M. Machałek: Dalej trwają rozmowy nad wynagradzaniem nauczycieli

MP

„Mam świadomość, że nauczyciele nie zarabiają dużo i że nie jest to wystarczająca podwyżka, ale dalej trwają rozmowy nad wynagradzaniem nauczycieli, nad systemem i podniesieniem im pensji” – powiedziała w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja wiceminister edukacji Marzena Machałek.

Uczniowie na skutek strajku nauczycieli mieli trzy tygodnie wolnego. Na pytanie, czy udało się nadrobić ten czas, minister odpowiedziała, że „nie możemy w sposób jednoznaczny powiedzieć, że w stu procentach udało się to nadrobić”.

– Sprawdzamy, czy została zrealizowana podstawa programowa. Sprawdzają to kuratorzy oświaty w ramach nadzoru poprzez ankietę. (…) To, co na pewno udało się opanować i przeprowadzić, to egzaminy po ósmej klasie, gimnazjalne, a także maturalne. Natomiast być może w niektórych przypadkach nauczyciele będą musieli w kolejnych latach pewne rzeczy nadrobić – wskazała Marzena Machałek.

Polityk zwróciła uwagę na to, że „to, co na pewno jest wielkim sukcesem tego roku szkolnego (…) i co mocno odczują nauczyciele, to pierwsze duże podwyżki od wielu lat”.

– Ktoś mówił, że nawet te podwyżki są tak duże pierwszy raz po 1989 roku. Tak chyba jest w tak krótkim czasie. Wczoraj przegłosowana została Karta Nauczyciela. Ustawa, która pozwala przeprowadzić sprawnie podwyżki. (…) W sumie od marca 2018 r. to jest ponad 21 procent. To w krótkim czasie duża i zdecydowana podwyżka wynagrodzeń dla nauczycieli – zaznaczyła wiceminister.

– Mam świadomość, że nauczyciele nie zarabiają dużo i że nie jest to wystarczająca podwyżka, ale dalej trwają rozmowy nad wynagradzaniem nauczycieli, nad systemem i podniesieniem im pensji – dodała.

Marzena Machałek powiedziała również, że „jeśli chodzi o podwójny rocznik, to Ministerstwo Edukacji wraz z kuratorami oświaty we współpracy z samorządami analizuje (sytuację – red) i wiemy, że problem nie zaburzy funkcjonowania szkoły”.

– Jeżeli chcieliśmy odtworzyć licea ogólnokształcące i wszyscy oczekiwali tej zmiany, to było wiadome, że trzeba było spojrzeć na takie roczniki, które będą najniższe. Tak naprawdę liczba uczniów jest zbliżona do 2010 roku, ale biorąc pod uwagę, że z jednej strony zostały wygaszone gimnazja, a z drugiej bardzo dużo szkół miało problem z naborem i wiele z nich się cieszy, gdyż to ratuje licea ogólnokształcące, ponieważ będzie więcej uczniów. Natomiast w tych prestiżowych liceach zawsze były problemy z naborem i to nie jest tak, że wszyscy uczniowie będą się do tych szkół dostawali. W dużych miastach jest trochę inna sytuacja, ale też nie powinno być problemów z miejscami w szkołach, bowiem szkoły przygotowały odpowiednią liczbę miejsc – wskazała polityk.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ