Kamiński: „Wobec PiS-u trzeba stosować taktykę polowania na mamuty przez ludzi pierwotnych”

Wobec PiS-u trzeba stosować taktykę polowania na mamuty przez ludzi pierwotnych. Oni sobie szli i walili w tego mamuta kamieniami. Jeden kamień go nie powali, ale suma

— przekonywał w Onet Rano Michał Kamiński, poseł klubu PSL-UED i autor książki „Koniec PiS-u”. Czyli już sam wątpi w jej tytuł.
Jarosław Kuźniar z nieskrywaną satysfakcją wypytywał swojego rozmówcę o konferencję prasową w NBP.

To, że po miesiącu od wybuchu tej afery po raz pierwszy zabierają głos i ogłaszają, że powiedzą, jakie są zarobki, a to żadna komunikacja, jeśli pogłębia się kryzys
— stwierdził Michał Kamiński.
Główny motywem drwin obu panów było wykształcenie Martyny Wojciechowskiej, dyrektor w NBP, o której jest już naprawdę głośno. Jest bowiem rusycystką.
Z tego co wiem, to w Polsce mamy złotówkę, a nie rubla
— szydził poseł PSL-UED.

Czekam, aż na ulicach miast pojawią się prezesomaty i każdy będzie mógł powiedzieć: „Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego banku”
— dodał.

Mam wrażenie, że to co my czytamy, że prezes jest taki na niego wściekły, jest tylko na zasadzie dobry car, źli bojarzy. A bojarzy dalej są bojarami
— mówił dalej Kamiński.

Do tej pory prezesi NBP zawsze pochodzili z jakiejś szeroko rozumianej rodziny politycznej, ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek prezes NBP chodził na narady do prezesa partii politycznej, do siedziby tej partii
— dodał.

To oznacza, że gadanie o tym, że nie ma związków z PiS-em, jest po prostu bzdurą
— próbował jak zawsze atakować partię rządzącą.
W zgryźliwy sposób skomentował też wymianę „uprzejmości” między Adamem Glapińskim a Jarosławem Gowinem.

Oni kłócą się o nic innego jak szmal. Również chodzi o ego, ale to jest powiązane. Gowinem musi trząść, że rusycystka tyle zarabia, bo mu nie starczy mu do pierwszego
— powiedział.

Michał Kamiński dołączył do chóru paranoicznego krzyku nad wicepremierem Włoch, który spotkał się m.in. z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Budują sojusz, a wręcz oś. A ostatnia oś, jaką budowali Włosi, kończyła się nie w Warszawie, a Tokio i nie skończyła się dobrze dla żadnego z uczestników
— silił się na ironię.

Ich łączy realna niechęć do UE. Pierwsi partnerzy [europejscy], ci najważniejszy PiS-u, właśnie wychodzą. Można powiedzieć, że jest prawo serii
— próbował również straszyć.

W końcu autor książki „Koniec PiS-u” zaczął przekonywać, że PiS jest jak mamut i oczekiwania niektórych liberalnych polityków i mediów, że to jest ten moment, który go zabije, są mylne, bo „raz drgną w dół, potem pójdą w górę”.

Wobec PiS-u trzeba stosować taktykę polowania na mamuty przez ludzi pierwotnych
— stwierdził w fantazyjnym porównaniu.

Oni sobie szli i walili w tego mamuta kamieniami. Jeden kamień go nie powali, ale suma
— dodał łowca totalnej opozycji.
wpolityce.pl/Onet Rano

PODZIEL SIĘ