Histeryczne wyznania Krystyny Jandy w „Polityce”. PiS odebrał jej: Radość życia. Spokój. Poczucie bezpieczeństwa


Krystyna Janda, czołowa aktorka zaangażowana politycznie po stronie opozycji, nie ustaje w straszeniu PiS-em. Według niej jest tak źle, że aż dziw bierze, że tak wielu osobom żyje się spokojnie, a nawet dobrze. Jandzie jest źle, a rząd ciągle jej coś odbiera.

Co  się stało, że nagle aktorce jest tak źle, że skarży się na swój ciężki los w obszernym wywiadzie dla „Polityki”?

Wiele spraw mnie i zaskoczyło, i oburzyło. Polityczne kryteria finansowania kultury. Plany dotyczące kinematografii, ostatnio narzucenie komisarza politycznego dla Instytutu Teatralnego, cenzura rodząca się w teatrach, państwowa i kościelna. Cenzury oficjalnej niby nie ma, ale wystarczą odpowiedni ludzie, skłonni do nakładania kagańców

—mówi Janda.

Aktorka podkreśla, że lubi piękno, mądrość, ład, człowieka z jego zaletami i wadami, nie lubi za to niepotrzebnych nikomu prowokacji, ale nie może milczeć, gdy widzi zło. Jest nim według niej odradzający się w naszym kraju nacjonalizm. Mówią o tym sztuki, w których ostatnio występuje.

(…) dotąd go nie było. Był ukryty. Ton nadawali i tworzyli reguły ludzie większego formatu. To także był zalew brunatnej sztuki, brutalizacji życia i stosunków ludzkich w ogóle. Dobroć i prawość, idealizm, moralność, są równe z naiwnością, głupotą, frajerstwem i zacofaniem

—opowiada.

W wywiadzie dla „Polityki” Janda oskarża PiS o to, że jątrzy, szczuje, podrzuca społeczeństwu wrogów i podbija emocje. Podkreśla:

Odebrano mi radość życia. Spokój. Poczucie bezpieczeństwa. Na koniec poczucie wolności, sprawiedliwości i prawdy.

Ze słów aktorki wynika, że jest tak źle, że już gorzej być nie może, a jej role m.in. w „Człowieku z marmuru”, „Przesłuchaniu” i dorobek życiowy nie pozwalają jej w tej sytuacji milczeć.

Od pierwszego „Człowieka…” uświadamiał mi to, bardzo wtedy młodej, Andrzej Wajda. Mówił: Nie możesz zepsuć postumenciku, na którym cię postawiłem. Uważaj. Uważam od 45 lat

—powiedziała.

Krystyna Janda ma zamiar dalej alarmować, gdy według niej źle się dzieje w Polsce, ale za działalność polityczną się nie zabierze. Przypomina słowa Jacka Kuronia, który powiedział jej: „jesteś za dobrą aktorką na rewolucjonistkę, zagrzewaj do rewolucji, a nie ją rób. Życie aktorki musi być bardzo smutne, frustracja coraz większa, a niechęć do PiS osiągnęła poziom maksymalny, bo na koniec wywiadu przyznaje:

(…) każdego dnia powtarzam sobie, co musi się jeszcze stać, żeby ludzie się obudzili. Bo przecież stało się właściwie wszystko potrzebne do otrzeźwienia.

wpolityce.pl/”Polityka”

PODZIEL SIĘ