Zatroskana o los Kościoła Wielowieyska pyta: „Czy możliwe jest, że cały Episkopat, jak w Chile, odda się do dyspozycji papieża?”

fot: youtube

Po emisji filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” w liberalnych mediach coraz częściej i wyraźniej mówi się o tym, że dla oczyszczenia Kościoła w Polsce najlepszy byłby wariat chilijski – czyli dymisja Episkopatu. Takie postulaty padają np. ze strony Dominiki Wielowieyskiej z „Gazety Wyborczej”.

 

Dziennikarka pisze, że do Watykanu dotarła już – pomijając polskich hierarchów i warszawską nuncjaturę – grupa księży i świeckich. Chcą oni doprowadzić do tego, by Franciszek zaczął dymisjonować w Polsce biskupów odpowiedzialnych za zaniechania w sprawie skandali pedofilskich. Publicystka pisze:

Emisariusze oddolnego ruchu odnowy jeżdżą do Watykanu, by przekonać papieża Franciszka do radykalnych kroków, takich samych, jakie podjął wobec hierarchii katolickiej w Chile.

Dziennikarka zaznacza, że według niej w polskim Kościele wrze, choć ten wewnętrzny konflikt jest ukrywany przed opinią publiczną. Dodaje, że powstał oddolny ruch, który na celu ma ratowanie Kościoła w obliczu bierności i podziałów w Episkopacie.

Kto z Polski jeździ do Franciszka? Kim są wysłannicy? Nazwiska są trzymane w tajemnicy. Nikt nie chce wypowiadać się publicznie

—pisze dziennikarka.

Okazuje się, że Dominika Wielowieyska jest bardzo zatroskana o przyszłość Kościoła i na łamach „Gazety Wyborczej” dzieli się zakulisowymi informacjami na temat działań anonimowych kapłanów.

Gra idzie o pozbawienie stanowisk hierarchów, na których ciążą zarzuty braku reakcji lub zamiatania spraw pedofilskich pod dywan. Na liście jest przede wszystkim abp Sławoj Leszek Głódź. Chodzi o krycie ks. Franciszka Cybuli i ks. Henryka Jankowskiego

—czytamy w „GW”.

Rzeczywiście w krajach, w których dochodziło do ujawniania skandali pedofilskich w Kościele, zdarzały się przypadki usuwania biskupów odpowiedzialnych za tuszowanie afer. W Chile do dymisji podał się cały Episkopat. To wariant, który wydaje się odpowiadać redakcji z Czerskiej. Wielowieyska pisze bowiem:

(…) tylko dymisja biskupów byłaby czytelnym znakiem, że władze Kościoła wyciągają konsekwencje wobec winnych tuszowania przestępstw pedofilskich.

Dziennika pyta też:

Czy możliwe jest, że cały Episkopat – tak jak w Chile – odda się do dyspozycji papieża? Prymas Polak w środę w Radiu ZET powiedział, że nie widzi ani takiej możliwości, ani potrzeby. Są jednak duchowni, którzy są innego zdania.

W Polsce jest inna sytuacja niż Chile, o czym pisze Grzegorz Górny, dziennikarka „Wyborczej o tym jednak nie wspomina ani słowem.

 

Przechodzi natychmiast do informacji o tym, że w czerwcu do Polski przyjedzie abp Charles Scicluna z Malty, który jako specjalny wysłannik Stolicy Apostolskiej wielokrotnie zajmował się problemem wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych.

Dlatego też moi rozmówcy przywiązują wielką wagę do zaplanowanego od dawna przyjazdu abp. Malty Charlesa Scicluny, drugiego sekretarza Kongregacji Nauki Wiary, który od lat zajmuje się sprawą pedofilii w Kościele. To on dla papieża przygotował w 2018 roku dokument na temat Kościoła w Chile. W efekcie papież ogłosił list do wiernych w tym kraju oraz wezwał do siebie w maju 2018 roku cały chilijski Episkopat. W czasie tego spotkania wszyscy biskupi złożyli dymisje na jego ręce. Kilka z nich Franciszek przyjął

—stwierdza.

Dominika Wielowieyska uderza w naprawdę wysokie tony i pisze, że cała nadzieja jest teraz w papieżu Franciszku.

Niezależnie od batalii o odwołanie całego Episkopatu Polski właśnie teraz będą wprowadzone procedury, które dotyczą biskupów oskarżanych o tuszowanie skandali pedofilskich

—pisze.

Chodzi o niedawny dokument papieża Franciszka, który mówi o nowych normach dotyczących walki z pedofilią w Kościele.

 

Dziennikarka najwyraźniej jest po stronie odpowiedzialności zbiorowej ze strony Kościoła, a szczególnie hierarchów. Swój tekst kończy słowami:

Dla wielu polskich hierarchów może to oznaczać wielkie kłopoty. Oby te reguły nie pozostały tylko na papierze, tak aby i wierni, i cała opinia publiczna mieli poczucie, iż biskupi winni krzywdy dzieci są realnie rozliczani.

I tak doczekaliśmy się chwili gdy dziennikarka „GW” która broniła aktywistów LGBT , teraz broni Kościół przed nim samym.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ