Tarczyński komentuje zeznania Sebastiana K.: Widzimy, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za przemoc

Mamy do czynienia z szerzeniem nienawiści, która przekłada się na czyny i odpowiedzialność za to ponosi totalna opozycja. Zaczęło się to zaraz po katastofie smoleńskiej

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Dominik Tarczyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

 

wPolityce.pl: Z zeznań Sebastiana K., który jest sprawcą podpalenia biura poselskiego Beaty Kempy, dowiadujemy się, że chciał on upokorzyć Prawo i Sprawiedliwość, a inspirował się on słowami m.in. Borysa Budki. Nie dawno próbowano zrobić ze Stefana W. osobę, która z kolei naoglądała się TVP Info i dlatego zabiła Pawła Adamowicza. Burzy się narracja opozycji?

Dominik Tarczyński: Cieszę się, że mogliśmy usłyszeć takie słowa, bo widzimy, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za przemoc. Mamy do czynienia z szerzeniem nienawiści, która przekłada się na czyny i odpowiedzialność za to ponosi totalna opozycja. Zaczęło się to zaraz po katastofie smoleńskiej. To są fakty, nie można oszukać rzeczywistości, można oczywiście ją kreować, jak ma to miejsce w sektach, można ją reinterpretować, można próbować narzucać narrację, ale to nie zmienia faktów co do czynów. Jeżeli ten, który dopuścił się tego czynu, mówi otwarcie, że inspirował się słowami polityków totalnej opozycji, to nie ma nad czym dyskutować.

Spodziewa się Pan, że zeznania Sebastiana K. mogą wpłynąć na złagodzenie języka debaty publicznej? Politycy opozycji uderzą się w pierś?

Będą oczywiście deliberować, będą próbować to tłumaczyć, ale tego nie da się wytłumaczyć. Takich czynów jest o wiele więcej. Przypomnę, że musiałem prosić policję o ochronę moich rodziców, bo pod ich dom przychodziły różne osoby, wysyłano różne groźby karalne. Takie rzeczy dzieją się od lat. To jest sytuacja, w której żyjemy od momentu, kiedy opozycja nie uznała wyniku demokratycznych wyborów. Mamy do czynienia z filozofią przemocy, filozofią nienawiści, która prowadzi do czynów zbrodniczych i niestety musimy sobie z tym radzić jako politycy. Nie ma i nie powinno być przyzwolenia, aby w demokratycznej Polsce, która tak wiele cierpiała, aby teraz ten dyktat niezgody na demokrację przejmował narrację. Nie chcę porównywać totalnej opozycji, to ustrojów totalitarnych, ale niezgoda na demokrację jest formą buntu i anarchii.

 

Jakiej reakcji Borysa Budki Pan oczekuje?

Oczekuję tylko i wyłącznie tego i aż tego, aby potępił tego typu działania, aby wyszedł i zwrócił się do zwolenników opozycji z apelem, aby nie zachowywali się w ten sposób, aby nie łamali prawa i szanowali demokrację. Oczekuję na to, bo do tej pory tego nie słyszałem i to też jest symboliczne.

Może Robert Biedroń będzie tym, który zakopie podziały i zakończy wojnę polsko-polską?

Robert Biedroń niech najpierw niech wytłumaczy się z finansowania swojej partii, a dopiero pózniej niech zajmie się łączeniem. Jest on osobą, która jest absolutnie niewiarygodna, nie ma nic wspólnego z łączeniem i transparentnością. Był Palikot, był Petru, jest Biedroń. Będą następni. Trzeba tę kolejną marginalną partię potraktować jako wybryk demokracji.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ