Szczyty absurdu! Tuleya straszy: Aparat terroru się rozpędza, to kwestia czasu, kiedy sędziowie będą trafiać za kratki

Myślę, że za rok, jeśli pani redaktor będzie chciała ze mną jeszcze porozmawiać, nie będziemy siedzieć w samochodzie, tylko to będzie nagranie pewnie w jednym z zakładów karnych. Wszystko zmierza w tym kierunku i myślę, że to kwestia czasu, kiedy wszyscy się o tym przekonamy — wygłosił groteskowo sędzia Igor Tuleya, występując w Onet Rano.

Wydawałoby się, że temat reformy sprawiedliwości i oporu przedstawicieli „kasty” przygasł, ale Igor Tuleya stara się, by o nich nie zapomnieć. Sędzia wygłaszał hasła, jakby był członkiem niemal ruchu oporu. Była mowa o niezłomnej trzeciej władzy, straszenie „polexitem”. W końcu próbował przerazić, że niedługo być może i on trafi za kratki.
Nie zostaliśmy wyrzuceni na śmietnik historii, pomimo tego, że sytuacja jest ciężka. Nie poddajemy się i walczymy o niezależność, niezawisłość, bo nie robimy tego dla siebie, ale dla obywateli. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i uczciwego procesu, a te dwa elementy to fundament sprawiedliwych i uczciwych procesów
— mówił sędzia Igor Tuleya w Onet Rano.
Władza stworzyła świetne instrumenty, żeby zniszczyć trzecią władzę, ale nie udało się
— dodał.

Sędzia skarżył się na „szykany dyscyplinarne” wobec sędziów oraz prokuratorów. Ale „bojowy duch” ma w nich nie zagasać.

Wydaje mi się, że nie odpuszczamy. Zdecydowana większość sędziów jest gotowa po prostu walczyć do końca. (…) Tych osób, które dewastują sąd, tych „sędziów” jest pewnie kilkuset. Wszystkich sędziów jest 10 tys., sama Iustitia liczy 3,5 tys. osób
— powiedział pewny siebie.

Przeszło 90 proc. sędziów nie uznaje tzw. KRS za organ, który rzeczywiście stoi dziś na straży niezależności sądów,niezawisłości sądów. Zdecydowana większość sędziów ciągle nie ma zaufania do osób, zasiadających w budynku przy Rakowieckiej
— stwierdził lekceważąco.

Igor Tuleya zarzucał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego to „sąd specjalny”, a zasiadający tam członkowie mają władzę „oskarżycieli” i „sędziów”.
Większość cywilizowanych stowarzyszeń podziela wątpliwości polskich prawników
— dodał, strasząc jednocześnie starym hasłem o „polexicie”. Uznał, że gdyby rząd Polski odrzucił wyroku TSUE, to oznaczałoby rezygnację z członkostwa w UE.
Jeśli to orzeczenie nie zapadnie, instytucjom europejskim polskie sądy mogą powiedzieć „good night and good luck”. Jeśli nie będą respektowane przez polski rząd orzeczenia TSUE, to nie tylko systemowi prawnemu Unii możemy powiedzieć „do widzenia”, ale całej Unii Europejskiej

— próbował wykreować atmosferę grozy.
Wobec sędziów, którzy wydają nieakceptowalne dla władzy wyroki, wszczynane są postępowania karne. Mamy przykład sędziego Łączewskiego (…). Żałosne jest to, że nawet ci, którzy ścigają sędziów, nie mają odwagi wyartykułować, za co. Zawsze jest jakiś pretekst
— dramatyzował.

Ale jego narracja przechodziła w coraz ostrzejsze i groteskowe tony.
Zgadzam się z prezesem Iustitii, że tak naprawdę już nie ma różnicy między Polską a krajami jak Białoruś, czy Turcja, gdzie są sędziowie są ścigani za rozstrzygnięcia, które wydają. Nie bójmy się tego słowa, ten aparat terroru przeciwko niezawisłości sędziowskiej nabierze rozpędu i i myślę, że to kwestia czasu, kiedy i u nas sędziowie trafią za kratki
— mówił.

Myślę, że za rok, jeśli pani redaktor będzie chciała ze mną jeszcze porozmawiać, nie będziemy siedzieć w samochodzie, tylko to będzie nagranie pewnie w jednym z zakładów karnych. Wszystko zmierza w tym kierunku i myślę, że to kwestia czasu, kiedy wszyscy się o tym przekonamy

— zakończył sędzia Igor Tuleya.

Uwaga słabnie, Polacy nie interesują się już „biednym” losem sędziów? Trzeba więc podkręcać tony. Ale czy wygłaszający takie hasła nie widzą ich absurdalności i śmieszności?!

wpolityce.pl/Onet Rano

PODZIEL SIĘ