Senyszyn wygraża: „Będę startowała w wyborach parlamentarnych, żeby wyrwać Polskę z rąk kaczystów i wyprowadzić z kruchty”

senyszyn.jpg

Joanna Senyszyn, była posłanką i była europarlamentarzystką. Za cel o lat stawia sobie walkę z kościołem i tradycyjnymi wartościami. Jej cynizm nie ma granic, w wywiadzie dla „Dużego Formatu” ogłasza: „Parady Równości zmieniają na lepsze oblicze Polski”.

Senyszyn karierę polityczną robi na prowokacjach i skandalach. Okazuje się, że chce wrócić do polityki.

Jesienią będę startowała w wyborach parlamentarnych. Chcę wrócić do krajowej polityki. Żeby dalej zmieniać Polskę, wyrwać ją z rąk kaczystów i wyprowadzić z kruchty

—ogłosiła.

Joanna Senyszyn przyzwyczaiła nas do wypowiedzi rodem z czasów słusznie minionych. Lubi posługiwać się językiem z stylu Urbana, szczególnie jeśli chodzi o walkę z Kościołem.

Od lat mówię, że Kościół jako instytucja jest pięć razy be: bezkarny, bezduszny, bezideowy, bezczelny i bogaty. Teraz tych be jest dużo więcej

—podkreśla.

Skąd ta nienawiść do Kościoła?

Do krytyki Kościoła wystarczy być uważnym obserwatorem uczulonym na hipokryzję

—stwierdziła i przyznała, że ma złe wspomnienia z czasu, gdy jako 11-latka poszła do spowiedzi.

Po latach stwierdza:

Nie wykluczam, że jest we mnie szatan, choć wydaje mi się, że więcej we mnie kosmitki.

Senyszyn jest tak zapamiętała w swojej wojence z katolicyzmem, że atakuje nawet swoich byłych partyjnych kolegów za to, że już przed laty nie rozliczyli się z Kościołem. Oskarża m.in. Leszka Millera.

Uznał, że Bruksela jest warta mszy, i nie inicjował żadnych ustaw, które naruszałyby pakt o nieagresji z Kościołem. Nie rozprawił się z Rydzykiem, a mógł to zrobić przez KRRiT, bo Rydzyk nie składał sprawozdań finansowych. Z trybuny sejmowej wnioskowałam o odebranie Rydzykowi koncesji. Nie zgodziła się Danuta Waniek, wtedy szefowa KRRiT. Gdyby mnie posłuchano, nie mielibyśmy problemu z Rydzykiem i Kaczyńskim. Ani z IPN, bo w kadencji 2001-2005 proponowałam także jego likwidację

—mówiła.

Joanna Senyszyn przyznała też, że ma za złe swojemu środowisku politycznemu, że:

po wygranym referendum, czyli w 2003 roku, należało zerwać pakt z Kościołem. Skoro Bruksela była nasza, nie wymagała już mszy.

Jak widać Joanna Senyszyn najlepiej czuje się wtedy, gdy może zająć się antyklerykalizmem i podsycaniem niechęci do PiS? Nie zauważyła, że to zgrane karty? Straszenie PiS-em nie działa, a wierni coraz odważniej bronią Kościoła. Senyszyn poklask znaleźć może tylko na tęczowych marszach.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ