Prof. W. Modzelewski o zeznających przed komisją ds. VAT: To był bal przebierańców. Ktoś, kto rzeczywiście rządził wtedy Polską – stał z tyłu

To byli ludzie, którym w rozdaniach politycznych dano stanowiska, mieli się nie wtrącać. Bal przebierańców – ktoś, kto rzeczywiście rządził był z tyłu. W pierwszej linii pojawiali się ludzie, którzy mieli niewiele widzieć, niewiele wiedzieć, im byli mniej kompetentni, tym dla ich rzeczywistych sponsorów było bezpiecznej – podkreślił prof. Witold Modzelewski podczas sobotnich „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. Ekonomista ocenił w ten sposób świadków, których przesłuchała komisja śledcza ds. VAT.

Przed komisją śledzą ds. VAT zeznania w tym tygodniu złożyły trzy osoby: Janusz Cichoń, wiceminister finansów w latach 2013-2015; Andrzej Parafianowicz, wiceminister finansów w latach 2007–2013 oraz Jacek Przypaśniak, były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach. Prof. Witold Modzelewski wskazał, iż wypowiedzi większości funkcjonariuszy z okresu rządów PO-PSL są osłupiające.

– W zasadzie wszyscy niczego nie pamiętają, nie znają się na tym problemie, dowiedzieli się o nim dopiero później, twierdząc nawet, że w pierwszym dziesięcioleciu tego wieku, czyli po naszym wstąpieniu do Unii Europejskiej nie słyszeli o tym, że VAT wspólnotowy jest głęboko spatologizowany i jest źródłem powszechnych wyłudzeń, które były – i są do dzisiaj – w Unii Europejskiej. Obraz większości ówczesnych polityków i wysokich urzędników jest dla obywatela szokujący. Są to ludzie niekompetentni, częściowo przepraszający, że żyją, że nie wiedzieli, byli postawieni w sytuacji, która zupełnie ich przerosła (…). Ten czas był czasem złym. Okradziono nas w sensie dosłownym – mówił ekonomista.

Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że luka VAT, czyli metoda pomiaru strat dochodów budżetu państwa, pojawiła się w tamtym okresie w istotnej skali – przekraczającej kilka procent.

– Przyjmuje się, że jeżeli straty w dochodach budżetu państwa danego podatku nie przekraczają 5 proc. potencjalnego poziomu, to nie jest to jeszcze rzecz budząca niepokój, bądź po prostu groźna. Sięgnęła natomiast 20 proc., do takiego poziomu zwiększyła się 2 lata po naszym wstąpieniu do Unii (…). Po 2007 roku zaczęła tylko rosnąć i osiągnęła poziom przekraczający 1/4 dochodów, czyli stan bardzo zły, jeden z gorszych w Unii Europejskiej. Jeżeli ktoś temu przeczy, to chyba jest jedynie linia obrony. Ci ludzie przychodzą z adwokatami, czyli biorą pod uwagę ewentualne zarzuty, więc lepiej być niekompetentnym, niż świadomym tego, co złego się zrobiło. Za niekompetencję – to smutne – ale jeszcze nigdy nikogo nie pociągnięto w naszej Ojczyźnie do odpowiedzialności – powiedział profesor.

Pisałem w tym czasie różne pisma m.in. do ministra Cichonia sygnalizując to, co w zasadzie widział każdy, kto stykał się z tym podatkiem, zaczynając od przedsiębiorców, kończąc na księgowych – wskazał Witold Modzelewski.

– Te reakcje były dziwne. Wtedy tłumaczyłem to raczej niekompetencją, w związku z tym trzeba pomóc tym osobom zrozumieć do czego są powołani. Teraz, z perspektywy, kiedy już usłyszeliśmy ich naprawdę i wiemy, jacy oni byli, jak dzisiaj tłumaczą swoją rolę w tamtym czasie, to wydaje się, że mamy nieraz taką mistyfikację – ludzie, którzy rządzili naszym krajem wcale nie chcieli nim rządzić. Byli to ludzie, których kariera polityczna czy osobista wyniosła na określone stanowiska. Nie mieli ambicji rządzić w tym znaczeniu, jak nam, zwykłym naiwnym ludziom, się wydaje, że chcą to robić w interesie publicznym, dobra obywateli. To byli ludzie, którym w rozdaniach politycznych dano stanowiska, mieli się nie wtrącać. Sądzę, że to jednak byli figuranci (…). Bal przebierańców, tzn. ktoś kto rzeczywiście rządził był z tyłu. W pierwszej linii pojawiali się ludzie, którzy mieli niewiele widzieć, niewiele wiedzieć, im byli mniej kompetentni, tym dla ich rzeczywistych sponsorów było bezpiecznej – ocenił ekonomista.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ