Fanaberie Preisnera: Polacy są zawistni, szukają potknięć. Jeśli obecna władza przetrwa dłużej, zniszczy nasz kraj

fot: youtube

Zbigniew Preisner, kompozytor filmowy, udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Stwierdził w nim, że jako artysta ma obowiązek wyrażać swoje poglądy. Co powiedział? Że rząd Prawa i Sprawiedliwości zniszczy nasz kraj – mentalnie, kulturowo i ekonomicznie.

Preisner przekonywał, że reprezentuje przede wszystkim siebie i sądzi, że jest więcej myślących podobnie jak on.

Może uda nam się zmienić ten kraj. Podjąć decyzję, czy chcemy iść dalej z Europą czy z Rosją. Dzisiaj znowu odwaga jest w cenie. Łatwo było wyjść na manifestację za rządów Platformy czy SLD – a wychodziło się przecież – bo było wiadomo, że o szóstej rano nie przyjdą i nie zapukają. Dzisiaj wszystko jest możliwe. Jestem na to gotowy

— oświadczył kompozytor.

Stwierdził, że obowiązkiem artystów jest wyrażać swoje poglądy, a on sam, chociażby z racji na wiek, ma prawo mówić o swoich wątpliwościach.

Pamiętam lata 70. Po słynnym „Pomożecie? Pomożemy!” Gierka było eldorado. Ale w 1975 już zaczęło się psuć, a rok później wybuchły strajki, bo przejedliśmy kredyty. Jeśli obecna władza przetrwa dłużej – zniszczy nasz kraj. Mentalnie, kulturowo i ekonomicznie. Rozumiem, że kiedy są pieniądze, można się dzielić. Ale jak widać, nie starcza dla wszystkich

— dramatyzował Preisner dodając, że rząd daje jednym, a drugim nie.

Chwalił się również tym, że od trzech lat bojkotuje telewizję publiczną i nie przyjmuje zaproszeń do Polskiego Rafia.

Bojkotuję jak w stanie wojennym

— mówił kompozytor.

Wtedy podział był prosty. Oni i my. Ale dziś to poparcie było na poziomie około 20 proc., ponieważ większość nie poszła głosować. To władzy nie upoważnia, by przewracać kraj do góry nogami. Gdyby coś takiego, co wydarzyło się z Trybunałem Konstytucyjnym, zdarzyło się we Francji, na ulice wyszłyby miliony

— przekonywał.

Nie zabrakło także żali, że w Polsce jest niedoceniany, a za granicą na jego koncerty przychodzą tłumy. Zdaniem Preisnera to wszystko jest winą zawiści.

Nie umiemy się cieszyć z cudzych sukcesów, tylko szukamy potknięć. Jak to dobrze, że zrobiłem zagraniczną karierę, że pracuję z kim chcę. Gdyby nie to, musiałbym dziś prowadzić knajpę

— powiedział Zbigniew Preisner.

wpolityce.pl/”GW”

PODZIEL SIĘ