Hartman grozi Kościołowi: Macie się czego bać! Pod znakiem tęczy, zwyciężymy!

Prof. Jan Hartman uparcie lansuje swoją absurdalną i fałszywą tezę, o tym, że Kościół jest instytucją opresyjną, a wierzący nie maja prawa domagać się szacunku dla wiary. Kościół oraz ludzie wierzący przeszkadzają mu coraz bardziej. Okazją do kolejnego seansu nienawiści stała się dla Hartmana warszawska Parada Równości i parodia Mszy Św. odprawionej przez Szymona Ziemca.

Etyk uważa, że w czasie marszu środowiska LGBT nie doszło do obrażenia uczuć katolików, ani sparodiowania Mszy Św., bo Szymon Niemiec:

odprawił mszę całkiem serio, gdyż jest wierzącym chrześcijaninem, który poświęca się krzewieniu swej wiary pośród osób LGBT, mających poczucie, że są w oficjalnych, dużych Kościołach dyskryminowane i dlatego odsuwających się od chrześcijaństwa.

Pokrętna jest jednak jego logika. Prof. Hartman twierdzi, że biskupi nie monopolu religijnego.

(…) średniowiecze się skończyło i każdy może sobie, na szczęście, wierzyć, w co chce, i sprawować obrzędy, jakie sobie życzy

—oznajmia.

Jan Hartman twierdzi, że jako wychowanek KUL- u i etyk ma prawo formować oceny moralne i mówić co jest dobre, a co złe. Kieruje więc pełną jadu odezwę do hierarchów Kościoła.

Odejdźcie z tej opresyjnej, obłudnej, zepsutej, przepełnionej grzechem i zgorszeniem, tonącej w pysze i obciążonej niezliczonymi, popełnianymi przez kilkanaście stuleci krwawymi zbrodniami instytucji.

Bardziej nienawistnie się już nie da. Etyk jak widać ponownie kreuje się na autorytet moralny. Podkreśla, że biskupi powinni pójść w ślady księży, którzy odeszli z Kościoła, więc teraz już są godni szacunku i podziwu. Hartman wypowiedział się na swoim blogu na temat Kościoła katolickiego. Dla niego to instytucja do gruntu zła.

Nie macie monopolu ani na szacunek, ani na rytuały religijne, ani na religijne symbole. **Wasze uczucia nie podlegają też większej etycznej ochronie niż uczucia wyznawców New Age, obrońców osób LGBT, atestów i kogo tam jeszcze macie w zwyczaju znieważać. Jesteśmy wolnymi ludźmi i wolno nam krytykować nie tylko Kościół, lecz i chrześcijaństwo jako takie, łącznie z jego aksjologią i dogmatami

—pisze.

Prof. Hartman ogłosił nawet, że dla Kościoła nadchodzi czas kary.

Powiadam wam, przyjdzie dzień, w którym przestaniemy się lękać. A wtedy biada wam!

Dziwne, że tak źle nastawiony do Kościoła i niewierzący Jan Hartman straszy księży piekłem.

Czeka was piekło, piekło równości i równych praw! Ten znienawidzony przez was potwór, dla którego wielką gromadą szliśmy przez Warszawę pod świętym dla nas znakiem tęczy, zbliża się już do naszych granic. I ten potwór was pożre, razem z waszą pychą, z waszymi grzechami, z waszymi rezydencjami i nieopodatkowanymi biznesami. Będziecie działać wedle tych samych zasad, które obowiązują organizatorów Parady Równości, i będziecie mieli te same prawa i obowiązki co oni

—ogłosił.

Jan Hartman wpadł w antyklerykalny szał.

Piekło, którym nas straszycie, nie istnieje, za to wolne i równe społeczeństwa – owszem. Macie się czego bać! Pod tym znakiem, pod znakiem tęczy, zwyciężymy!

—pisze na swoim blogu.

Uff, autorytet moralny opozycji mówi kto jest dobry, kto zły. Podpowiada jak żyć i w co wierzyć, kogo krytykować i potępiać. Antykościelna nagonka zwolenników opozycji na Kościół przybiera na sile. Skutki antyklerykalnej nagonki, wymierzonej w cały Kościół, mogą być tragiczne.

wpolityce.pl/hartman.blog.polityka.pl

PODZIEL SIĘ