List otwarty do strajkujących nauczycieli Zespołu Szkół nr 1 w Wałbrzychu

Szanowni Nauczyciele.

W dniu 30 sierpnia 1980 do siedzimy wałbrzyskiego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w kopalni Thorez przyjechała delegacja nauczycieli

z waszej szkoły: Ewa Pobiedzińska, Janusz Mulawa i Krzysztof Prędki. Wręczono nam deklarację w której napisano:

Członkowie ogniska ZNP przy I LO im. Generała Karola Świerczewskiego, nauczyciele, pracownicy administracji i obsługi wyrażają pełną solidarność

z żądaniami strajkujących załóg, zakładów pracy i przedsiębiorstw reprezentowanych przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy – uważając MKS za reprezentanta interesów również naszej instytucji, której funkcjonowanie jest niezbędne społecznie. Uważamy za stosowne podać niniejszą deklarację do publicznej wiadomości.”

Pod tymi słowami podpisało się 28 osób.

Nie wszyscy pamiętają i rozumieją tamte czasy czyli powinienem chyba napisać, że podpisanie takiej deklaracji w dniu 30 sierpnia (jeszcze nie było wiadome czy komuniści podpiszą porozumienie czy zaczną znów bić i zabijać) wymagało bardzo dużej odwagi.

Kilka dni później, zostałem zaproszony do waszej szkoły na rozmowę w stylu „Co dalej?”.

Zapytałem, czy może przyjść ze mną Janek Lityński (Członek KOR i doradca wałbrzyskiego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego).

Odwiedziano, że tak. Było to już po podpisaniu porozumienia ale zaproszenie do szkoły dwóch KOR-owskich „terrorystów” w dalszym ciągu wymagało odwagi.

Pamiętam dobrze tą rozmowę z nauczycielami waszego Liceum. Wałbrzych

jest miastem robotniczym i inteligenci byli dla nas na wagę brylantów.

Poznałem wtedy śp. Martę Gąsiorowską która była niekwestionowanym liderem waszego środowiska. W efekcie, w wałbrzyskim MKZecie działała, kierowana przez Martę, grupa nauczycieli, prawników, pracowników służby zdrowia, bibliotek, itp. Rola tych ludzi była ogromna. Jakoś by pewnie bez

nich było, ale ja nie umiem sobie tego wyobrazić.

Przejdę teraz do napisanego przez was, dołączonego poniżej, listu otwartego.

To, że ten list został podpisany „Protestujący nauczyciele” było dla mnie szokujące. Rozumiem, że nie każdy może mieć tyle odwagi, wyobraźni, charyzmy, wiedzy i inteligencji co śp. Marta Gąsiorowska oraz jej koleżanki

i koledzy. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć dlaczego ludzie którzy się

pod tym listem „podpisali” nie zrobili tego z otwartą przyłbicą. Wartość anonimów jest bowiem zerowa.

Tak czy inaczej, porozmawiajmy znów w stylu „Co dalej?”.

Strajkujecie czyli macie dużo wolnego czasu. Ja też mam dużo wolnego czasu. Chętnie przyjdę do waszej szkoły. Jeśli będziecie chcieli, opowiem wam

o Marcie, o tym jak uczono ludzi z mojego pokolenie („poza podstawą programową”), o tym jak w czasie Solidarności wyglądały strajki w szkołach

i o tym jak działają szkoły w Ameryce.

Mogę wam również powiedzieć jak wygląda ten wasz strajk z punktu wodzenia sympatyka PiSu czyli współczesnego „terrorysty”.

No a Wy powiecie mi jak to wszystko wygląda z waszego punktu widzenia.

Następnie to opiszemy. Ja opiszę przebieg tego spotkania z mojego punktu widzenia, a wy z waszego punktu widzenia.

Możecie też zaprosić lokalne media które napiszą to co będą chciały.

Oczywiście, liczę się z tym, że moja prośba o rozmowę zostanie przez Was pogardliwie zignorowana. Będzie mi przykro.

Może jednak docenicie tą moją „rozpaczliwą próbę” udzielenia wam pomocy

w szukaniu sposobu na wyjście z tego strajku z twarzą. Najtrudniejsza jest bowiem zawsze chwila w której trzeba „wycofać się na z góry upatrzone pozycje”.

Z poważaniem.

Jerzy Jacek Pilchowski

Wiceprzewodniczący wałbrzyskiej Solidarności w latach 80-81.

PODZIEL SIĘ