Czy Wrocław zaciera ślady niemieckiego terroru i zbrodni? Co zrobi Konsul Niemiec?

CC BY 3.0

Miasto potrzebuje mieszkań a tereny po obozie Burgeweide na Sołtysowicach idealnie do tego się nadają.

Wygląda na to, że nikomu z Ratusza nie zależy na ocaleniu pozostałości po tym obozie. Wrocław zaciera ślady niemieckiego terroru i zbrodni.

Obóz znajdował się pomiędzy ulicą Sołtysowicką a aleją Poprzeczną. W barakach przebywało 10 tysięcy więźniów przewiezionych z krajów okupowanej przez Niemcy Europy. Więźniowie pracowali w nieistniejącej dzisiaj pobliskiej cukrowni i młynie. Oni też, tuż przed kapitulacją Festung Breslau i ucieczką gaulaitera Karla Hankego, wyburzali zwartą zabudowę przy Placu Grunwaldzkim. W obozie najwięcej przebywało Polaków i Włochów.

W 2016 roku do ówczesnego wiceprezydenta Wrocławia Adama Grehla, były więzień obozu Burgeweide Bernard Konca zwrócił się z apelem o „zabezpieczenie i ochronę zachowanej części obozu dla zachowania pamięci o tragicznych losach Polaków w czasie II wojny światowej i dla celów edukacyjnych”.  Nadto przedstawił wspomnienia byłych więźniów, które dowodzą, że „pobyt w Burgeweide był przeżyciem traumatycznym i dlatego pozostałości obozu należy ocalić, by świadczyły o okropieństwach nazistowskich Niemiec, będąc jednocześnie przestrogą dla potomnych. W związku z tym konieczne jest by teren został na trwale zabezpieczony, by nastąpiło wyraźne i trwałe upamiętnienie związanych z tym miejscem faktów, wydarzeń więźniów i ofiar. Należy podjąć działania, by miejsce to zostało wpisane do rejestru obiektów pamięci narodowej. Zanim nastąpi pełne uporządkowanie i zabezpieczenie należy na początek utworzyć z jednego z baraków izbę pamięci – pamięci więźniów i ofiar obozu pracy przymusowej Arbeitslager Burgewiedena terenie dzisiejszego osiedla Sołtysowice”.

W Ratuszu nikt nie myślał o zabezpieczeniu a lakoniczna informacja Urbanisty Miasta Anny Sroczyńskiej mówi tylko o tym, że „Plan miejscowy przewiduje upamiętnianie historii tego miejsca, nie przewidując ochrony budynków ze względu na pełnioną przez nie nową funkcję oraz znaczny stopień ich przekształcenia”.

W pobliżu dawnego obozu Burgeweide, przy ul. Kanonierskiej i Alei Poprzecznej został postawiony kamień poświęcony pamięci ofiar terroru hitlerowskiego a w nieokreślonej przyszłości będzie tablica pamiątkowa.

Żyjący jeszcze więźniowie Burgeweide z niedowierzaniem obserwują poczynania wrocławskiego magistratu.

W miejscu niemieckiego obozu pracy zamiast muzeum, może będzie dyskoteka, galeria handlowa albo budynek mieszkalny, zastanawiają się mieszkańcy Wrocławia. Jeden z nich wysłał List do Konsula Niemiec. Czy to jest bezsilność?

Uważam, że w dobie przerzucania odpowiedzialności za zbrodnie II Wojny Światowej na nasz naród, powinniśmy dbać o historyczne miejsca upamiętniające wydarzenia i losy ludzi, w czasie tego tragicznego dla Polski okresu.

Niestety wrocławskie władze nie były zainteresowane odrestaurowaniem i zachowaniem w obecnej lub nowej lokalizacji niemieckiego obozu pracy Arbeitslager Burgweide, mimo, że temat był nagłaśniany przez radnego Roberta Pieńkowskiego.

W związku z tym wysłałem list do Konsulatu Generalnego Niemiec we Wrocławiu z informacją o planowanej rozbiórce, gdyż być może nasi zachodni sąsiedzi chcieliby zająć się renowacją obozu, który jest przecież częścią ich historii.

A jaka jest treść Listu?

Jako mieszkaniec Wrocławia chciałbym poinformować Pana o planowanym wyburzeniu budynków dawnego obozu pracy przymusowej z czasów II Wojny Światowej Arbeitrslanger burgweide, przy ul. Sołtysowickiej.

Poniewaź jest to obiekt przypominający trudną hitorię Niemiec, będący jednocześnie przestrogą dla następnych pokoleń, wskazuję, że jest teraz ostatnia szansa aby go uratować.

Piszę, ponieważ być może niemieckie instytucje rządowe lub pozarządowe są zainteresowane renowacją i np. przeniesieniem budynków w inną lokalizację, a nie dotarła do Państwa informacja o planowanej rozbiórce.

List został przekazany 3 kwietnia 2019 roku. To kuriozalna sytuacja, gdy Polak informuje Niemca o likwidacji niemieckiego obozu licząc na to, że byłemu okupantowi będzie zależało na zachowaniu obiektów w podbitym kraju. Jeśli Konsul Niemiec odpowie na List, niezwłocznie poinformujemy o jego treści.

PODZIEL SIĘ