Wicenaczelny „GW” histerycznie broni kultu „Okrągłego Stołu”: Przywróćmy świętu 4 czerwcu należne miejsce. Nie pozwólmy go zbrukać

fot: youtube

Pragnienie szacunku dla naszej najnowszej historii zderza się z polityką historyczną państwa, która polega na czymś przeciwnym – na obrzydzeniu protagonistów naszej wolności. Wszystkich, którzy krytykują dziś antydemokratyczne zapędy władzy – Lecha Wałęsy, Władysława Frasyniuka, Henryki Krzywonos, Bogdana Borusewicza oraz nieżyjących już Bronisława Geremka czy Tadeusza Mazowieckiego… I wielu innych

— pisze wicenaczelny „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski, odnosząc się do 30-rocznicy rozpoczęcia obrad „Okrągłego Stołu”. Kurskiemu nie podoba się, że część polityków nie uważa jednoznacznie, że był to tylko i wyłącznie sukces.

Uporczywa próby przejęcia przez rząd kontroli nad Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku służą utrwaleniu kłamliwej wizji Okrągłego Stołu jako transferu władzy „do jej agentów”

— piekli się Kurski. Postuluje, aby bronić kultu świętu 4 czerwca 1989 roku. W dziwny sposób łączy tę sprawę z tragiczną śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Przywróćmy świętu 4 czerwcu 1989 r. należne miejsce w zbiorowej pamięci. Nie pozwólmy go zbrukać i umniejszyć. (…) Nie dajmy się okradać z naszych życiorysów i odbierać nadziei na to, co dziś wydaje się beznadziejne – że Polacy potrafią się mimo wszystko porozumieć. I że taki mord jak ten w Gdańsku nigdy się nie powtórzy

— apeluje.

Jak widać, zdaniem Jarosława Kurskiego wszyscy Polacy powinni patrzeć przez różowe okulary na „Okrągły Stół” i nie dostrzegać żadnych mankamentów tego rozwiązania.

wpolityce.pl/”Gazeta Wyborcza”

PODZIEL SIĘ