UJAWNIAMY. Biuro prasowe kurii krakowskiej prostuje manipulacje wokół abp. Jędraszewskiego: „To nagonka w czystej postaci”

Jędraszewsk.jpg

Jesteśmy na wszystkich wydarzeniach, w których uczestniczy abp Marek Jędraszewski i widzimy manipulacje do których dochodzi. Nagrywamy całość wypowiedzi metropolity krakowskiego i nie raz udowadniałyśmy jak wyrywa się Jego słowa z kontekstu i używa ich do swoich celów. Robi tak np. TVN i „Gazeta Wyborcza” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Joanna Adamik z Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

Joanna Adamik i operatorka Katarzyna Katarzyńska robią zdjęcia, przygotowują materiały filmowe i relacje ze wszystkich wydarzeń, w których uczestniczy abp Marek Jędraszewski.

Mogę powiedzieć wprost określone media kłamią nt. ks. abp. Marka Jędraszewskiego. Wystarczy przypomnieć to, co zrobiła Renata Kijowska. TVN w materiale dot. filmu „Tylko nikomu nie mów” braci Sekielskich, wykorzystał wypowiedź abp. Marka Jędraszewskiego, którą wyrwano z kontekstu. To są naprawdę SB-eckie metody. Tak nie mogą postępować dziennikarze

—podkreśla Adamik.

Dodaje:

Mamy do czynienia z nagonką w czystej postaci na abp. Marka Jędraszewskiego. W jego rodzinnej parafii próbowano nawet urządzić „lincz”.

Bojkot abp. Jędraszewskiego był ogłaszany i nakręcony przez „Gazetę Wyborczą”. W sobotę w Poznaniu odbyła się Msza Św. z okazji setnej rocznicy I LO im. Karola Marcinkowskiego. Absolwentem szkoły jest abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski chciał wziąć udział w tej uroczystości jako absolwent szkoły i tego nie upubliczniał. Zależało mu na tym, by było to wydarzenie prywatne. Miało to być spotkanie z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi ze szkoły. Grupa ok. 40-50 osób ze specjalnie przygotowanymi transparentami, przygotowanych i spędzonych przez lokalną działaczkę biorącą udział w antyrządowych protestach, zakłóciła to wydarzenie. Organizatorka pikiety Maria Bąk-Ziółkowska powiedziała PAP, że zgromadzenie jest „wyrazem wstydu za absolwenta Jędraszewskiego i jego wypowiedzi”. Media nagłośniły to wydarzenie pokazując bojkot, chociaż o wiele więcej osób po przeciwnej stronie ulicy wyrażało poparcie dla abp. Jędraszewskiego, co jednak przemilczano.

 

Otóż – byłam, widziałam, zrobiłam kilka zdjęć. Najpierw były media. Było ich dwa razy tyle, ilu tzw. „protestujących”. Później przyszło parędziesiąt – policzcie sobie – osób zganianych przez krzycząca, znaną skądinąd, a na pewno nie z dialogu i miłości bliźniego panią w dredach. Naprzeciwko tłumy dziennikarzy, fotoreporterów, kamerzystów. Wyglądało to jak briefing prasowy. Jakoś kamer ani obiektywów nie zwrócono w kierunku tłumów, które przyszły się modlić i dziękować za poznańskiego „Marcinka” wraz z jego absolwentem abp Jędraszewskim w Jego rodzinnej parafii

—napisała na Facebooku Joanna Adamik z biura prasowego diecezji krakowskiej.

Pokazał też zdjęcia, które nie pozostawiają złudzeń z czym mieliśmy do czynienia.

Zebrani po kościołem zakłócali Mszę Świętą przemawiając i krzycząc przez megafon. Nie pomogły prośby duchownych o spokój. Ze zdjęć wynika, że dziennikarzy było więcej niż protestujących przeciw metropolicie krakowskiemu.

W kościele pw. św. Michała Archanioła w Poznaniu zebrał się tłum absolwentów I LO im. Karola Marcinkowskiego. Ten wielki kościół był pełen ludzi. Po homilii oklaskom i owacji na stojąco nie było końca. Tak samo było po Mszy Św. Kwiaty, oklaski i podziękowania. W zakrystii była kolejka osób, które chciały zamienić kilka słów z abp. Były podziękowania, gratulacje i miła oraz pełna życzliwości atmosfera

—relacjonuje Joanna Adamik.

Niestety media to przemilczały, relacji z tych wydarzeń nie zobaczyliśmy. Nie pasowało to do nagonki na metropolitę krakowskiego.

Na swoim profilu na Facebooku Adamik na gorąco pisała:

Kwiatów, które dostał też nie pokazali, ani pocztów sztandarowych. Nie pokazali również dwie godziny później tysięcy ludzi na rozpoczęciu peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej parę kilometrów dalej przed kościołem, który zbudował śp. Ojciec abp. Jędraszewskiego, gdzie homilią również porwał ludzi. Wyborcza, Onecie i inne TVN-y – byłam na was otwarta jak na wszystkie media, bo jestem uczciwym dziennikarzem od ponad 20 lat, ale zmieńcie kategorię z dziennikarstwa na bajkopisarstwo i propagandę, jakiej nie powstydziłaby się SB. Nie wiem, czy warto, ale tylko modlić się za was pozostaje.

Joanna Adamik podkreśla też, że długo nie mówiła tak zdecydowanie o manipulacjach z jakimi na co dzień ma do czynienia. Jednak nagonka na metropolitę krakowskiego przybiera na sile.

Na nagraniach, które robimy w czasie spotkań z abp. Jędraszewskim słychać jak ludzie życzą Mu wytrwałości i proszą, by się poddawał. Gdyby na protesty przeciw abp. przyszło, chociaż 100 – 200 osób nie dyskutowałabym z tym, nie protestowałabym, bo takie byłyby fakty. Ale te protesty robi garstka ludzi. Media zawężają kadr i robi się z tego wielkie wydarzenie. A tak nie jest i tak nie wolno robić. Protestuję przeciw temu jako dziennikarz z ponad 20-letnim stażem. Dziennikarz jest od przekazywania prawdy, a nie od kłamstwa. Dziennikarz nie jest od linczowania człowieka, który nie robi nic, poza głoszeniem Ewangelii

—mówi Joanna Adamik w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ