Robert Grzechnik: Biedni dopłacają, żeby bogaci mieli tańsze bilety do teatru lub opery

MP

Wysoka kultura dotowana jest z pieniędzy ministerialnych i samorządowych. Bruksela również ma swój udział w rozwoju szeroko pojmowanej kultury. Sporo emocji wzbudza ich rozdział i przeznaczenie, zwłaszcza gdy jedynym celem jest przekraczanie granic.

Oprócz dotacji dużym wsparciem dla artystów są przyznawane stypendia. Na ostatniej sesji Rady Miasta, radni wyrazili zgodę na udzielanie stypendiów uznaniowych. Część radnych zagłosowała przeciwko uchwale. Zapytaliśmy Roberta Grzechnika, dlaczego nie chce wspierać artystów?

Chciałbym, żeby we Wrocławiu młodzi artyści mieli możliwość rozwoju swoich talentów i dzięki temu zarabiali uczciwe pieniądze robiąc to co kochają. Dlatego na ostatniej sesji Rady Miasta głosowałem przeciwko udzieleniu artystom uznaniowych stypendiów. Osoby, które nie znają tematu mogłyby pomyśleć, że jestem wrogiem środowiska artystycznego. Nic bardziej mylnego! Jest mnóstwo dowodów na to, że reglamentowanie państwowych środków prowadzi do degeneracji w środowiskach artystycznych.

Taka polityka sprawia, że pieniądze podatników zamiast na obrazy, rzeźby, projekty, płyty, koncerty w ich domach, wędrują do ludzi przerabiających krzyże na swastyki, czy organizujących przedstawienia z aktorami porno.

Wrocławskim przykładem rozrzutności związanej ze sztuką jest Arlekin, na którego wydaliśmy milion złotych. Wykonanie takiej rzeźby to koszt rzędu 200 tyś złotych. Zapłaciliśmy więc 800 tys. za pomysł, podczas gdy młodzi zdolni malarze i rzeźbiarze muszą często porzucić swoją pasję, ponieważ ludzie nie mają pieniędzy, żeby kupować sztukę.

W przypadku rzeźby pod Teatrem Muzycznym Capitol wystarczyło ogłosić konkurs w którym to wrocławianie, a nie urzędnicze gremium, mieliby głos. Suma nagród w wysokości 100 tyś zł. w zupełności wystarczyłaby aby uzyskać nie gorsze, a minimum 3 razy tańsze dzieło sztuki.

Uchwała, która była poddana pod głosowanie na ostatniej sesji Rady Miasta, pozwala m.in. komisji wybranej przez prezydenta Wrocławia, przyznać stypendia w wysokości 2,5 tyś zł miesięcznie. O tym czy któryś z artystów otrzyma pieniądze, nie będzie więc decydowało to, czy jego twórczość cieszy się zainteresowaniem i ludzie chcą ją oglądać/kupować/słuchać, ale werdykt komisji. Dodam, że nie ma ram wiekowych ubiegania się o taką uznaniową „pensję”.

Miasto Wrocław wydaje rocznie na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego ponad 160 mln zł. Obecny system prowadzi do chorej sytuacji, w której wszyscy składamy się, żeby kilkuset urzędników żyło ponad stan, miało władzę na setkami artystów i pracowników. Biedni dopłacają, żeby bogaci mieli tańsze bilety do teatru lub opery. A co się dzieje w operze… to już temat na osobny temat.

PODZIEL SIĘ