Owoce czuwającego drzewa

Jego kora, liście i sok niespecjalnie nadają się na składniki lekarstw, ponieważ cała jego moc tkwi w owocu. (Physica) Tak mówi św. Hildegarda o owocach drzewa, którego hebrajska nazwa znaczy też „czuwać” czy „czujka”. Tę grę słów odnajdujemy w Piśmie Świętym, kiedy Bóg młodemu prorokowi Jeremiaszowi wskazuje drzewo „czuwające” jako symbol tego, że On czuwa, aby Jego słowo zostało wypełnione (Jr 1, 11-12).
Tajemnicza roślina, która ukrywa się za tą symboliką, to pochodzący z Azji Środkowej i Mniejszej migdałowiec zwyczajny (Amigdalus communis).

To krzew lub nieduże drzewo (do 10 m), które w rejonach, skąd pochodzi, kwitnie uroczymi białymi lub różowymi kwiatami już w styczniu lub lutym, jeszcze przed pojawieniem się liści. Właśnie temu zawdzięcza swoją pierwotną nazwę – kiedy reszta świata spoczywa w objęciach zimowego snu, obsypany kwieciem migdałowiec „czuwa”. Jego białe kwiaty są symbolem dziewictwa, a w starożytności z jego drewna ponoć sporządzano berła dla władców.

Nasionom słodkiego migdałowca zwyczajnego, czyli popularnym migdałom, przypisywano szczególne moce: miały zapewniać jedzącym je osobom szczęście i płodność. Ta symbolika przetrwała zresztą do dzisiaj, czego dowodem słodkie migdałowe upominki rozdawane gościom w czasie uroczystości ślubnych i z okazji I Komunii Świętej.

Bogata symbolika migdałowca oraz niewątpliwe wartości smakowe i odżywcze jego pestek zyskały mu dobrą sławę już w starożytności, jednak to nie powszechną na jego temat opinią kierowała się św. Hildegarda, czego dowodzi sposób, w jaki o nim pisała w księdze Physica:

Głowa. Kto ma pusty mózg i brzydki kolor cery, przez co cierpi na bóle głowy, ten niech często je wewnętrzne pestki tych owoców, co wypełni mu mózg, orzeźwi i zapewni właściwy kolor skóry. Dobry sok i dobre ciepło tych pestek przynosi zdrowie mózgu i ładną cerę.

Płuca i wątroba. Kto ma osłabione płuca i wątrobę, ten niech często je te pestki na czczo lub po ugotowaniu, a dodadzą one płucom sił, orzeźwią wątrobę, nadadzą właściwą barwę krwi i usuną z nich zgniliznę, wzmocnią bowiem człowieka w piersi, a poza tym nie przyniosą mu żadnej szkody, w żaden sposób go nie ograniczą ani nie wysuszą, lecz uczynią silnym.

Współczesna wiedza potwierdza Hildegardową naukę. Dziś wiadomo, że migdały są cennym źródłem makro i mikroelementów, witamin z grupy B, wysokowartościowego białka oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki którym pomagają regulować przemianę materii i pracę systemu nerwowego.

Spożywane regularnie (5–10 sztuk dziennie) surowe, gotowane, pieczone i w każdej innej postaci silnie odżywiają układ nerwowy, płuca, wątrobę, wspomagają leczenie chorób skórnych.

Zgodnie z Hildegardowymi wskazówkami ich spożywanie jako stały element diety poleca się zwłaszcza w przypadku astmy, gruźlicy, chorób wątroby i chorób neurodegeneracyjnych (choroby Alzheimera, stwardnienia rozsianego, choroby Parkinsona), w bólach głowy, przemęczeniu i spadku koncentracji, a także przy przewlekłym stresie.
Migdałowe mleczko, czyli po prostu zmielone migdały zmieszane z wodą, pomaga pozbyć się dolegliwości związanych z chorobami nerek i układu moczowego.

źródło: Nowe Życie

PODZIEL SIĘ