Niemieccy dziennikarze kręcą nosem. Powód? Kilka słów prawdy ze strony ambasadora Przyłębskiego

Ostatnie sto lat niemieckiej polityki wobec Polski było katastrofą. (…) Epoką, w której niemiecka arogancja ujawniła się w całej swej podłości, a niemieckie interesy stały zawsze na pierwszym planie

— powiedział ambasador Polski w Niemczech Andrzej Przyłębski podczas odbywającej się w Berlinie konferencji polsko-niemieckiej „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski: tradycja – cywilizacyjny upadek – porozumienie – partnerstwo”. Tym samym ambasador postanowił nie ukrywać, że ostatnie 100 lat relacji polsko-niemieckich to m.in. zajęcie i okupacja naszego kraju podczas II wojny światowej.

Ambasador Przyłębski głośno wspomniał o polskich ofiarach wojny i nawiązał do sprawy reparacji.

Polskie ofiary, a pierwsze padły zaraz po wybuchu wojny, zimą 1939 roku, są dziś niemal zupełnie zapomniane lub bagatelizowane, co wyraźnie pokazuje dyskusja o zbrodniach Wehrmachtu, a ostatnio o odszkodowaniach wojennych— mówił.

Należący do szwajcarsko-niemieckiego koncernu Ringier Axel Springer portal Onet zaprezentował tekst na ten temat, który ukazał się także w niemieckim „Deutsche Welle”. Czytając go, można się domyślić, że niemieckim mediom nie spodobały się wypowiedzi naszego ambasadora. Zestawili je z komplementami wobec Polski, wypowiedzianymi przez szefa MSZ Heiko Maasa, tytułując tekst „Polsko-niemiecka konferencja w Berlinie: komplementy i krytyka”. Wygląda na to, że Niemcy wciąż źle reagują, gdy przypomina im się fakty historyczne.

wpolityce.pl/Onet

PODZIEL SIĘ