Bilans Niepodległej – Debata we Wrocławiu [relacja]

Dnia 5 listopada z inicjatywy Fundacji Obserwatorium Społeczne i wrocławskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana zorganizowana została debata pt. „Bilans Niepodległej”. Debatę poprowadził dyrektor Oddziału Okręgowego Stowarzyszenia – Piotr Sutowicz, a uczestnikami byli: dr hab. Barbara Rogowska z zakładu Historii Najnowszej i Ruchów Społecznych  Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, dr hab. Kazimiera Jaworska z Papieskiego Wydziału Teologicznego zajmującą się głównie tematyką relacji państwo-Kościół oraz historią wychowania, dr hab. Piotr Grabowiec, kierownik Katedry Studiów Europejskich Uniwersytetu Wrocławskiego oraz prof. dr hab. Grzegorza Strauchold z Zakładu Historii Najnowszej Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Proces odzyskiwania niepodległości nie był procesem łatwym, ale też przede wszystkim nie zamykał się on w sztywnej ramie czasowej. Jak zauważyła Barbara Rogowska 11 listopada to data czysto symboliczna, a odzyskanie niepodległości przypadł według różnych badań na szerszy ramowo okres 1-14 listopada 1918 roku, za formalne utworzenie państwa polskiego, można uznać  nawet rok 1919 i podpisanie traktatu wersalskiego. Data 11 listopada jest wiązana z rozejmem w Compiegne i nadaniem dowództwa Piłsudskiemu nad wojskiem, a została wyniesiona do rangi oficjalnego święta narodowego głównie dzięki rządom zdominowanym przez Sanację w okresie międzywojennym.

Prof. Strauchold zwrócił uwagę, że niejasnym było wówczas czym właściwie Polska będzie i cudem oraz poprzedzającą te wydarzenia wieloletnią ciężką pracą różnych środowisk wypracowano kształt i formę, którą z perspektywy historycznej można oceniać jako odzyskanie rzeczywistej niepodległości. Nie wiadomo wówczas było, czy nasz kraj nie zostanie  Polską Socjalistyczną Republiką Rad i z Polski pod zaborami, będzie państwem pod protektoratem bolszewików.

Dr Kazimiera Jaworska zauważyła, że po odzyskaniu niepodległości musiał nastąpić proces integracji. Polacy pod trzema zaborami wykształcili różny sposób bycia, bo i każdy z zaborów znacznie się od siebie różnił. Kościół w tym procesie odegrał ogromną rolę, był naturalnym spoiwem Polaków z wszystkich dzielnic. Zaakcentowała fakt, że szczególnie duchowieństwo niższe było pierwszym łącznikiem narodu. W XIX wieku w plebaniach aranżowano patriotyczne spotkania, a w spornych sytuacjach kapłani byli wskazywani na pośredników w rozmowach, czy mediatorów w przypadku braku kompromisów.

Wielkim wyzwaniem, przed którym stały i które podjęły ówczesne elity to skutecznie dotrzeć do wszelkich społecznych warstw z aktywizacją obywatelską. Jak powiedział prof. Grabowiec trzeba było wyrwać społeczeństwo z obojętności na to kto Polakami rządzi: czy to jest car, czy król, czy formą rządów będzie autorytaryzm, czy demokracja parlamentarna lub narodowa. Należało zaakcentować wspólnotę narodową, szczególnie wśród warstw najbardziej dotkniętych pauperyzacją i przepracowaniem, w kontekście ich indywidualnych potrzeb. Polaków z tego okresu, jak zauważył mówca, należy rozpatrywać w kontekście encykliki społecznej Leona XIII, a z drugiej strony silnego i mogącego wciąż wzrastać ruchu marksistowskiego. Należało więc prawidłowo wyartykułować sens polskości i nią odpowiedzieć zarówno na krwiożerczy kapitalizm powodujący znaczne nierówności i niesprawiedliwość społeczną, z drugiej strony na rewolucyjny bolszewizm, który kontestował wartości katolickie i sens wspólnot narodowych.

Niezaprzeczalnie takim spoiwem polskości był paradoksalnie, ze względu na ówczesny stosunek Stolicy Apostolskiej do niepodległości Polski, Kościół Katolicki, co przyznawał sam Roman Dmowski, notabene nie będąc wówczas katolikiem.

Prof. Strauchold dodał, że Polska była narodowo demokratyczna, bo choć z serca była katolicka, antykomunistyczna, to też i socjalistyczna, bardzo lewicowa ze względu na duże rozwarstwienie społeczne. W słowo prof. Straucholdowi weszła prof. Barbara Rogożec, która podkreśliła, że istniała też polska myśl liberalna ekonomicznie, która kontestowała zbiurokratyzowaną politykę sanacyjną – tych myśli i prądów politycznych, ekonomicznych czy kulturalnych było wiele i wzajemnie się uzupełniały.

Dr. Hab. Grabowiec analizując bilans niepodległości w kontekście dnia dzisiejszego przywołał czasy międzywojnia zwracając uwagę, że i dzisiaj należy stworzyć mity i idee jako spoiwa, które będą jednoczyć naród potrafiąc z niego wykrzesać naturalne mechanizmy obronne na rodzące się zagrożenia. Wywody te uzupełnił prof. Strauchold zwracając uwagę na to, że już za czasów PRL Polska jako naród wpadła w pułapkę średniego rozwoju, a w okresie odradzającego kapitalizmu ta pułapka zaczęła niebagatelnie rosnąć tak, że kolejne ekipy będące na czele państwa nie potrafiły wyjść z tej pułapki.

Dr. Hab. Rogowska zauważyła, że Polacy, co prawda, potrafią kulturowo, mentalnie a nawet biologicznie odeprzeć zagrożenia, że gdzieś potencjał w Polakach jest, ale czy on się zrealizuje jest kwestią dyskusyjną. Polska natura prowadzi do dialogu, ma charakter mediacyjny, poza pojedynczymi przykładami, jak np. ten z prezydentem Narutowiczem (zamordowanym przez E. Niewiadomskiego 16 grudnia 1922r.), nie było w naszej historii rozwiązywania problemów czy konfliktów w sposób ekstremistyczny, destabilizujący. Nie mamy jako naród jednak wypracowanej cechy stałej, ciągłej pracy, bardzo mobilizuje nas jednak sytuacja skrajna i wtedy pojawia się coś w rodzaju oddolnego społeczeństwa obywatelskiego i to jest kwintesencją naszego narodu.

Prowadzący zwracając się do Kazimiery Jaworskiej poprosił o udzielenie odpowiedzi na predykcyjną analizę tego o czym dzieci za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będą się uczyć o czasach współczesnych. Panelistka, choć nie dała jasnej odpowiedzi, to odwołując się do akcentowania przez międzywojenną elitę powszechnego nauczania podkreśliła wartość tego posunięcia w kontekście poczucia patriotyzmu pokolenia międzywojnia i tego jak bardzo to pokolenie było poświęcone sprawie polskiej. Piotr Grabowiec przyznał rację przedmówczyni dodatkowo akcentując, że współczesna polityka nie rozszerza horyzontów o dalekowzroczny interes państwowy, a kolejne ekipy rządzące skupiają się jedynie na pokazaniu jacy „przeciwnicy polityczni są źli”. I jeszcze raz wyartykułował że, o ile w kontekście zagrożenia potrafimy się zmobilizować, to nie ma ciągłej i stabilnej pracy z rezultatem długodystansowym czasowo. W ten sposób podsumował dyskusję, a jednocześnie wskazał drogę poprzez ukazanie dorobku doświadczenia jaki wypracowali Polacy na przestrzeni wielu lat niewoli i niepodległości.

Łukasz Burzyński

civitas.pl

PODZIEL SIĘ