Ks. Stanisław Suchowolec – na kilka tygodni przed śmiercią zaczął podejrzewać, że w jego kręgu najbliższych mu osób znajduje się agent SB

Ks. Stanisław Suchowolec (1958-1989), kapelan białostockiej „Solidarności”

Po świeceniach kapłańskich w 1986 został wikarym. Pracę rozpoczął w Białymstoku, niedaleko miejsca urodzenia ks. Jerzego Popiełuszki. Rodzina księdza Jerzego wspomina co powiedział na pożegnanie: Mamo, nie martw się, bo gdyby, nie daj Boże, coś mi się stało, to przecież Staszek mnie zastąpi. Ks. Suchowolec został kapelanem Konfederacji Polski Niepodległej, podziemnej Solidarności, oraz  duszpasterzem Komisji Interwencji i Praworządności w Białymstoku.

Po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki, Służba Bezpieczeństwa coraz bardziej inwigilowała ks. Suchowolca, który w Białymstoku inicjował wydarzenia patriotyczne i Msze święte za Ojczyznę.

Od 1984 roku ks. Suchowolec był już pod stałą opieką służb esbeckich. Kapłan zdawał sobie sprawę z zagrożenia, wiedział też o inwigilacji. Dostawał groźby i anonimy – był realizowany scenariusz jak u ks. Jerzego, mówili nawet, że umrze jak ks. Jerzy Popiełuszko. „Suchowola”, to był kryptonim w ramach Sprawy Operacyjnej. Według przyjaciół ale też ustaleń IPN, ksiądz Suchowolec dopiero na kilka tygodni przed śmiercią zaczął podejrzewać, że w jego kręgu najbliższych mu osób znajduje się agent SB. IPN bada agenta o pseudonimie „Witold”, który najprawdopodobniej stał za inwigilacją Suchowolca a był jednym z bliskich księdzu kapłanów.

Z dokumentów IPN wiemy, że SB próbowała kilka razy zabić Ks. Suchowolca: w maluchu miał rozregulowany układ kierowniczy, innym razem poluzowane cztery śruby w tylnym kole. Na szosie ktoś rzucił w niego kamień. W innym samochodzie ktoś rozciął osłonę gumową i uszkodził krzyżaki.

W aktach są zapisy, iż ksiądz co najmniej dwukrotnie był pobity przez nieznanych sprawców. W 1988 w jego sprawie został wysłany list do Rzecznika Praw Obywatelskich – przyjaciele prosili o interwencję. Opisali sprzeczne z prawem działania funkcjonariuszy SB wobec księdza. Ewa Łętowska nie zareagowała. Miesiąc później odpowiedziała, że szykany opisane w liście, „to jedynie wybryki chuligańskie, więc nie ma podstaw do interwencji tak wysokiego urzędu”. Wówczas z działaczy „Solidarności” i KPN-u zawiązał się 10 osobowy komitet, który dzień i noc pilnowali księdza i jego mieszkania na plebani. Ale 30 stycznia 1989 był sam. Wiele lat później okazało się, że w mieszkaniu miał podsłuch.

Sekcja zwłok wykazała, że zatruł się tlenkiem węgla, spowodowany pożarem niesprawnego grzejnika Farel. Pies, księdza rasy doberman też się zatruł. Śledztwo wykazało brak wskazań na osoby trzecie i już 16 czerwca 1989 roku zostało umorzone.

Na pogrzeb, 3 lutego przyjechała Polska. Była to wielka manifestacja patriotyczna z udziałem dwóch biskupów, 160 księży katolickich i rodziny ks. Jerzego.

Nowy raport o okolicznościach śmierci napisano we wrześniu 1991 roku, w którym wskazano „zaniedbania w śledztwie”. Dało to podstawę do ponownego śledztwa. 22 października 1991 była nadzieja na rzetelne badania, na wskazanie sprawców morderstwa, zamachów na jego życie oraz autorów gróźb. Zespół biegłych z Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpowodziowej w Józefowie, podważył wyniki śledztwa z 1989 roku, które mówiły o zatruciu tlenkiem węgla. Biegli uznali, że w mieszkaniu ks. Suchowolca rozlano nieznaną polskiej kryminologii łatwopalną ciecz i podpalono. Wytworzyła się temperatura ponad 300̊ C ale pożar nie wybuchł. Niecałe dwa lata później śledztwo znowu umorzono. Nikt nie przejął się słowami gosposi, która zeznała, że widziała nieznanych dwóch mężczyzn i kobietę.

Historycy IPN o/Lublin w 2006 roku oświadczyli, że ich zdaniem ponad wszelką wątpliwość ksiądz Stanisław Suchowolec został zamordowany wskutek działania funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i  okoliczności śmierci nadal są badane. Podobne śmierci kapłanów: Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha, jest elementem szerszego postępowania IPN ws. istnienia zbrodniczych struktur w dawnym MSW w latach 1956-89, którym przypisuje się m.in. zamachy na duchownych i działaczy opozycji. W śledztwie tym badanych jest 46 wątków, w tym także sprawa śmierci błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki.

W latach 90-tych mówiono o specjalnym wydziale w WSW, tzw. „komando śmierci”, wykonującym wyroki na osobach niewygodnych dla władz komunistycznych.

W sprawie ks. Suchowolca – IPN przejęło siedem tomów akt od Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie w sprawie utrudniania w 1989 roku postępowania przygotowawczego prowadzonego w sprawie śmierci księdza.

Ustęp z Kroniki parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku, w Dojlidach z roku 1988, w której ks. Suchowolec służył: „Z okien plebanii widać olbrzymie kolejki wszelkich pojazdów po paliwo. Słowem – kryzys pogłębia się. Odwołano dwadzieścia par pociągów, osiemset hektarów nie zaorano, bo brak paliwa. Nasi genialni przywódcy potrafią tylko rujnować. Ryby zatrute, lasy wymierają. To wszystko mało ważne. Ważne, że mamy socjalizm. Ksiądz Stanisław raz w miesiącu prowadzi Mszę świętą za Ojczyznę… Cieszy się dobrą frekwencją”.

SB zakłada kolejną teczkę: kryptonim „Uparty”. Teraz materiały posiada nie tylko regionalne SB i IV Departament MSW, Kiszczak otrzymuje regularne raporty.

źródło: wikipedia.org; http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ