9. rocznica katastrofy smoleńskiej we Wrocławiu

Uroczystości upamiętniające katastrofę pod Smoleńskiem zorganizował Dolnośląski Instytut Korfantego. Wrocławianie, samorządowcy i związkowcy „S” złożyli kwiaty pod tablicami pamięci: Jerzego Szmajdzińskiego, Władysława Stasiaka, Aleksandry Natalii – Świat, Janiny Natusiewicz – Mirer i Grażyny Gęsickiej.

W południe, w intencji 96 ofiar katastrofy została odprawiona Msza święta z udziałem abp Andrzeja Siemieniewskiego. Homilię wygłosił proboszcz parafii garnizonowej ks. płk Janusz Radzik. Przypomniał dwie tragedie, które wydarzyły się na tej samej ziemi. Dzieli je 70 lat a ogrom nieszczęścia jest niewyobrażalny.

10 kwietnia 2010 roku pielgrzymi chcieli zanosić modlitwę, w intencji tych, którzy 70 lat temu nie powrócili do swoich rodzinnych domów, powiedział ks. płk Janusz Radzik.

Rządowy samolot, który zmierzał na obchody w Katyniu przy podchodzeniu do lądowania uległ całkowitemu zniszczeniu. Nikt się nie uratował. I znowu nie powrócili do rodzinnych domów ci, na których czekali najbliżsi. Przez długi czas stawiano sobie wiele pytań dotyczących przyczyn, jednak pozostały bez odpowiedzi. W miarę upływu czasu pojawiły się pytanie dotyczące przyszłości. Kto wypełni pustkę po zmarłej osobie?

Po uroczystej Mszy świętej w nawie głównej kościoła garnizonowego kompania honorowa Wojska Polskiego, poczty sztandarowe, samorządowcy, politycy i mieszkańcy Wrocławia złożyli wieńce pod pamiątkową tablicą pamiątkową poświęconą 96 ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.

 Damian Mrozek odczytał list okolicznościowy wojewody dolnośląskiego Pawła Hreniaka, głos zabrał Radosław Mechliński z NZSS Solidarność, wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marcin Krzyżanowski oraz poseł na Sejm RP Jacek Świat, który powiedział, że po raz dziewiąty spotykamy się we Wrocławiu wspominając tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem.

Czy uda nam sie wyjaśnić tajemnicę katastrofy, czy uda nam sie poskładać to, co tak mocno ideowo i emocjonalnie w naszym narodzie popękało. Myślę, rzadko obejmujemy refleksją taki indywidualny wymiar tamtej tragedii.

Czy czas leczy rany? właściwie nie ma na to dobrej odpowiedzi. Zawsze jest tak, gdy ktoś bliski odchodzi zostawia po sobie puste miejsce. I tego miejsca nigdy w pełni już się nie da zapełnić.  Ta tragedia zostawiła ranę szczególną. Po pierwsze okazało się, że nieprawdą jest, że nie ma ludzi niezastąpionych. Są ludzi, których zastąpić się nie da. Z perspektywy dziewięciu lat to widzimy, i jak powiedział prezydent Andrzej Duda może Polska była inna, lepsza gdyby oni byli dziś wśród nas.

Ale jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy, taki mianowicie, że w normalnych warunkach ciało rzeczywiście dużo ran goi. Zresztą jesteśmy zaabsorbowani bieżącym życiem. Niecodziennie mamy okazje, możliwość i potrzebę wspominać zmarłych, szczególnie gdy mijają lata. Ale ta nasza  żałoba, jest szczególnie trudna. Ileż wysiłku czasem potrzeba by uczcić godnie tych, którzy odeszli. By zbudować pomnik, by ufundować tablice, by nazwać ulice. Ileż to razy – my rodziny – byliśmy poddawani presji, ileż to razy byliśmy wykorzystywani jako elementy bardzo brutalnej walce politycznej.

Myślę, że nie tylko ja, ale większość rodzin tragedii szczególnie boleśnie ją odczuwa i pozwolę sobie tu wymienić postać generałowej Błasikowej. To co ona przeżyła, to naprawdę przekracza ludzkie pojęcie.

Myślę, że ci wszyscy którzy rozpętali wiele niedobrych emocji wokół tej tragedii, powinni o pamiętać, jak wielką krzywdę wyrządzili kilkuset osobom najbliższym ofiar smoleńskiej tragedii. Może kiedyś ta refleksja przyjdzie.

Oficjalne uroczystości zostały zakończone Apelem Pamięci. Wieczorem tradycyjnie wrocławianie zapalą 96 zniczy na Bulwarze Marii i Lecha Kaczyńskich a o godz. 20:00 w klubie Pieśniarze odbędzie się koncert poświęcony ofiarom tragedii smoleńskiej.

PODZIEL SIĘ