Jak pokonać PiS? Trzaskowski chce być „wzorem”: Podczas kampanii pracowałem od rana do nocy. Nasi kandydaci muszą robić to samo

Głęboko wierzę, że te wybory wygramy. Ja pracowałem przez 10 miesięcy swojej kampanii od rana do nocy. Nasi kandydaci muszą robić to samo – radzi Rafał Trzaskowski w wywiadzie dla portalu natemat.pl. Przy okazji odniósł się do krytyki karty LGBT+ ze strony szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Rafał Trzaskowski czuje się pewnie jako prezydent Warszawy. Cieszy się nawet, że może nauczyć się miasta, gdy pytają go znajomi na przykład o sygnalizację świetlną… Ale tak pięknie do końca nie jest.

Nie myślałem, że tak dużo czasu będziemy musieli poświęcać bieżączce medialnej. Wolałbym więcej czasu poświęcać zarządzaniu miastem. Że wszyscy będą strasznie szli na łatwiznę i tak łatwo podtrzymywali narrację PiS

— skarży się Trzaskowski.

Jak ktoś chce być gwiazdą na Twitterze, jego decyzja. Problem w tym, że poważne media poddają się temu terrorowi

— stwierdza samorządowiec, który jako swoje sukcesy może zaliczyć najwyżej akcje „medialne”.

 

W rozmowie poruszono najbardziej palący problem – szanse opozycji w wyborach parlamentarnych. Polityk PO jest optymistą.

Głęboko wierzę, że te wybory wygramy

— ogłasza Rafał Trzaskowski.

Prezydent Warszawy bez oporów krytykuje PSL.

Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego wcale nie był taki zły, tylko niektórzy spodziewali się lepszego. (…) Problemem jest to, że tak dużo czasu zajmuje budowanie koalicji, ale mam nadzieję, że ten spektakl już się kończy

— mówi.

Tu jest jedna zmienna. PiS ma 45 procent, my mamy razem ponad 40 i zabieramy się do roboty. Poza tym nie wierzę, że PSL z Kukizem odbierze tak wiele głosów PiS. Dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem jest duża koalicja. Oczywiście duża koalicja oznacza poważną rozpiętość poglądów, ale tak samo jest u Demokratów w Stanach Zjednoczonych, czy nawet w CDU-CSU. Problem w tym, że wielu polityków po naszej stronie wpada w narrację PiS

— oskarża dalej.

Jeśli słyszę od PSL, że prowadzimy jakąś wojnę światopoglądową, to jest to powielanie narracji PiS. Jaka wojna? Walczymy z hejtem, chcemy rozmawiać z dzieciakami o tolerancji na zajęciach, które są dobrowolne, postawić hostel, gdzie osoby wyrzucane z domu znalazłyby schronienie. Tyle. Gdzie tu sprawy światopoglądowe?

— pyta.

PiS i jego propaganda robi z tego wojnę, a niektórzy politycy opozycji to powtarzają. Nie dajmy się wkręcać w cynicznie skalkulowaną narrację partii władzy

— dodaje.

Trzaskowski uważa się za doświadczonego polityka, który może sypnąć paroma poradami.

Trzeba mieć konkretną ofertę, ale dla konkretnych ludzi. Tak robiliśmy podczas kampanii w Warszawie. O czym innym mówiłem na Pradze Północ, a o czym innym na Ursynowie (…). Trzeba mówić innym językiem do innych wyborców. Uważam, że absolutnie jest recepta na wygranie wyborów, tylko najpierw trzeba zakończyć negocjacje koalicyjne

— stwierdza.

Można zrobić bardzo dużo, tylko że każdy ma inne zadanie. Ja pracowałem przez 10 miesięcy swojej kampanii od rana do nocy. Nasi kandydaci muszą robić to samo

— chwali się polityk PO.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ