Arciszewska-Mielewczyk o piśmie KE ws. Mierzei Wiślanej: „Strona polska nie ma nic sobie do zarzucenia”

Nie mam złudzeń, że strona rosyjska będzie w realizację przekopu Mierzei Wiślanej ingerować na wszelkie możliwe sposoby. Mam jednak nadzieję, że pod uwagę zostaną wzięte rzetelne informacje przedstawione przez polski rząd

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Dorota Arciszewska-Mielewczyk, poseł PiS, przewodnicząca Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

wPolityce.pl: Komisja Europejska zwróciła się do Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej z pismem ws. raportu oddziaływania na środowisko przekopu Mierzei Wiślanej i pozytywnej decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie. Radio ZET informowało nawet, że inwestycja może zostać wstrzymana do momentu rozwiania wszelkich wątpliwości. Czy jest takie niebezpieczeństwo? Co oznacza pismo Komisji?

Dorota Arciszewska-Mielewczyk: Przypuszczam, że informacje, którymi dysponuje Komisja Europejska czy różni politycy w Brukseli, oparte są na starych danych, które płynęły jeszcze z poprzedniego rządu PO-PSL. Dzisiaj zmieniło się bardzo wiele. Rzetelność sporządzonych dokumentów jest na najwyższym poziomie i  stwierdziły to różne instytucje i przedstawiciele środowisk naukowych. Eksperci zajmujący się ekologią stwierdzili, że nasz ostatni raport, który przygotował minister Gróbarczyk wraz ze swoim zespołem, jest bardzo rzetelny i odpowiada na wszystkie postawione pytania. W raporcie jednoznanie podkreślamy, że można pogodzić zadbanie o faunę i florę z rozwojem gospodarczym.

 

Minister Marek Gróbarczyk poinformował, że Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przygotowuje odpowiedź na pismo Komisji Europejskiej.

Z tego co wiem, pismo Komisji Europejskiej zawiera prośbę o wyjaśnienia, więc minister Gróbarczyk odpowiadając na ten list, pomoże rozwiać wszelkie wątpliwości. Najgorsze jest niedoinformowanie i jest to doskonała okazja, aby wszelkie wątpliwości sobie wyjaśnić. Strona polska nie ma nic sobie do zarzucenia, bo bardzo rzetelnie przygotowała ostatni raport odpowiadając na uwagi płynące ze strony Komisji Europejskiej.

Szef resortu Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej powiedział, że ma nadzieję, że pismo Komisji Europejskiej nie jest pokłosiem pisma, które do KE wysłał jakiś czas temu rosyjski wiceminister rolnictwa. Myśli Pani, że Rosja mogła ingerować w tej sprawie?

Nie mam złudzeń, że strona rosyjska będzie w realizację przekopu Mierzei Wiślanej ingerować na wszelkie możliwe sposoby. Mam jednak nadzieję, że pod uwagę zostaną wzięte rzetelne informacje przedstawione przez polski rząd. Szkoda, że w rosyjskie metody wpisują się niektórzy celebryci, samorządowcy czy dziennikarze.

Próby wpłynięcia Rosji na inwestycję były i są do przewidzenia, ale również na polskim podwórku nie brakuje polityków, którzy próbują zakłócić realizowanie inwestycji. W grudniu marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Strug z Platformy zapowiedział na konferencji prasowej złożenie odwołania od decyzji środowiskowej.

To spotkanie się odbyło i było bardzo dobre. Przebiegało w dobrej atmosferze i wydawało się, że pan marszałek przyjął nasze argumenty, bo nie było protokołów rozbieżności, była wymiana informacji. Od początku kadencji robiąc wyjazdowe posiedzenia m.in. w Gdyni, zależało mi na tym, aby nikt nie mógł nam zarzucić, że projekt jest nieprzygotowany, bo brakuje jakiś wyliczeń czy analiz. Myśmy tego typu prezentacje robili w kilku miastach czy w parlamencie, więc o tu chodzi? Bulwersujące jest dla mnie, że niektórzy samorządowcy z naszego województwa wypowiadają się w taki sposób, jakby chcieli ograniczyć rozwój sąsiedniego województwa.

 

Gorzej kiedy powielają rosyjskie argumenty.

Tak i to jest kuriozum. Wyjazdowe posiedzenie komisji w Elblągu miało na celu przekonanie parzamentrzystów z komisji, której jestem przewodniczącą, do naszych racji. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że niektórzy posłowie z Platformy Obywatelskiej nie uczestniczyli w nim, a później wytaczali działa, które nie byłyby wytoczone, gdyby byli na tym spotkaniu obecni.

Walka ze „złym PiS-em”?

Nie chciałabym, aby tak było, bo jakiś rozsądek musi obowiązywać. Wierzę w dobrą wolę i chęci poznawcze dobrej strony.

Z kolei kilka dni temu, Onet cytował eksperta, który powołał się na nazistów ws. Mierzei Wiślanej. Widać, że przeciwnicy przekopu chwytają się każdych możliwych argumentów, nawet tych najbardziej absurdalnych.

Niemcom to nie było potrzebne. Niemcy załatwiali sprawy krótko. Dzisiaj realizują z Rosją wszelkie przedsięwzięcia, które stoją w poprzek naszych interesów, budując chociażby gazociąg Nord Stream. Niemcy nie pytają się o zgodę innych, tylko realizują swoje inwestycje i jak widać doskonale dogadują się ze stroną rosyjską.

 

Czy ministerstwo i polski rząd są przygotowani na kolejne próby wpłynięcia na inwestycję?

Znając podejście opozycji do realizowanych przez polski rząd inwestycji, to jesteśmy na to przygotowani, bo doświadczenie życiowe pokazuje, że może dojść do kolejnych prób obstrukcji. Opozycja donosiła już na Polskę do Brukseli, pisała antypolskie rezolucje, więc patrząc na to, musimy być przygotowani na wszystko.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ