W czym koreańskie prototypy są lepsze od bydgoskiej Pesy? Trzaskowski chwali się rozstrzygniętym przetargiem na tramwaje w Warszawie

fot: youtube

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski pochwalił się w mediach społecznościowych rozstrzygnięciem przetargu na zakup 213 nowych tramwajów. Sprawa z pozoru jest oczywista – był przetarg, firmy złożyły oferty, wygrała najtańsza. Okazuje się jednak, że zwycięzcą przetargu została koreańska firma Hyundai Rotem Company, której oferowany produkt jest… prototypem.

W grudniu minął termin składania ofert w ponowionym przez Warszawskie Tramwaje przetargu na nowe tramwaje. Chociaż w Korei Południowej tramwaje nie istnieją, do Warszawy prototypy zostaną dostarczone właśnie przez koreańską firmę Hyundai Rotem Company.

To rozstrzygnięcie może budzić wiele pytań – przede wszystkim o to, dlaczego nie skorzystano z oferty bydgoskiej firmy Pesa, której tramwaje jeżdżą nie tylko w Polsce, ale też na świecie?

Warto również zwrócić uwagę na to, że Koreańczycy dostarczą do Polski prototypy, a nie sprawdzone i przetestowane w polskich warunkach pojazdy.

Wygląda na to, że głównym kryterium był budżet inwestycji. Mieściła się w nim tylko oferta Hyundaia, która została wyceniona na 1,826 mld złotych bez VAT.

Pesa zaproponowała kwotę w wysokości 2,837 mld zł brutto (2,30 mld zł netto). TW planują przeznaczyć na realizację zamówienia kwotę w wysokości 2,323 mld zł brutto (1,88 mld zł netto), w tym 1,356 mld zł brutto (1,1 mld zł netto) na zamówienie podstawowe.  Inwestycja uzyskała dofinansowanie z Unii Europejskiej.

Szczegół mały, ale znaczący – VAT. Korzystając z oferty Pesy, pieniądze zostałyby w Polsce, miały wpływ na rozwój, podatek trafiłby do budżetu państwa.

W przypadku oferty z Korei, to właśnie kwestia VAT spowodowała jej wybór. Hyundai nie musi uwzględniać podatku, bowiem siedziba firmy znajduje się poza Unią Europejską.

Dostawy wagonów rozpoczną się w ciągu 22 miesięcy od podpisania umowy. Pierwsze tramwaje w ramach zamówienia podstawowego Hyundai powinien dostarczyć do Warszawy do końca października 2022 roku, a w ramach opcji do końca października 2023 roku.

Przedstawiciel Hyundai Rotem nie kryje zadowolenia z przebiegu przetargu. Jak podkreślił, jego firma to „dobry producent, który może nadać ciekawy kierunek rozwoju branży tramwajowej”.

A co na to wszystko internauci? Warto zwrócić uwagę na wpis Eryka Mistewicza, prezesa Instytutu Nowych Mediów. Podkreślił, że gdyby to mer Paryża pochwaliła się taką informacją w sieci, to reakcja byłaby natychmiastowa.

Do południa pod jej biurem zeszliby się związkowcy i solidarni pracownicy francuskich zakładów do których w pierwszej kolejności muszą iść zlecenia publiczne. Presja byłaby tak duża, że zmieniono by decyzję kierując zlecenie do firmy francuskiej

— napisał Mistewicz.

wpolityce.pl/transport-publiczny.pl

PODZIEL SIĘ