Problem parkowania. Interwencja obywatelska nie zawsze przynosi skutek

Jeśli nie znasz marki źle zaparkowanego samochodu, ani nie widzisz jego numeru rejestracyjnego a wysyłasz zdjęcie do Straży Miejskiej to wniosek trafi do kosza?
Problem parkowania jest złożony ale nie zniknie póki Miasto nie urealni stawek za korzystanie z istniejących wielopoziomowych parkingów i nie wybuduje nowych. Dlatego przyzwyczajamy się do dzikich parkingów i zdewastowanej zieleni.

Kierowcy zostawiają swoje auta we wnętrzach podwórzowych, trawnikach i skwerach a nawet przejściach dla pieszych. Straż Miejska zakłada blokady. Zachęca również mieszkańców aby zawiadamiali drogą mailową o nieprawidłowo zaparkowanych pojazdach. Jak wygląda interwencja obywatelska przekonał się mieszkaniec Wrocławia, który wydarzenie opisał w mediach społecznościowych.

Okazuje się, że ponad miesiąc funkcjonariusze SM zastanawiali się co zrobić z przysłanym drogą elektroniczną zdjęciem nieprawidłowo zaparkowanego samochodu. Zaskoczenie zgłaszającego było większe, gdy po 37 dniach otrzymał zwrotną odpowiedź o braku podstaw do rozpatrzenia zgłoszenia z powodu niespełnionych wymogów. Z pisma dowiadujemy się, że do wszczęcia postępowania zabrakło informacji, takich jak opis kiedy i gdzie zdjęcie zostało zrobione. Wrocławska Straż Miejska – w przeciwieństwie do kolegów z Poznania, czy Krakowa – od zgłaszającego wymaga jeszcze świadka zdarzenia z imienia i nazwiska, jego adresu a także: rodzaju wykroczenia, marki pojazdu, numeru rejestracyjnego.

Teraz, jeśli ktoś zechce reagować, będzie musiał zastanowić się, czy jest w stanie spełnić wymogi naszej Straży, bo jak pomyli marki, albo cyferki z tablicy rejestracyjnej, to wniosek trafi do kosza a auto nadal będzie blokowało przejazd, rozjeżdżało zieleń, albo…

Niedługo po ukazaniu się postu w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy, czytamy min: –
– Skoro już Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zapowiedział walkę z nielegalnym parkowaniem, to może warto zacząć od procedury komunikacji SM z mieszkańcami i mieszkankami. Ta, w tej chwili to droga przez mękę, a samo narzędzie jest naprawdę dobre i szkoda by było z niego nie korzystać. A może po prostu się nie znam i ktoś mi wytłumaczy dlaczego to MUSI wyglądać w tak toporny sposób. Odpowiedzi „bo tak jest w przepisach” nie przyjmuję. Każdy przepis da się zmienić.

Robert Grzechnik radny miejski i jeden z największych przeciwników funkcjonowania Straży Miejskiej problem parkowania widzi szerzej.

– Gdyby obok parkingu z wolnymi miejscami ktoś zaparkował nieprawidłowo to oczywiście należałaby się kara. Jednak mieszkańcy Wrocławia parkują w miejscach niedozwolonych bo brakuje parkingów, a nie dlatego, że lubią łamać przepisy. W tej sytuacji donoszenie na swoich sąsiadów nie jest dla mnie dobrym rozwiązaniem.

PODZIEL SIĘ